Najwięcej problemów w związkach ma jeden typ osób. Są nimi wrażliwcy obojga płci, którzy wykonają krok do przodu, pierwsze wyciągną rękę do zgody oraz wykażą się empatią i wyrozumiałością. Mówi się o nich, że kochają za mocno albo że są zbyt miłe.

W teorii powinny mieć dzięki temu związki, w których ludzie siebie dbają, rozmawiają, rozwiązują problemy. W praktyce spotykają osoby, które nimi manipulują, dbają tylko o siebie i przeciągają emocjonalną linę. Jednak nawet wtedy zrzucają z siebie odpowiedzialność, opowiadają, że się zmienią albo tłumaczą dzisiejsze zachowania wydarzeniami sprzed dwóch dekad.

Jeśli czujesz, że w twoich wszystkich związkach zawsze ktoś cię wykorzystywał, to ten tekst jest dla ciebie, a ja powiem ci jak nie dać sobą manipulować i przerwać ten krąg uczuć bez wzajemności.

 

Zaakceptuj, że bycie zmanipulowanym to twoja decyzja

Grubo, prawda? Ale też prawdziwie, bo to nie jest tak, że ty sobie tylko siedzisz i ktoś z duszą czarną jak ropa naftowa porusza tobą jak lalką.

Jeśli nawet tak sobie mówisz, to w tym myśleniu zgrzyta kamyczek. Tym kamykiem jest twoje przyzwolenie. Decyzja czy zgadzasz się na cudze zachowania czy mówisz: „Hola, hola, ale ja tego nie chcę”. Tymczasem nigdy nie jest tak, że ktoś cię wkurza (albo cokolwiek innego). Sam się wkurzasz.

Problem polega na tym, że wszystkich dookoła oducza się odpowiedzialności. Nie mówi się im: „To zależy od ciebie” ani „Podejmij decyzję i weź na klatę jej konsekwencje”. Zamiast tego każe im się radzić autorytetów i bombarduje historyjkami o tym, że sukces jest kwestią farta, a porażka niesprzyjających okoliczności.

Tylko że ty też tam jesteś, a jeśli ktoś ciebie wykorzystuje, to dlatego, że na to pozwalasz. Jak więc nie dać sobą manipulować? Powiedzieć: „Nie”.

Dziękuję. Poproszę 200 złotych.

 

Nie jesteś sędzią, żeby być absolutnie fair

Wystarczy powiedzieć „Nie”, ale okazuje się, że są osoby, dla których to nie jest takie proste. Dlaczego? Bo wydaje im się, że muszą mieć pełny i sprawiedliwy ogląd sytuacji. Może to nie jest manipulacja? Może ktoś naprawdę chce dla ciebie dobrze i tylko przypadkiem tak wychodzi, że ciebie rani. Przecież mogło być tak, że nikt jego czy jej nie nauczył kochać, prawda?

Prawda. Tylko że rozwiązywanie cudzych problemów osobistych to nie twoja sprawa. Jeśli je mają, to niech biorą za nie odpowiedzialność. Ciebie powinny interesować fakty. Ile razy ktoś cię oszukał? Ile razy miał się zmieniać i tego nie robił? Ile razy przypominał sobie o tobie, jak skończyła się lista kontaktów? Jak wyglądały proporcje tego, co wnosicie do związku?

Jeśli zaczynasz dokładać do tego usprawiedliwienia, to zachowujesz się tak, jakbyś siedział przy pokerze z oszustem, ale wciąż tracił kolejne pieniądze, bo przecież ten oszust był karmiony butelką, a nie piersią.

 

Jak nie dać sobą manipulować? Rozumiejąc co jest twoim celem

Kiedy chce się kimś manipulować to już na starcie ma się przewagę. Tą przewagą jest wiedza, co chce się osiągnąć, bo 9 na 10 osób nie ma o tym pojęcia i nigdy nie kupi np. mojego “Projektu Przyszłość“, żeby to ustalić. Kończy się to tym, że nie pokazują punktu przed sobą mówiąc: „Tam zmierzam”. Po prostu przesuwają się krok za krokiem i reagują na to, co ich spotyka. Bohatersko omijają przeszkody, ale ostatecznie i tak kręcą się w kółko.

Miałem kiedy kumpla, który był akwizytorem. Kiedyś sprzedawał perfumy na ulicy. Pewnego razu jeden z jego klientów wyjął ostatnie pieniądze z portfela, żeby kupić perfumy, których nie chciał i które nawet za bardzo mu się nie podobały. Chwilę później trzymał flakonik w jednej ręce, a drugą machał, żeby złapać stopa i wrócić do domu. Sprzedawca wiedział jaki miał cel (sprzedaż), ale klient nie miał pojęcia, co jest w jego interesie.

Smutne, że takimi klientami jest cała masa ludzi, którzy dają się wciągać w cudze plany, zamiast najpierw zapytać o to, czego sami chcą. Czy naprawdę chcesz być w takim związku jak ten, w którym jesteś? Czy ten sposób traktowania jest tym, o którym marzysz?

 

Nie warto być świętszym niż papież

Wszystkie wady dobrego wychowania krzyżują się w sytuacji, w której dzieci narzekają na jakiegoś buca w szkole i mówi im się: „Cóż, musisz się nauczyć, że są tacy ludzie”. W drugą stronę to nie działa. Łobuz nigdy nie słyszy: „Cóż, musisz się nauczyć, że inne dzieci są uprzejme i miłe”.

Zazwyczaj nawet się tego nie podważa. Po prostu akceptuje się, że istnieją ludzie, którzy cię skrzywdzą, ale ty masz być od nich lepszy. Tylko niech mi ktoś powie dlaczego mądrzejszy ma ustępować? Dlaczego masz zachowywać się lepiej niż inni traktują ciebie?

Odpowiedzi są różne. Bo zrobi się niemiło. Bo Matka Teresa by tak nie zrobiła. Bo twoje życie to „Projekt Lady” a tam w kącie jest ukryta kamera. Tylko, że żadna z tych odpowiedzi nie jest przekonująca.

Podstawowym założeniem wszystkich trików manipulacyjnych jest to, że druga osoba będzie dobrze wychowana, uprzejma i miła, ALE te same zasady nie dotyczą manipulatora. On z definicji taki nie jest. Kończy się to tym, że ktoś sprawia ci ból, ale jednocześnie to ty się martwisz, że jak potraktujesz go podobnie, to będzie mu przykro. Dbasz o uczucia kogoś, kto ma gdzieś to, co ty czujesz – widzisz ten paradoks?

Jeśli tak, to nigdy nie daj sobie wmówić, że jeśli potraktujesz kogoś tak, jak on robi to od początku, to nagle sprawiasz, że świat jest jakimś mrocznym miejscem. Po pierwsze, to nie ty malujesz go na taki kolor, a po drugie, nie musisz być lepszy moralnie niż są ludzie dookoła. Świadomość tego jest autentycznie uzdrawiająca.

 

Zasada wzajemności

Papierkiem lakmusowym relacji jest zasada wzajemności. Czy macie tyle samo wolności? Czy dajecie sobie tyle samo (niekoniecznie dając to samo)? Jak rozkłada się wasze zaangażowanie?

Odpowiedz sobie na te pytania wiedząc, że im większe są dysproporcje, tym bardziej chory będzie twój związek.

Ludzie mówią, że jak masz miękkie serce, musisz mieć twardą dupę. Ja mówię: „Masz dobre serce? Super! To teraz daj je komuś, kogo to obchodzi”.

Masz jedno życie, jedną młodość, a w tej sekundzie jedną chwilę – nie marnuj ich na ludzi, którzy nie zamierzają grać z tobą w jednej drużynie.

Psst! Psst! Dołącz też do obserwujących bloga na facebooku lub instagramie.