Dlaczego żenić się po 30-tce?

Dlaczego żenić się po 30-tce?

Od dawna nie byłem całkowicie wolny, ale wciąż jestem związkofobem. Chętniej miałbym dzieci niż żonę, bo jak patrzę na te małżeństwa z piątego roku studiów to żal dupę ściska. Przyjdzie taki, a problemów ma więcej niż radości. Ze swojej winy.

Możliwe, że nic nie wiem o życiu i mam wypaczony obraz małżeństw, a wszystko co napiszę niżej jest wyrazem moich głębokich fobii i niedostosowania społecznego, ale cóż, wezmę to na klatę. Wy najwyżej przymrużycie oko.

Dla mnie żenienie się po trzydziestce ma po prostu dużo poważnych zalet.

Po pierwsze, nie będziesz zastanawiał się jak by było z inną.

Mam znajomego. Niedawno wziął ślub z pierwszą dziewczyną, z którą poszedł do łóżka. Patrząc z zewnątrz widać u nich skowronki i miłości, ale wystarczy go zostawić samego, a zachowuje się jak wygłodniały pies spuszczony z łańcucha. Rozgląda się za mięsem, oczy mu wychodzą z radości, ślini się nawet na widok nastolatek i widać, że ewidentnie chciałby spróbować jak to jest z inną, bo może jest lepiej? A może jest gorzej i powinien cieszyć się z tego co ma? On tego nie wie, a będzie chciał wiedzieć. To sprawa taka jak z czerwonym guzikiem i napisem: „Nie wciskać!”. Kto ma tak żelazną siłę woli, żeby w końcu nie walnąć w ten przycisk i nie zobaczyć co się stanie? Nie lepiej wypróbować innych opcji wcześniej?

Po drugie, będzie cię na to stać.

Ja rozumiem, że mieszkanie z rodzicami lub teściami to frajda… A nie, jednak nie rozumiem. W XIX wieku wielopokoleniowe rodziny może były hitem, ale obecnie już nim nie są. Nerwowo nie wytrzymałbym z rodzicami. Nie zniósłbym tego, że ktoś się wtrąca do tego jak żyję, jak wychowuję dzieci i jak głośno dochodzi moja żona. Bzykanie się w czasie kiedy czyjaś matka tłucze kotlety schabowe na obiad może ma klimat, ale jak ma się piętnaście lat! Od dziewiętnastego roku życia jest to symbol porażki. Być może czegoś nie rozumiem, ale ślub dla mnie to wyraz odpowiedzialności i samodzielności, a mieszkanie z rodzicami to nic innego jak mentalna pępowina, którą jest się z nimi złączonym. To naprawdę nie idzie w parze. Dlatego nawet nie próbuj myśleć o ślubie jeśli nie mieszkasz sam i nie masz zapewnionej stabilności finansowej.

Po trzecie, nawet jeśli nie grzeszysz inteligencją to zdążysz złapać schemat.

Mając jedną, dwie, a nawet trzy dziewczyny wciąż możesz nic o nich nie wiedzieć jako o grupie. Jeśli masz na plecach bagaż doświadczeń z randek i poprzednich związków to już łapiesz schemat. Wiesz co czeka cię w każdej dłuższej relacji bez względu na to z jak cudowną osobą się zwiążesz, znasz siebie i swoje potrzeby oraz wiesz co jest twoją lub jej winą, a nie co po prostu się zdarza. Zgadzasz się wtedy na to, że już nigdy nie będziecie tak często i chętnie bzykać się jak w ciągu pierwszych 100 dni związku. Akceptujesz, że zakres twojej osobistej wolności będzie mniejszy.

Oczywiście mając sporo doświadczeń powinieneś wiedzieć też w jaki sposób radzić sobie na co dzień z kobietami. Na przykład jeśli nie umiesz sprawić, żeby dziewczyna robiła ci tak często loda z połykiem jak masz na to ochotę albo dała ci święty spokój kiedy tego potrzebujesz to nie jesteś gotowy nawet na związek nie mówiąc o małżeństwie. Popatrz na to tak – dzień bez loda wytrzymasz, tydzień wytrzymasz, bo nie jesteś świnią myślącą tylko o seksie, ale piętnaście lat wytrzymasz?

Po czwarte, będziesz miał kilka lat więcej żeby się wyszaleć.

Możliwe, że to kwestia miernej próbki młodych małżeństw z jakimi miałem do czynienia, ale nie znam ani jednej osoby, która po ślubie prowadzi bardziej aktywne życie niż przed nim. Jeśli przed ślubem nie pojechałeś z kumplami na dziką imprezę na Ibizę to szczerze wątpię czy zrobisz to z żoną i dzieckiem na karku. Nie pojedziesz w samotną wyprawę koleją transsyberyjską. Nie zrealizujesz pomysłu, żeby odbyć darmowy staż w zapomnianej części Afryki. Nie założysz ryzykownego start-upu, który będzie zarabiał dopiero po dwóch latach, bo pampersy za coś trzeba kupić, nie? Owszem, czasem zdarzają się małżeństwa, które podróżują razem z dziećmi i cieszą się życiem, ale ile takich osobiście znasz? Jedno, bo szczerze wątpię czy więcej. Jakie jest prawdopodobieństwo, że twoje będzie podobne?

Po piąte, nie musisz się spieszyć.

W byciu facetem lubię trzy rzeczy: sikanie na stojąco, poczucie kontroli nad życiem i długi termin przydatności do spożycia. Upływający czas nie niesie ze sobą odgłosów tykającego zegara biologicznego, ale przynosi coraz wyższe notowania na seksualnej giełdzie, na której akcje kobiet od ukończenia 24 roku życia cały czas lecą w dół. Jeśli o siebie dbasz i nie jesteś nieudacznikiem to do czterdziestki (a nawet dłużej) wciąż możesz podrywać studentki równie skutecznie co teraz (a nawet bardziej), po co więc się spieszyć?

Właściwie rzecz biorąc, może już od razu lepiej poczekać do pięćdziesiątki?

Dodaj komentarz

70 komentarzy do "Dlaczego żenić się po 30-tce?"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Mateusz
Gość

Aż mi się przypomniało: „Ożenić się przed trzydziestką, to jak wyjść z imprezy przed 22″ ;)

www.cybuchation.blogspot.com
Gość

Najbardziej przejebane jest na wsi. Tam najczęściej króluje mentalność, aby ożenić się zaraz po szkole średniej.

Myślę, że każdy młody i zdrowy facet powinien się wyszaleć do maksimum i spróbować seksu z wieloma kobietami, chociażby po to, aby na starość mieć co wspominać.

A poza tym, wierzę w to, że każda kolejna dziewczyna z jaką się wiążemy jest lepsza od poprzedniej, dlatego nie ma sensu hajtać się z pierwszą jaka się nawinie :)

Frantz
Gość

ale żona tylko dziewica

Seb
Gość

Jakiejś wsi? Już dawno mentalność na wsi się zmieniła. Wsie są nowoczesne i zamożne, więc nie ma aż takiego ciśnienia.

kate
Gość

Ja pierdolę, lubię Volanta i jego teksty, ale komentarze poniżej.. Brak słów..

Feniks
Gość

jeszcze brakuje artu czy się w ogóle żenić :)

Kuba X
Gość

Nie znam nikogo kto by powiedział: za późno się ożeniłem.

easy.
Gość

Co tu dużo mówić. Zaboli. Sytuacja Facetów jest na wygranej pozycji:

My idziemy, wybieramy Kobiety, które stroją się kilka godzin przed lustrami wychodząc na imprezy i nie tylko. W złudzeniu wysyłają niewerbalne sygnały w nadziei że ktoś do nich podejdzie, zakręci ich przeważnie nudnym światem.

Tutaj plus dla niewielkiej ilości Facetów którzy wiedzą na czym to polega: zachowania, obserwacje wyrazów twarzy, mikrogesty, pozorne odepchnięcia, testy, testy i jeszcze raz testy…

Dodaj do tego tykający niczym Big Ben zegar biologiczny Kobiet, które początkowo podskakują z dumą cwaniactwa kim one nie są, jakie zajebiste, później się budzą z ręką w nocniku będąc samotne jak Pies, albo ze „Świetnym” łapanym na szybkości. Później spędzając swoje życie na oszukiwaniu się że ‚jestem szczęśliwa’

Facet, zawsze może mieć młodszą, Kobieta ‚prawie zawsze’-nie.

Żeby nie było, wielbię Kobiety… Kobiety. Nie ‚Dziewczynki’. Kobiety.

Konkluzja: Facet ze zdrowo wypracowaną wartością siebie, wyszlifowanym solidnie ‚charakterem’ to mocny towar na rynku pośród Szarych przeciętniaków.
Żyj i korzystaj z tego zatem, jeżeli ów takie zdanie o sobie masz i Świat Rzeczywisty takie wiadomości, jako informacja zwrotna w postaci świetnego życia daje Ci!

taka jedna
Gość

Jak patrzę na „aparycję” niektórych mężczyzn tudzież ich zachowanie – to, wierz mi, wolę zostać „starą panną” niż mieć takiego męża

ONA 36l
Gość

„Facet, zawsze może mieć młodszą, Kobieta ‚prawie zawsze’-nie.” Mam 36 lat, spotykałam się ze sporą ilością chłopaków i tylko może ze dwa razy w życiu ze starszym. Różnica zazwyczaj ok 6-7 letnia, najmłodszy był młodszy o 14 lat (zdecydowanie nie polecam ;)), więc co za brednie tu piszesz?

anciA
Gość

ELEGANCKO, fantastycznie :) podpisuje się pod kazdym zdaiem. „Miłość” poznałam w wieku 18 lat, wyszłam za mąż w wieku 22 lat – 26lat rozwód. Kiedy były najpiękniejsze chwile w moim życiu? po rozwodzie! brrr aż mi ciarki przechodzą tak cudownie jest:) Pozwiedzałam Europę, pobzykałam się za wszystkie czasy, NIKT nie wpierdzielał się w to co robię! ta niezależność… najlepsze orgazmy? własnie teraz! a co do myślenia, wiem jak wygląda życie w długoletnim związku, nigdy więcej z rodzicami, nigdy więcej z prawiczkiem. Porażka? niee, bezcenne doświadczenie, które punktuje właśnie teraz. Jestem silna, wiem dokładnie czego chcę i co omijać z daleka, mam świadomość co jestem w stanie zaakceptować a czego nie. jestem dojrzała, mądrzejsza, szczęśliwa i niezależna :)

Aśka
Gość

wszystkie skaczmy w górę bo nam zegar tyka…itp itd raczej nie sądzę.

Aśka
Gość

odpowiedz na komentarz – z całym szacunkiem dla jego autora

easy.
Gość

Asiu,

Oh teraz mnie sprowokowałaś…muszę wytrzeć mózg.

Miej szacunek dla siebie, nie dla mnie.

Jeżeli prawda zabolała, powstrzymaj się od tego typu komentarza…
Nie walcz ze ścianą i to w głupi sposób, po prostu ją omiń, mądrze, gdyż po tej odpowiedzi reflektujesz się na poziomie 90% przeciętnych, schematycznych Kobiet, które skończną maksymalnie przeciętnie. Obracasz się między ludźmi? To zrozumiesz? A jeżeli nie, to proponuje zacząć już dziś.

easy.

M.Loo
Gość

Zadbane, z iskierką w oku zawsze są w cenie. Nie sądzę by +35latek dobrze się bawił z 24latka. Super sex, a później ona chce rozmawiać ( a raczej biadoli ) o czym? wykładowcy, koledzy, zadania domowe… dziękuje, nie wsiadam

klementynka
Gość

Najwyraźniej może mało wiesz. M.Loo??

malvina-pe.pl
Gość

Wszystko to, co napisałeś, można z powodzeniem odnieść do kobiet. Łącznie z punktem nr 5. Kobietom też się nigdzie nie spieszy. Znam mnóstwo takich, które urodziły dziecko po 30-stce i to był dobry krok, bo dzięki temu teraz są świadomymi, dojrzałymi matkami, niezależnymi finansowo od faceta (bo tak pokierowały swoją karierą zawodową).

A tekst o tym, że „akcje” kobiet lecą w dół po ukończeniu 24 roku życia? Please… Większość znajomych mi dziewczyn dopiero teraz, po 30-stce wygląda naprawdę dobrze. Mają kasę na sport, dobre ciuchy i kosmetyki. Mają zajebiste ciała. I czują się ze sobą świetnie. Wiedzą, czego chcą od życia i od faceta. I nie mają większego problemu z tym, żeby – kiedy chce im się bzykać, zabrać ze sobą do łóżka 20-latka albo 40-latka, do wyboru. Czasy się zmieniły, Volant. Handluj z tym ;)

Julian
Gość

Volantowi chyba chodziło o „zegar biologiczny” w kontekście rodzenia dzieci. Bo kobieta może wyglądać świetnie przez bardzo długi czas, ale im później, tym mniejsze prawdopodobieństwo na zdrowe potomstwo- podobno.

Niektóre kobiety dbające o siebie są seksowne nawet do 60tki (ostatnio spotkałem 75 letnią „babcię” z która bardzo chętnie bym się umówił jako 50-60 latek- serio. Całe życie sport, podróże, zdrowie żywienie- wyglądała na 40tkę, bez kitu. Idealna cera, super figura.. Ale kobieta przy kasie. Rzadkość.)
Natomiast niezaprzeczalnym faktem jest, że starszy facet zamienia się w mężczyznę. Siwizna i zmarszczki tylko dodają mu charakteru. Może lepiej się ubrać- klasycznie, elegancko. Jeśli do tego uprawia sporty to tym bardziej może wyglądać niesamowicie. Z kobietami trochę gorzej, bo im zmarszczki, opadnięte policzki, zwisające piersi i włosy które trzeba farbować co miesiąc raczej uroku nie dodają.

Nev
Gość

Ja ze swojej strony mogę wtrącić że nie znam zbyt wielu kobiet po 30 które wyglądałyby dobrze.

Angie
Gość

Zgadzam się z Twoją opinią. Autor tego tekstu za bardzo jest zakochany w swojej płci i nie dostrzega jak czasy się zmieniły. Nie bierze też pod uwagę że nie każda kobieta marzy o tym by być matką.

Leszek
Gość

Dziwnym trafem podobają mi się dziewczyny do 22-24 r.z. po 30-ce wyglądają lepiej tak?

Greg
Gość

Dla mnie najlepszy tekst jaki tutaj widziałem. Pewnie dlatego, że mam bardzo podobny pogląd na tę sprawę.

Luizjana
Gość

Easy…Twoja wyobraźnia jest na tyle wąska, że nie potrafię jej nawet sprecyzować. A mężczyźni niby po co „solidnie szlifują swój charakter”? Jeśli jesteś facetem wybierającym laski „które stroją się kilka godzin przed lustrami wychodząc na imprezy i nie tylko. W złudzeniu wysyłają niewerbalne sygnały w nadziei że ktoś do nich podejdzie, zakręci ich przeważnie nudnym światem”, to smuteczek…

LubieRZca
Gość

„Jeśli jesteś facetem wybierającym laski “które stroją się kilka godzin przed lustrami wychodząc na imprezy i nie tylko. W złudzeniu wysyłają niewerbalne sygnały w nadziei że ktoś do nich podejdzie, zakręci ich przeważnie nudnym światem”, to smuteczek…”

To nic, że takich kobiet jest zdecydowana większość, a te co o siebie nie dbaja nie są atrakcyjne. Nie oszukujmy się i bądźmy realistami.

Luizjana
Gość

Ale są również takie, które robią coś więcej :) A tekst Volanta świetny, również dla kobiet.
PS. Może i zegar biologiczny kobietom tyka, ale mało który facet myśli o tym, że dziecku potrzebny jest ojciec, a nie kolejny dziadek…

LubieRZca
Gość

Podpisuję się pod tym artem obiema rękoma a nawet nogami. Znam nie mało ludzi, znam również takich, którzy mają 10 lat młodsze żony, ślub w wieku 30 lat (żona 20), jeden z najszczęśliwszysch i zabawnych facetów jakich poznałem, ma dwójke pieknych córek. Znam równiez gościa, który ma ledwo 25 lat, żona 2 lata młodsza, jedno dziecko, drugie w drodze – smętny, nudney i bez polotu, typowy narzekacz. Aż promienieję tym, że jest niezadowolony z życia. Poza pracą i domem nie ma praktycznie zadnego życia. Póki się nie zrealizujesz jako indywidualność (finanse, praca, pasje, mieszkanie itp.) nie ma co nawet myślec a nawet NIE MOŻNA myśleć o ślubie i dzieciach.

Ruda
Gość

Myślę że najlepiej to się nie żenić/ nie wychodzić za mąż….. Wiem co mówię jestem doświadczona mężatką… Chociaż podobno każdy „powinien ” się przekonać na swoim przykładzie :) chociaż podobno niektórym się udaje….

Skil
Gość

Nie za dużo tych przykładów z lodami itp.? Seks jest ważny ale bez przesady :p. Widać, że nie jesteś gotowy na taki związek :)
Poza tym to się zgadzam.

Bagietka
Gość

Na kanwie własnego doświadczenia mogłabym napisać podobny tekst pt. „Dlaczego rozwieść się przed 30-tką”, który w zasadzie byłby kolejnym, już szóstym argumentem na to, dlaczego żenić się po 30-tce :)
A co do notowań kobiet spadających od 24-ego roku życia… pisząc to, pewnie miałeś świadomość, że oburzy się każda kobieta 24+ Ja mam 24+, ale oburzać się nie będę, natomiast stwierdzić muszę, że obecnie czuję się i wyglądam dużo lepiej, jestem atrakcyjniejsza, bardziej pewna siebie, dowartościowana, mam więcej luzu niż gdy miałam 23 lata… ale to może zasługa tego rozwodu hmm… Nie sądzę, by moje notowania spadły, może nawet wręcz przeciwnie, ale na pewno zmienił się target (a przy okazji sposób patrzenia na świat i życiowe cele). W każdym razie z wiekiem wszystko zmieniło się na lepsze.

frytki do tego
Gość

Całe życie przedstawia sytuację : wyobrażenia vs. rzeczywistość.
Dla mnie ślub sam w sobie jest ukłonem w stronę tradycji (pochodzę z rodziny, która ma z pokolenia na pokolenie zakorzenione pewne rzeczy, które być może są dla innych straszne i schematyczne – ja nie mam nic przeciwko).

Co do zegarów … niech tyka, żyjemy w czasach w których kobieta jak chce – może postarać się o dziecko bez faceta stojącego obok i też przeżyje… słabe to bo słabe, ale może; tylko niech nie biadoli wtedy, że jest samotna i biedna i z dzieckiem do tego.

Do mnie przemawia t y l k o jeden bardzo silny argument mówiący o tym, że warto związać się przed 30tką na stałe -> Młodzi ludzie lepiej dogadają się z dzieckiem (przy założeniu mniejszej różnicy wieku) niż 30+ latkowie. Dzięki swojemu stosunkowo świeżemu spojrzeniu na życie mogą pokazać dzieciakowi jak korzystać z życia pełną parą. (myślę, że możliwość ukształtowania kogoś jest o wiele lepsza niż premia za wyniki w firmie, czy kolejna impreza, którą trzeba sobie przypominać ze zdjęć). Poza tym czekam na moment aż już będę mogła usiąść z synem i pijąc dobrą łychę rozkminiać sens życia, albo cisnąć bekę z „męża” przybijającego synowi high five bo ten zaliczył 8meczkę.
Still to tylko moje wyobrażenie, rzeczywistość przedstawia ball and a chain, a s z k o d a.

bydefinitionopheliac
Gość

Do tego tekstu trzeba chyba podejść z pewnym…przymrużeniem oka i bez brania go na poważnie – wtedy jest to zabawne wyznanie osobistych lęków związkofoba :)
Zgadzam się z punktem dotyczącym finansów – faktycznie, życie na garnuszku rodziców jest kiepskim pomysłem, a już mieszkanie w tym samym domu z rodzicami/teściami to jakiś koszmarek.
Reszta wpisu brzmi tak, jakby po małżeństwie świat się kończył i papier z cywilnego od razu zapełniał kobiecie brzuch progeniturą, która sprawia, że zatoniecie w pieluchach a waszym głównym problemem będzie to, jak się wyspać a nie jak przeżyć przygodę życia. Nie widzę powodu, dla którego małżeństwo przed trzydziestką miałoby się od razu rozmnażać. Właściwie wszystkie powody, które wymieniłeś, sprowadzają się do jednego – małżeństwo nie jest wartością wg schematu życiowego, który opisujesz. A skoro nie stanowi w nim istotnego fundamentu, to wiadomo, że i kobiety po 24 roku życia już są na etapie żałosnego popiskiwania o samca (no bo ten zegar, ach zegar!) a facet z racji tego, że tylko jedna kobieta przewinęła się przez jego prześcieradło, jak pies z łańcucha ślini się za każdą mijaną dupeczką (a nuż zgrabniejsza, seksowniejsza, lepiej by mu zrobiła dobrze?) A kwestia schematu wydaje mi się związana przede wszystkim z dojrzałością psychiczną (zdaję sobie sprawę z różnic indywidualnych między partnerami, z ograniczenia swobody osobistej – dobrowolnie rezygnuję z czegoś, by otrzymać korzyść, za jaką uważam wspólne życie).
Pozdrawiam!

M.Loo
Gość

Klementynko z nie jednego pieca chleb się jadło. Są zwolennicy młodych jedrnych ciał, i są tacy którzy odnajduja się z piękną +40.

Anna
Gość

Młodsze ciało w cale nie znaczy jędrniejsze. Nie dotykałeś, więc nie wypowiadaj się. Mój znajomy dotykał wysportowaną 30 i wiele 18 -tek i bardzo się zdziwił, że 30 -stka miała jedrniejsze ciało od młodszych. Sprawdź a potem się wypowiadaj.

najs
Gość

hahahaha: „W byciu facetem lubię trzy rzeczy: sikanie na stojąco, poczucie kontroli nad życiem i długi termin przydatności do spożycia.” Z kolesiem, który tak gada w życiu nie chciałabym się umówić. Aż muszę przeprosić, że to zacytowałam. No to niestety jest jeszcze dzieciak.

v!ncent
Gość

Zabawne, dziewczyny, które po poznaniu mnie mówią do mnie w podobnym tonie później najgłośniej krzyczą w łóżku ;)

lekkiofftop
Gość

Sorry za lekki offtop, ale czy można jakoś ukryć zakola u faceta?
Możecie polecić jakieś fryzury albo coś?

lekkiofftop
Gość

bo jestem niski i ogólnie drobnej postury, poza tym te zakola nie są jeszcze aż tak bardzo zaawansowane, myślę że jakbym sie ogolił na łyso to by to co najmniej dziwnie wyglądało, poza tym nie wiem czy by sie to kobietom spodobało

lekkiofftop
Gość

to ja jestem jeszcze niższy bo mam ~169 cm, z tym że jestem drobnej postury właśnie i to jest mój problem :/

lekkiofftop
Gość

to musi być mega zajebiście przystojny skoro jest najlepszym jebaką jakiego znasz, no chyba że to ściema :P o siłowni właśnie nie myślałem bo nie wiem czy to coś da…

lekkiofftop
Gość

więc dlatego też jest najlepszym jebaką jakiego znasz :) nie każdego natura wyposażyła w możliwość bycia przystojnym

Wayne
Gość

Jakby wygląd był najważniejszą cechą, która decyduje o tym, czy kobieta leci na faceta, to nie czytalibyśmy wpisów u Volanta, tylko pindrzyli się w salonie piękności.

lekkiofftop
Gość

Wayne ale nie zaprzeczysz że jak dobrze wyglądasz to masz też wzięcie

lekkiofftop
Gość

Volant sam popełniłeś ostatnio artykuł bodaj pod tytułem „dlaczego oceniam przez wygląd” więc skoro Ty tak robisz to kobiety dokładnie tak samo myślą :)

Wayne
Gość

Ale bez skrajności. To nigdy nie jest „albo wygląd albo charakter faceta”, tylko mieszanina jednego i drugiego.

Martyna Lipiec
Gość

Podpisuję się pod tym obiema rękami, choć wiele osób, z którymi rozmawiam na ten temat sądzi, że ‚odwidzi mi się’, ‚się zakocham’ czy coś tam jeszcze innego i moje plany pójdą się kochać. Zabawne.

poradniczka
Gość

Ale tak całkiem szczerze co to za różnica, czy jest małżeństwo czy nie, jeśli założymy, że dwoje ludzi bez papierka kocha się, szanuje i pracuje nad związkiem, bo zwyczajnie chce być ze sobą? Wiele ludzi żyje z mylnym przekonaniem, że po małżeństwie wszystko się zmieni, ale co konkretnie się ma zmienić? Największy szok i tak jest wtedy kiedy się z sobą zamieszka. Ale jeśli wtedy związek nadal funkcjonuje i dobrze rokuje, to czy jest sens odkładać ślub na „po trzydziestce” bo a nóż widelec się rozstaniemy?

W życiu wszystko kręci się wokół okoliczności i wyborów, a nie sądzę, żeby wiele facetów planowało, że zakocha się w liceum i z tą kobietą spędzi całe życie. A jednak to się dzieje. i wtedy facet ma wybór czy naprawdę chce być z ukochaną kobietą, czy użalać się nad tym, że nie ma takiego doświadczenia jak jego koledzy, którzy się tak w żaden związek nie zaangażowali. Jak tego nie przetrwali to dupa, nie facet. ;)

Long story short: nie patrzyłabym tyle na wiek, ile na staż bycia razem – liczbę gówien, z których się wspólnie ludzie wygrzebali oraz wolności i zaufanie, jakie sobie dają, a jako wisienkę na torcie – zwykłą dojrzałą racjonalność.

kacha
Gość

akcje kobiet od ukończenia 24 roku życia cały czas lecą w dół?? co to za bzdury

Volantification
Gość

Coś mi podpowiada, że masz ponad 24 lata…

mallib
Gość

Przykro mi ale niestety tak jest. Nie wiem czy jest jakaś ścisła granica, ale jeśli porównasz nastolatkę z kobietą mającą 20 parę lat to widać różnicę i nie chodzi tylko o wygląd. Ta naiwność, radość, beztroskość to coś co się traci z wiekiem. Może i mając teraz 26 lat wyglądam lepiej bo ćwiczę, inaczej się odżywiam, wiem jak się umalować, uczesać i ubrać żeby podkreślić swoje atuty i jestem pewniejsza siebie niż mając naście lat, ale straciłam ten błysk w oku.

Niestety sprzeciw kobiet pod artykułami na tym blogu,potwierdza słuszność teorii autora.

Karolina
Gość

Decyzja o małżeństwie to nie kwestia wieku i tego jak daleko możesz przesunąć granice kawalerskiego – panieńskiego okresu żeby nie obudzić się z ręką w nocniku…
Problem polega na tym, że większość mężczyzn boi sie podjęcia odpowiedzialności za drugą osobę, nie daj Boże jeszcze za rodzinę …
„Noszenie spodni” większość Panów zamieniło na noszenie rurek …
Faceci stali się rozczeniowi, rozkapryszeni, bez kompletnego poczucia obowiązku – poza opłacaniem własnych rachunków. Takie nawyki bardzo często wchodzą w krew … Piotrusiów Panów deklarujących swoje zabawowe cele życiowe do 40 – stki jak grzybów po deszczu !
Aż chciałoby się zaśpiewać : „Gdzie Ci mężczyźni ? ” …

Ewka
Gość

„jeśli nie umiesz sprawić, żeby dziewczyna robiła ci tak często loda z połykiem jak masz na to ochotę to nie jesteś gotowy nawet na związek nie mówiąc o małżeństwie” – nie znam dziewczyny, która każdego dnia ochoczo połyka spermę, toteż pozwolę sobie zadać to pytanie: czy twoim zdaniem robienie przez kobiety loda z połykiem nawet, jeśli nie mają na to ochoty jest wyznacznikiem ich miłości/zaangażowania? a może ich psim obowiązkiem jest mieć ochotę zawsze? to jakiś absurd, jeśli źle coś zrozumiałam to wyprowadź mnie proszę z błędu

karol_po_czterdziestce
Gość

„Jeśli o siebie dbasz i nie jesteś nieudacznikiem to do czterdziestki (a nawet dłużej) wciąż możesz podrywać studentki równie skutecznie co teraz (a nawet bardziej), po co więc się spieszyć?”

Podrywać?! No i co z tego, skoro na dłuższą metę to i tak nie ma sensu. Jestem atrakcyjny, wysportowany, regularnie chodzę na siłownię, biegam. Dobrze zarabiam. Mi się nigdzie nigdy nie spieszyło, tak jak piszesz. Ukochana kobieta w końcu kopnęła mnie w tyłek. Chwilowo zachłysnąłem się wolnością, imprezy, studentki. Człowieku, to wszystko bez sensu. Ludzie w moim wieku mają dzieci. Kumple opowiadają sobie o tym, jak to np. „młodego ostatnio zaczepiał w szkole jakiś typ, to mu przydzwonił i jutro idę z nim na spotkanie z wychowawcą.” :D I mają z tego frajdę, są dumni. A ja co? Cały czas to samo, mnóstwo czasu dla siebie, spotkania z młodszymi kobietami, z którymi tak naprawdę nie mam o czym rozmawiać… Cały czas to samo, tylko ludzie coraz młodsi… Czuję, że przegapiłem coś…

Karol po 30- ce
Gość

Do Karola powyżej- Ja nie mam żony ani dzieci, jestem szczęśliwy, mam dużo znajomych, dużo podróżuję. Do szczęścia żona nie jest potrzebna, ważne żeby nie być samotnym,mieć znajomych. Mógłbym mieć żonę i dzieci ale mam na siłę szukać, bo tak nakazują normy społeczne??? Mam zostać ojcem i mężem bo „co ludzie powiedzą”? A niech mówią co chcą, mam to w…

karol_po_czterdziestce
Gość

Nie napisałem nic o normach społecznych. Jestem daleki od szukania na siłę, bo zdanie osób postronnych też mało mnie obchodzi. Ja, mając kandydatkę na żonę „nie na siłę”, zaprzepaściłem to, bo myślałem, że jeszcze nie teraz, jeszcze nie czas… Chciałem podróżować, poznawać nowych ludzi, nowe rzeczy. Zacząłem szukać szczęścia poza związkiem, w którym niczego mi nie brakowało, zamiast inwestować w niego. Karol po 30- ce, ja Ci nie mówię, że Twój sposób na życie jest zły. Każdy ma swój. Mówię tylko, że ja z perspektywy czasu żałuję.
Ilość znajomych nie świadczy o ich jakości. Życie to nie tylko podróże i zabawa. Są też ciężkie momenty, a wtedy warto jest się mieć na kim wesprzeć, a o prawdziwych przyjaciół (w tym kobietę) jest bardzo trudno.
Pozdrawiam!

anonin
Gość

Po waszych postach mozna dojsc do wniosku. Sa faceci I kobiety ktore maja status, test only. Musimy wyrznac sie z tak wieloma partnerami az znajdziemy wlasciwy model. Dopiero wtedy na podstawie doswiadczen zaczniemy poszukiwania kogos w naszym schemacie. Problem w tym ze moze to byc az do smierci. Jezeli przyjmiemy ze mezczyzna ma tylko zapladniac jak najwieksza ilosc samic a samice musza kopulowac z wielima samcami by swoje potomstwo mialo najlepsze geny to okej.mozemy tak zavzac zyc. Tylko ze jestesmy ludzmi. I nie many Nic wpojonego. Kobieta ma siedziec w domu a koles prxyniesc zarcie. Probojemy to zmieniac…te naturalne prawa. Malzenstwo powstaje w momencie pojawienia sie dzieci. Wtedy jak die ucieknie to zabic takich rodzicow
Ludzie wspolczesni pozniej dojrzewaja uwazaja ze jak sie rucha przed 17 rokiem zycia to Sa lepsi, dojrzalsi a czesto jest zupelnie inaczej. Seks to nie wszystko.pojebalo sie wszystkim w glowach. Kazdy chce przyjemmnosci a nie chce odpowiedzialnosci. W japonii wiecej kolesi woli gry od kobiet I za 5-10 lat ten trend dojdzie do nad. Piguly antykoncepcyjne pruja mozgi, oprocz korzysci zawiazanych z redukcja bolu przedmiesiaczkowego. Nie mozna kogos oskarzac ze sie ozenil I nie wyszlo.

Małgorzata
Gość

Takie teksty mogą stwarzać napięcie u kobiet i powodować,że będą bardziej napastliwe w poszukiwaniu „odpowiedniego partnera” na wieczność. Nie strzelałabym sobie w nogę na twoim miejscu :) odnośnie powyżej 24 lat….

Volant
Gość

„Niestety moja odpowiedź ciebie załamie.”

LOL

Marek Laser
Gość

A POCO SIE ZENIĆ JA MAM 40LAT 2017R I NIGDY NIE CHCIAŁEM SIE ZENIĆ MIEC DZIECI MIMO ZE ZE CHORUJE 10 LAT PO 4 OPERACJI ZADNE DZIECI NIE ZWROCA MI ZDROWIA. I SLUBY WYBRALEM PASJE HOOBY PILKA NOZNA. MUZYKA I WEDKARSTWO I JESTEM BARDZO SZCZESLIWY

wpDiscuz