Friendzone to kraina, w której osoba, którą się interesujesz chciałby spotkać kogoś takiego jak ty, ale… nie ciebie. Jesteś w niewidzialnej bańce, która oddziela cię od podobającej ci się osoby skuteczniej, niż zasieki z drutu kolczastego. W sytuacji, w której widzi się ciebie jako neutralną, aseksualną postać, chociaż chęć żeby to zmienić, aż zżera ciebie od środka.

Prawdopodobnie nie ma osoby, która chociaż raz nie podkochiwała się w kimś, kto widział w niej tylko charakter. Możecie się ze sobą świetnie czuć i spotykać, ale zwykle nie wychodzi z tego związek. Dlaczego?

 

Trzy elementy związków

Na każdy związek składają się trzy elementy: atrakcyjność, więź i intencja.

Atrakcyjność nie oznacza, że jako kobieta masz być modelką, a jako facet wyrzeźbionym na siłowni latino. Oznacza za to, że masz być dla drugiej osoby kimś wystarczająco fajnym, żeby chciało się z tobą sypiać i przedstawić znajomym. Na etapie poznawania się to kryterium bazuje u kobiet przede wszystkim na wyglądzie (chociaż nie tylko), a u mężczyzn na statusie (chociaż nie tylko).

Przywiązanie to poczucie, że do siebie pasujecie. Nadajecie na wspólnych falach, śmieszą was wasze żarty, a w dalszym etapie zwierzacie się sobie, dzielicie sekretami i pozacielesną intymnością.

Intencja to ostatni element. To świadomość, że druga osoba jest tobą zainteresowana, jako kobietą/facetem i która aktywnie cię zdobywa.

Oznacza to, że jeśli jesteście dla siebie atrakcyjni, lubicie się i wiecie, że chcecie ze sobą być, to macie duże szanse na stworzenie związku.

Natomiast jeśli jest między wami więź, ale brakuje atrakcyjności lub jasno wyrażonych intencji, to możesz przywitać się z friendzone. Wygląda to mniej więcej tak.

 

Przyczyny friendzone: Jesteś poza orbitą zainteresowania 

Miałem w swoim życiu przyjaciółki, o których wiedziałem, że liczą na więcej, bo mi o tym powiedziały. Były mądre i miały niezły charakter, więc doskonale się dogadywaliśmy. Problem w tym, że nie były dla mnie wystarczająco atrakcyjne.

Wiem, to przykre, ale nasze biochemiczne i socjalne skanery działają tak, że pierwszym sitem wyboru partnera, zawsze są kwestie zewnętrzne. Jeśli okazują się one niewystarczające to powstaje relacja typu: „Moglibyśmy ze sobą być, gdyby…”. Po słowie „gdyby” występuje wytłumaczenie, do którego rzadko przyznajemy się głośno: gdybyś mi imponował i był bardziej męski albo gdybyś była bardziej atrakcyjna.

Jeśli pomimo tego, że komuś nie wystarczasz, wciąż kręcisz się obok, to lądujesz we friendzone.

Pomimo pokusy, żeby wszystkie sytuacje wrzucić do tego worka, to w rzeczywistości większość przypadków friendzone bierze się z drugiej przyczyny.

 

Przyczyny friendzone: Brak intencji

Mężczyźni często mówią, że zostali umieszczeni przez dziewczynę we friendzone, ale w 9 na 10 przypadków, to nieprawda. Trafiasz tam, bo… zachowujesz się jak przyjaciel. Kiedy to robisz, możesz być najprzystojniejszym facetem na świecie, a wciąż być traktowany, jak eunuch w haremie sułtana.

Wchodząc w dowolną interakcję, możesz zdecydować kim w niej będziesz. Jeśli jesteś szefem, możesz wybrać czy chcesz, żeby się ciebie bali, czy wolisz być mentorem czy tym szefem-ciapą, który coś mówi, a wszyscy i tak robią swoje. To samo dotyczy relacji kumpelskich i romantycznych, w których też wybiera się to, jak chce być się traktowanym.

Tak, wiem – większość osób tak nie robi, bo w każdej sytuacji odgrywa tą samą rolę. Dziwnym trafem jest to rola nieszkodliwego poczciwiny.

Nieszkodliwy poczciwina to kumpel. Kapibara w świecie ludzi, który unika sytuacji konfliktowych i zawsze chce się dogadać.

Kiedy ktoś takiej osobie się podoba, to nie bardzo wie, jak się zabrać za poprowadzenie znajomości, więc stwierdza, że rozegra to na spokojnie. Żeby kogoś zdobyć, nie możesz się bać go stracić, ale ona się boi. Nie ujawnia więc swojego zainteresowania seksualnego. Unika słowa „randka” oraz zwrotu „podobasz mi się”. Nie ma wymagań. Udaje, że lubi słuchać o problemach i perypetiach uczuciowych. Godzi się na bycie stałym, uzupełniającym elementem czyjegoś życia.

Jak zachowują się przyjaciele? Dokładnie tak samo. Jeśli zwierzę wygląda jak świnia, chrumka jak świnia i zachowuje się jak świnia, to jest świnią. Jeśli ty wyglądasz, mówisz i zachowujesz się jak przyjaciel, to kim jesteś?

Nie jest więc tak, że lądujesz w sferze friendzone albo ktoś cię tam złośliwie wpycha. Po prostu potulnie tam idziesz, po czym wychylasz głowę i pytasz: „A może jeszcze pierogów nalepić?”.

 

Jak pozna mnie lepiej, to w końcu zaiskrzy

Podstawowy problem z ludźmi we friendzone jest taki, że wybierają nieodpowiednią strategię. Chociaż brakuje w tych relacjach atrakcyjności lub pokazywania zainteresowania, to wciąż liczą na to, że jak poświęcą drugiej osobie dużo czasu, to w jakiś magiczny sposób zadziała to na ich korzyść. Widzą, że ta relacja stoi w miejscu, ale mówią sobie, że przynajmniej są w grze. Niestety nie widzą, że siedzą na trybunach.

Podczas poznawania się dokonuje się natychmiastowego przypisywania ludzi do określonej kategorii. To trochę tak, jakbyś poszedł zapisać się na zawody. Jak powiesz, że startujesz w skoku o tyczce, to będziesz rywalizował z innymi tyczkarzami. Jak powiesz, że biegniesz na 100 metrów, to potrzebujesz dobrych butów. Nawet jeśli bardziej nadajesz się do innej konkurencji to i tak będziesz klasyfikowany w tej, do której się zapisałeś.

Tak samo jest w relacjach. Jeśli w stosunku do kobiety/faceta zachowujesz się jak materiał na kumpla/przyjaciółkę, to nie ma znaczenia jakie masz wewnętrzne intencje, bo wpadasz do worka pod tytułem: „osoby, z którymi się dogaduję, ale nie wyobrażam sobie z nimi seksu”. Stajesz się osobą, o której się mówi: „Jesteś dla mnie jak brat/siostra”.

Czas tego nie zmienia. To właśnie dlatego jest tak wiele osób, które czekają w kolejce na związek, ale jakimś cudem zawsze pojawia się ktoś, kto ich bezpardonowo mija i zatrzaskuje przed nimi drzwi, zza których po chwili słychać głębokie: „Och, och, och, OCH!”.

 

Jak wyjść z friendzone? Nie zachowuj się jak przyjaciel!

Najtrudniejsza do przekroczenia granica na świecie nie leży w zmilitaryzowanej strefie rozciągającej się między Koreą Północną i Południową. Jest nią 30 centymetrów, które dzielą chłopaka od przyjaciela i koleżankę od kobiety, o której się fantazjuje przed pójściem spać.

Żeby ją przekroczyć, musisz zrobić tylko jedno – zapomnieć o przyjaźni i przejść na pozycję potencjalnego partnera/partnerki.

Do tej pory byliście mili, dostępni, ugodowi. Trzymaliście dystans fizyczny i udawaliście, że seks was nie interesuje, bo wy „nie jesteście tacy”. Byliście chusteczką, o którą druga osoba mogła sobie wytrzeć łzy. Czekaliście wiecznie dostępni jak pogotowie alarmowe.

Materiał na kochanka lub kochankę to przeciwieństwo „przyjaciół”. To ludzie, którzy wchodzą w życie drugiej osoby jak burza. Od razu pokazują sygnały zainteresowania. Aktywnie flirtują. Nie są zainteresowani tematami kumpelskimi. Nie próbują nic ugrać przysługami. Dają odwagę i emocje, a nie poczciwość kapibary.

Oznacza to, że jak chcesz wyjść z friendzone to:

  • Przestań być emocjonalnym tamponem i wysłuchiwać zwierzeń, bo taka przyjemność kosztuje 200 zł za godzinę.
  • Podbij swoją atrakcyjność. Pójdź do stylistki i na siłownię. Pojedź na wyprawę do Azji. Skocz ze spadochronem. Przestań być bezwolną satelitą krążącą po cudzej orbicie. Po prostu zrób coś ze swoim życiem.
  • Zacznij traktować swoją uwagę, którą obdarzasz innych, jak cenny prezent, a nie jak niechciany gratis.
  • Wprowadź dotyk i „związkowy język”, bo to odróżnia pary od obcych sobie ludzi.
  • I na koniec – pogódź się z możliwością odrzucenia.

To gra albo-albo. Albo jesteś materiałem na partnera albo kimś, kto nim nigdy nie zostanie.

Więcej opcji tu nie ma.

Wrzuć do koszyka moją książkę!

Jak planować, realizować cele i mądrzej żyć

Podręcznik kompleksowej zmiany życia

Przewodnik po męskiej atrakcyjności       .

Psst! Psst! Dołącz też do obserwujących bloga na facebooku lub instagramie.