59 rzeczy, które możesz zmienić, żeby mieć lepszą przyszłość

59 rzeczy, które możesz zmienić, żeby mieć lepszą przyszłość

Gdybym miał wymienić cechy, które najbardziej mnie określają to niechęć do stagnacji znalazłaby się zdecydowanie w Top 5. Uważam, że jeśli nie ma się tego, czego się chce, to zmiana swoich wyborów nie jest opcją tylko koniecznością.

Jednak kiedy napisałem tekst: „Czy stać cię na BRAK zmiany?” pojawiło się pod nim dużo komentarzy z cyklu: „Ok, ale właściwie to co można zmienić mając 280 000 zł długów i rodzinę na utrzymaniu? Przecież nie można nic zrobić, co natychmiast poprawi tę sytuację”.

To prawda. Prawdą jest też to, że:

Nie wyjdziesz z dołka od razu, ale też nie wykopałeś tego dołka w jeden dzień

W miejscu, w którym jesteś, znalazłeś się dzięki miesiącom lub latom wcześniejszych wyborów. To nie stało w ciągu jednej chwili tylko jest zakotwiczone w tysiącach drobnych, banalnych decyzji, które podejmowałeś. To jak z dietą – jeśli przez poprzednie pięć lat piłeś kolę do każdego posiłku, to jedna szklanka wody nie sprawi, że będziesz fit. Efekty wymagają czasu. Dlatego jeśli jesteś w dupie, to nie wyskoczysz z niej w tydzień. Raczej możesz liczyć na to, że następnego dnia też będziesz w dupie, ale trochę bliżej wyjścia. Za jakiś czas zobaczysz przed sobą światełko. Później będziesz iść w jego stronę coraz szybciej, a ostatecznie z niej wyjdziesz.

Zmiany zawsze wiążą się z poświęceniem

Bo doba ma tylko 24 godzin. To oznacza, że nie można mieć wszystkiego, a indywidualna rzeczywistość jest wypadkową priorytetów – czyli tego, że dla kogoś ważny jest urlop, praca tylko 8 godzin dziennie, status osoby, która jest „na swoim”, a nie wynajmuje mieszkanie itd. W pierwszej książce przytoczyłem skrajny przykład młodego faceta, który nie miał pieniędzy nawet na to, żeby pójść na randkę, a nie chciał iść do pracy, bo nie miałby czasu na grę w World of Warcraft. Smutne jest to, że niemal wszyscy jesteśmy tym gościem tylko wybieramy co innego – ktoś chce założyć firmę, ale nie ma na to środków, bo woli pojechać na narty w Alpy, a ktoś chce napisać scenariusz, ale woli scrollować śmieszne zdjęcia i tak mu mija życie na przewijaniu. To właściwie ta sama sytuacja. Nie oceniam czy to dobre czy złe priorytety, ale to one składają się na pręty klatki. Jeśli chce się zachować wszystkie pręty to nie ma opcji, że kiedykolwiek opuści się klatkę.

Nigdy nie masz pewności czy zmiany będą się opłacały

Dotyczy to tak samo posiadania i zdobywania. Nie wiesz czy jak ruszysz tyłek z kanapy to będzie ci się to opłacało. Nie wiesz też, czy jeśli tego nie zrobisz, to za jakiś czas w ogóle będziesz miał kanapę. Bezpieczeństwo to iluzja.

Prawda jest taka, że wstaje się godzinę wcześniej niż się musi, uczy się nowych rzeczy i podejmuje ryzyko nie dlatego, że się wie, że to się będzie opłacać, ale dlatego, że to zwiększa możliwość wygranej. Jeśli twój cel wyobrazisz sobie w postaci tablicy, w którą celujesz rzutkami, to jeśli nie rzucisz – nie wygrasz. Jeśli rzucisz raz – to jeśli nie będziesz mieć wielkiego farta też nie wygrasz. Jeśli postanowisz rzucić pięćdziesiąt razy to nie tylko w końcu trafisz w sam środek, ale też dzięki doświadczeniu będziesz wiedział co robić, żeby trafiać częściej (a i tak czasem spudłujesz).

Cokolwiek robisz – kumuluje się

Podobno są dwa typy ludzi: jedni mówią, że nic nie ma znaczenia, drudzy uważają, że jest całkowicie odwrotnie i wszystko ma znaczenie. Ci pierwsi chcieliby mieć milion dolarów, ale „nie schylą się” po 100 zł, bo przecież to 100 zł to za mało, żeby przybliżyło ich do tego miliona dolców. Ci drudzy schylą się nawet po 10 zł, bo uważają, że lepiej przybliżyć się do celu w bardzo niewielkim stopniu, niż w ogóle.

Podobnie jak oni, jestem zdania, że wszystko ma znaczenie – to jak wstajesz z łóżka, jak robisz zakupy, jak traktujesz ludzi nawet jeśli ich już więcej nie spotkasz i jak ustalasz priorytety. Każda duża rzecz składa się z tysięcy drobiazgów – to jak ze składaniem od podstaw samochodu: jeśli stwierdzisz, że te małe śrubki nie są ważne to go nie złożysz. Fakty są takie, że nawet drobne, ale dobre decyzje po pewnym czasie dają ci możliwości, których byś nie miał. Moje życie jest ciągiem konsekwencji drobnych decyzji. Gdybym np. nie stwierdził, że kontrolowanie budżetu jest ważne to jeszcze w czasie studiów nie zgromadziłbym 20 000 zł oszczędności (chociaż od rodziców nie dostałem nic), ani nie zacząłbym obracać tymi środkami na giełdzie. Nie mając tych pieniędzy nie mógłbym wydać samodzielnie swoich książek. Gdyby wydało je wydawnictwo to zarobiłbym 90% mniej. Gdybym z kolei zarobił 90% mniej to nie miałbym środków na inwestycje, ani czasu na rozwijanie bloga i pobocznych projektów.

Zmiany mogą być banalne, drobne i pozornie nieistotne, ale konsekwentnie stosowane przekładają się na duuuużo większe efekty.

W zmianach chodzi o uwolnienie kluczowych zasobów

Żeby podejmować nowe zadania musisz mieć na to pieniądze. Żeby je mieć musisz wydawać mniej, niż zarabiasz. Pieniądze jednak nic nie zmienią jeśli będziesz miał wypełnioną każdą minutę dnia, więc potrzebujesz wolnego czasu na inne zadania. Możesz mieć czas i pieniądze, ale jeśli nie będziesz wiedział co z nimi zrobić to równie dobrze mógłbyś ich nie mieć. Podobnie jak w sytuacji kiedy będzie brakowało ci energii lub podstawowych umiejętności socjalnych.

To te elementy składają się na sześć sfer, nad którymi warto pracować: finanse, czas, cele, energia oraz osobowość i kontakty.

Poniżej zebrałem listę 59 rzeczy (podzielonych na tych sześć kategorii), które sam zrobiłem lub nadal stosuję, które można wprowadzić od zaraz i które w dłuższej perspektywie najprawdopodobniej okażą się korzystne.

FINANSE

1. Pogódź się z tym, że przyszłość nadejdzie.

Modne jest mówienie, że po co planować przyszłość skoro tak naprawdę nie wiadomo ile się pożyje. Fakty są jednak takie, że życie chwilą jest świetną receptą tylko w przypadku, kiedy naprawdę umrzesz młodo. Statystyka jest jednak nieubłagana i na 95% czekają cię jeszcze dziesiątki lat życia i to od obecnych decyzji będzie zależało czy spędzisz je w wielogodzinnej kolejce do najtańszej apteki w mieście czy w swoim ogrodzie pełnym zieleni, kwiatów i biegających wnuków.

2. Zadbaj o zbudowanie poduszki finansowej

Jest teoria, że człowiek jest tak bogaty, jak długo będzie mógł funkcjonować na tym samym poziomie co teraz, bez posiadania pracy. Nie jest to związane z wysokością zarobków tylko z kosztami życia, czyli możesz zarabiać 100 000 zł miesięcznie i wydawać wszystko (co oznacza, że twoje bogactwo wynosi 0 zł) lub zarabiać 2500 zł, mieć koszty życia na poziomie 2 000 zł i po roku mieć poduszkę finansową pozwalającą na przeżycie 3 miesięcy w sytuacji kryzysowej, dzieki czemu będziesz mógł spokojnie szukać nowej pracy albo bez stresu spłacać raty.

P.S. Tak zaznaczę, że na studiach utrzymywałem się całkowicie samodzielnie za mniej, niż 1500 zł miesięcznie i nie musiałem jeść kromek chleba posmarowanych nożem.

3. Ogranicz koszty (w sposób, który nie obniża jakości życia).

Mój znajomy nigdy nie gotował w domu. Jeździł do tanich restauracji i KFC. W tydzień wydawał tyle, ile wydają w miesiąc osoby gotujące w domu i przykładające wagę do jakości produktów. On wydawał cztery razy więcej, a jego życie nie było lepsze. Oszczędzał trochę czasu, ale tracił pieniądze i zdrowie. Gotowanie w domu to właśnie przykład mądrego oszczędzania.

Inne przykłady to np.:

  • Kupowanie biletów i rezerwowanie hoteli z wyprzedzeniem
  • Jeżdżenie ekonomicznie
  • Nie pozostawianie urządzeń w trybie czuwania
  • Robienie własnych przetworów
  • Korzystanie z biblioteki (jeśli to możliwe)
  • Rzucenie nałogów
  • Kupienie nieco starszego telefonu, niż nowości na rynku (albo kupienie go za gotówkę niż za 19,90 zł na abonament)

4. Załóż rachunek w bezpiecznym funduszu inwestycyjnym i wpłacaj regularnie 200 zł miesięcznie.

Nawet przy 3% oprocentowania w perspektywie 30 lat daje to 44 000 samych odsetek (i 116 000 zł łącznie), a braku tych 200 zł prawdopodobnie nie odczujesz.

5. Przeanalizuj swoje wydatki.

Na co wydajesz pieniądze? Czy robisz zakupy żeby poprawić sobie humor? Czy to, co kupujesz sprawia, że jesteś cały czas szczęśliwszy, zarabiasz więcej albo żyjesz lepiej czy nie ma żadnego przełożenia na twoje życie? Jeśli nie przekłada się to w żaden trwały sposób na twoje życie to są to wydatki, które możesz ograniczyć.

6. Sprzedaj lub oddaj zbędne przedmioty.

Czy naprawdę potrzebujesz lustrzanki, której używasz dwa razy w roku? Czy wciąż liczysz na to, że zaczniesz nosić ubrania, których nie miałeś na sobie od dwóch lat? Czy nie lepiej oddać sprzęt elektroniczny, z którego już nie korzystasz?

7. Zlikwiduj swoje karty kredytowe.

8. Jeśli masz kredyt hipoteczny spróbuj wynegocjować zmianę z rat równych na malejące.

Zaoszczędzisz w całym okresie kredytowania kilkanaście tysięcy złotych. Niby niedużo, ale lepiej jak za te pieniądze ty kupisz sobie coś ładnego, a nie prezes banku.

9. Zdobywaj wiedzę finansową.

Czytaj dobre blogi o tematyce finansów, poznawaj metody zarządzania firmami i ich modele biznesowe, dowiedz się jaka jest różnica między rynkiem NewConnect a Giełdą Papierów Wartościowych albo co to jest stopa zwrotu. Cześć lektur polecałem w tym wpisie.

10. Twórz dochody zamiast kosztów.

Jeśli wydajesz na utrzymanie samochodu więcej, niż wydawałbyś na taksówki to jest to koszt. Jeśli bierzesz pożyczkę i jedziesz na wakacje to jest to koszt, bo płacisz odsetki od dwóch tygodni przyjemności. Jeśli kupujesz ubrania, które tylko wiszą w szafie to są to koszty.

Dokładaj starań, żeby wydawać pieniądze na rzeczy, które są niezbędne albo będą przynosić korzyści – jeśli będziesz zarabiał więcej mając samochód to go kup, jeśli pomimo spłacania kredytu będziesz zarabiał na wynajmie mieszkania to je kup – generalnie wydawaj pieniądze na to, co będzie pracowało dla ciebie, a nie sprawiało, że staniesz się niewolnikiem własnych rzeczy.

11. Załóż profesjonalnego bloga.

Będzie działał jak twoja osobista wizytówka ułatwiająca sprawdzenie kim jesteś i co umiesz.

12. Zmień pracę.

Nie musisz jej rzucać – możesz płynnie przejść do innej, w której: będziesz zarabiał więcej, albo zdobędziesz nowe kompetencje, albo będziesz miał ciekawsze życie albo będziesz mógł awansować.

13. Pomyśl o dodatkowej pracy.

Większość osób jest w stanie pracować na etacie i jednocześnie zajmować się wolontariatem. To samo dotyczy robienia pobocznych, własnych projektów. Może warto sprzedawać swoje usługi lub wiedzę w wolnym czasie? Może masz zainteresowania, które można spieniężyć? Może uwielbiasz rysować to czemu by nie zacząć tworzyć własnych komiksów i być może kiedyś na tym zarobić?

14. Stwórz listę alternatywnych sposobów zarabiania.

Co byś robił gdybyś nie robił tego, co robisz obecnie?

Co osiągniesz wprowadzając te zmiany?

  • Więcej pieniędzy będzie zostawało w twojej kieszeni
  • Dzięki poduszce finansowej będziesz czuł się bezpieczniej
  • Być może zwiększysz swoje dochody
  • Dzięki posiadanym środkom będzie cię stać na: nadpłatę kredytu hipotecznego, zrobienie drogiego, profesjonalnego kursu, założenie swojej firmy w sposób, który nie zniszczy cię finansowo, wykupienie franczyzy innej marki, zmianę miasta lub kraju zamieszkania.

CZAS

15. Planuj zadania z tygodniowym wyprzedzeniem.

Sprawdzaj czy w nadchodzącym tygodniu ktoś z ważnych dla ciebie osób nie ma urodzin, czy nie musisz przedłużyć ubezpieczenia albo odbyć ważnego spotkania biznesowego. Dzięki temu unikniesz załatwiania spraw w panice i na ostatnią chwilę.

16. Zaprzyjaźnij się z matrycą Eisenhowera.

Nie znam lepszego sposobu wyznaczania priorytetów i trzymania się ich.

17. Stosuj zasadę Pareto.

Mówi ona o tym, że 20% wysiłku daje w większości przypadków 80% efektów. Nie trzeba być perfekcyjnym, żeby być efektywnym.

18. Jeśli coś nie zajmie ci więcej, niż pięć minut to rób to od razu.

19. Eliminuj czasochłonne, zbędne czynności.

Być może warto ustawić automatyczne wykonywanie części przelewów, lepiej uporządkować dokumenty, żeby nie szukać właściwego papieru lub pliku albo robić większe zakupy dwa razy w tygodniu, niż małe codziennie?

20. Usuwaj z głowy otwarte pętle.

Otwarte pętle to lista zadań, którą przechowujesz w głowie np. gdzie musisz pojechać, co kupić na obiad i na jakie maile odpisać. To z kolei oznacza, że część twojego mózgu jest stale zajęta pamiętaniem o tych czynnościach i nie możesz skupić się na ważniejszych rzeczach.

Żeby usunąć otwarte pętle możesz robić np. listy zadań do wykonania, które będziesz przeglądać rano.

21. Spędzaj produktywniej czas w podróży.

Nie musisz być parodią biznesmena przyspawaną do laptopa i smartfona, ale możesz zrobić plan zadań na następny tydzień, zadzwonić do rodziców, słuchać audiobooka czy czytać książki lub magazyny. A jak już czytasz to możesz czytać dobre książki (np. Nabokova) zamiast słabych (np. Reginy Brett) albo dobre magazyny (K Mag) zamiast słabych (Cosmopolitan).

22. Stosuj grupowanie zadań.

Wyobraź sobie, że codziennie odpisujesz na dziesięć maili. Jeśli zrobisz to w wydzielonym czasie zajmie ci to godzinę. Jeśli będziesz odpisywać na jednego maila raz na jakiś czas to w praktyce zajmie ci to znacznie więcej czasu, bo za każdym razem znów musisz się skupić, żeby wrócić do przerwanego działania. Skuteczna praca, to praca podzielona na bloki zadań.

23. Wyrób nawyk robienia najpierw tego, co najważniejsze.

W przeciwnym razie posprzątasz mieszkanie, pośmieszkujesz ze znajomymi z pracy, wypijesz pięć kaw, a w końcu stwierdzisz, że już nie warto zaczynać Tego Ogromnie Ważnego Projektu i zrobisz to jutro.

Jeśli odwrócisz tą kolejność to okaże się, że nie tylko zrobisz to, co ważne, ale też pośmieszkujesz ze znajomymi, wypijesz pięć kaw i posprzątasz mieszkanie.

24. Zastanów się nad możliwością zlecania części zadań.

Są dwa rodzaje czynności: te, które musisz wykonywać osobiście i te, które może wykonać każdy. Jeśli masz możliwość to zlecaj te drugie – uwolnisz swój czas.

25. Twórz listy następnych kroków.

To rada z Getting Things Done – jeśli zaplanujesz dla każdego aktualnego projektu następne działanie przybliżające je do zakończenia to nie tylko ukończysz je szybciej, ale w ogóle je ukończysz i nie będziesz pogrążał się w paraliżu decyzyjnym.

Co osiągniesz wprowadzając te zmiany?

  • Będziesz pracował mniej wykonując te same zadania
  • Będziesz pracował w sposób bardziej ukierunkowany nie rozpraszając energii na mało ważne sprawy
  • Będziesz lepiej zorganizowany
  • Zyskasz czas, który będziesz mógł poświęcić na: zdobywanie nowych umiejętności, prowadzenie pobocznych projektów, spędzanie więcej czasu z przyjaciółmi i rodziną.

CELE

26. Precyzyjnie określ jak chcesz, żeby wyglądało twoje życie w obszarze pracy, relacji, zdrowia i stylu życia.

Dla każdego obszaru wypisz listę kroków, które możesz wykonać, żeby być bliżej tej wizji.

27. Zrób listę rzeczy, których chciałbyś się nauczyć.

Mogą to być umiejętności, które przydadzą ci w pracy, w biznesie albo tylko dla ciebie. Przykłady? Gotowanie i pieczenie, biegłe obsługiwanie Excela, pisanie biznesplanów, montaż wideo, projektowanie odzieży albo szycie na maszynie, gra na pianinie, poznanie zasad copywritingu itd. Wiedza nigdy się nie przeterminuje – nawet jeśli jest to wiedza o tym, jakie wino najlepiej pasuje do pizzy pepperoni.

28. Zrób listę 100 rzeczy, które chciałbyś zrobić, przeżyć i zobaczyć w swoim życiu.

Badania dowodzą, że już samo zrobienie planu przybliża cię do jego realizacji.

29. Jak już coś zaplanujesz to nikomu o tym nie mów.

Badania dowodzą, że to obniża szanse na realizację planów. Let Your Lambo Make The Noise.

30. Przygotuj listę rozwijających zajęć, które możesz robić w wolnych chwilach zamiast całkowitego marnowania czasu.

W końcu lepiej opowiadać sobie anegdoty ze znajomymi, czytać książki albo robić Tabatę, niż oglądać filmiki ze śmiesznymi kotami z Japonii.

31. Rozważ pójście na studia, dodatkowe kursy, które zwiększą twoje możliwości, założenie bloga, kanału na YT albo strony z twoimi zdjęciami.

Co dzięki temu osiągniesz?

  • Będziesz wiedział w jakim kierunku idziesz
  • Nie będziesz marnował czasu tylko dlatego, że nie przychodzi ci do głowy robienie czegoś bardziej konstruktywnego
  • Z każdym dniem będziesz wiedział więcej i czuł się bardziej kompetentny.

ENERGIA

32. Daj odpoczywać swojemu mózgowi.

Nie zarzucaj go bez przerwy nowymi zadaniami (nawet jeśli jest to zabicie bossa w grze). Pójdź na spacer, popływaj kajakiem, pobiegaj swoim tempem, weź koc i pójdź z dziewczyną do parku – to sprawia, że mózg zwalnia, a kiedy zwalnia stajesz się dużo bardziej kreatywny.

33. Ucz się nowych rzeczy.

Może to być przemawianie, robienie rzeczy typu DIY, tańczenie, warzenie własnego piwa. Dzięki temu będziesz miał nie tylko więcej energii, ale też w przyszłości może zamienisz pasję w biznes.

34. Rób kilka dużych rzeczy zamiast wielu małych.

Lepiej pojechać raz na dwa lata na większą wyprawę, niż jeździć co roku do Zakopanego i nad Bałtyk wydając te same pieniądze. Kolejny tydzień we Władysławowie ma mniejsze szanse wpłynąć na twoje życie niż wyjazd do Tajlandii. Wydajesz w ten sposób te same pieniądze, ale przeżywasz dużo więcej.

Mniej często znaczy więcej: mniej ubrań dobrej jakości znaczy więcej, niż trzykrotnie więcej słabych, lepiej pójść raz w miesiącu do dobrej restauracji, niż raz w tygodniu jeść kebaby, lepiej darować sobie niektóre imprezy i założyć „fundusz” na wyjazd na Burning Mana.

35. Kiedy jesteś zmęczony to naucz się odpoczywać zamiast się poddawać.

36. Przeczytaj w „7 nawykach skutecznego działania” na czym polega „ostrzenie piły”.

37. Spędzaj więcej czasu offline.

Będziesz bardziej interesującą osobą, a to zawsze się opłaca.

38. Dorośnij do odpuszczenia sobie znajomości, które cię niszczą.

Jesteś odpowiedzialny za swoje dzieci i za siebie. Przy partnerze/partnerce można już postawić znak zapytania. Jeśli ktokolwiek inny w sposób trwały i niszczący na ciebie wpływa to zerwij kontakt. To będzie bolesne. Bardzo. Tylko że zrani cię raz, a nie będzie ciebie ranić przez 15 000 dni.

39. Ćwicz pół godziny dziennie.

40. Regularnie umawiaj się na badania profilaktyczne do lekarza rodzinnego i stomatologa.

Zachowasz zdrowie i oszczędzisz np. na kanałowym leczeniu zębów.

Co dzięki temu zyskasz?

  • Będziesz mieć energię na realizowanie planów
  • Nie będziesz czuł się wyczerpany
  • Nie zaniedbasz swojego życia osobistego

OSOBOWOŚĆ

41. Dbaj o swoją osobistą markę.

Wbrew pozorom nie ma nic ważniejszego, niż reputacja. To od niej zależy czy twoje słowo będzie miało wartość, czy będziesz mieć opinię osoby, która tylko dużo mówi a mało robi, albo która zawsze się spóźnia.

42. Wypisz pięć cech, z którymi chcesz być kojarzony.

43. Każdego dnia wyglądaj dobrze.

Traktuj każdy dzień jak święto. Nie trzymaj w szafie rzeczy na specjalne okazje, których nie zakładasz. Kupuj mniej ubrań, ale lepszej jakości.

44. Ćwicz wytrwałość.

To jedna z umiejętności, z którymi nikt się nie rodzi, a które w największym stopniu przekładają się na osiągane wyniki.

45. Zaakceptuj proces nauki.

A wygląda on tak, że nic ci nie wychodzi, później coś wychodzi ci czasem, a później jeszcze częściej. Nigdy nie jest tak, że próbujesz czegoś raz i już to umiesz. Wszystko wymaga czasu – przedsiębiorczość, bycie z kimś w związku, uczenie się nowego języka, programowanie, pisanie. To, że na początku ci nie wychodzi nie oznacza, że jesteś głupi albo się do tego nie nadajesz – to oznacza tylko, że tak wygląda proces uczenia się nowych rzeczy.

46. Podejmuj decyzje ze względu na ich konsekwencje, a nie chwilowe emocje.

Kiedy chodziłem do podstawówki i gimnazjum, jak każdy dzieciak chciałem być lubiany. Niestety psuł mi się wzrok i miałem okulary w grubych, przezroczystych, plastikowych oprawkach, przez które byłem pośmiewiskiem. Żeby nim nie być przez lata okulary nosiłem tylko w domu, a w szkole trzymałem je w plecaku. Przez ten czas wzrok zepsuł mi się o 2,5 dioptrii. To sporo. Najgorsze nie jest jednak to, że bez soczewek widzę rozmazane kontury i zamglone plamy. Najgorsze jest to, że żadna z osób, na których opinii mi wtedy zależało nie jest częścią mojego życia, nic o nich nie wiem i właściwie mam je w dupie.

Przynajmniej dzięki temu nauczyłem się jednego: Emocje się rozpływają. Konsekwencje zostają. Jeśli nie pójdziesz na imprezę, bo będziesz pracował nad swoją stroną internetową to będzie ci przykro, ale jak kupisz sobie porsche to nie będziesz już pamiętał o tym dniu. Tak samo jak w czasie kłótni powiesz osobie, którą kochasz o jedno zdanie za dużo – pewnie przez chwilę ci ulży, ale jeśli od ciebie przez to odejdzie to ta ulga nie będzie miała znaczenia. Znaczenie mają wyłącznie skutki.

47. Pójdź na terapię/szkolenie, na które zawsze chciałeś iść.

Są problemy, które się same nie rozwiążą, a to że coś w tym kierunku robisz nigdy nie powinno być powodem do wstydu. Zwłaszcza, że ciężko uporządkować swoje życie, jak nie uporządkujesz wcześniej sposobu myślenia.

48. Przygotowuj się i nie licz na to, że spontan wszystko załatwi.

49. Jak najczęściej podejmuj decyzje nawet w błahych sprawach.

W psychologii funkcjonuje pojęcie wewnętrznego poczucia kontroli. Mając je czujesz, że twoje życie zależy od ciebie i jest skutkiem twoich decyzji (dlatego warto je podejmować!), a osoby z wewnętrznym poczuciem kontroli mają większą motywację, są bardziej aktywne i optymistyczne oraz osiągają zdecydowanie lepsze wyniki w każdej działalności.

50. Zapoznaj się z analizą transakcyjną Erica Berne’a.

Dowiesz się ile twoich myśli nie jest w rzeczywistości twoimi myślami. Będziesz mógł świadomie je zmienić.

51. Naucz się dbać o mowę ciała.

Koniecznie zobacz to wystąpienie na TEDx.

52. Zacznij być pewny siebie.

Nie musisz taki być, żeby być odbieranym w taki sposób – wystarczy, że będziesz miał otwartą postawę, będziesz patrzył innym w oczy i będziesz się uśmiechał. To niewiele, a przeciętna osoba nie robi nawet tego. Po pewnym czasie faktycznie staniesz się bardziej pewny siebie.

53. Zacznij oglądać filmy i seriale z napisami angielskimi albo zacznij udzielać się na międzynarodowym forum.

Co dzięki temu osiągniesz?

  • Będziesz mieć lepszą świadomość siebie i swoich potrzeb
  • Będziesz przygotowany na podejmowanie nowych zadań
  • Uporządkujesz sposób w jaki myślisz

RELACJE Z INNYMI

54. Zacznij robić pięciominutowe przysługi.

Najbardziej skuteczni ludzie świata to ci, którzy więcej z siebie dają, niż biorą. Kiedy poznają nową osobę zastanawiają się nad tym, jak mogą jej pomóc zamiast nad tym, czy ona może im pomóc. Robią to bezinteresownie i tak, niektórzy to wykorzystują, ale długoterminowo powstają w ten sposób relacje, które procentują w różny sposób przez dziesięciolecia.

55. Raz w tygodniu odświeżaj niezobowiązująco kontakt z kimś z dalszych znajomych.

Szerokie sieci kontaktów to jeden z kluczowych czynników dla osiągnięcia sukcesu. Nie dlatego, że są szczególnie wyrafinowane, ale chociażby dlatego, że inni ludzie mają informacje, których ty nie masz.

56. Stosuj zasady skutecznej komunikacji.

Na przykład:

  • przeczytaj „Porozumienie bez przemocy” Marshalla Rosenberga. Przekonasz się ile błędów popełniasz, o ile łatwiej będziesz dogadywał się z innymi osobami i o ile poprawią się twoje relacje.
  • naucz się negocjować, sprzedawać lub obsługiwać klienta (nawet jeśli nie potrzebujesz tego w pracy)
  • zdobądź informacje o skutecznym pisaniu maili
  • naucz się mówić komplementy

57. Ciesz się z sukcesów innych.

Bo chcesz mieć znajomych, którzy odnoszą sukcesy. Dzięki temu tobie też będzie łatwiej.

58. Nie zarzucaj innych swoimi poglądami, opiniami, krytyką i problemami.

To twoje prywatne sprawy. Nie musisz zarzucać nimi całego świata, a zwłaszcza ludzi, którzy o te rady, poglądy, opinie i twoje problemy nie proszą.

59. Przestań krytykować innych.

Każdy zmaga się ze swoim życiem na swój sposób. Kopanie ich po kostkach poprawi humor tylko tobie – dopóki sam nie dostaniesz kopniaka. Pamiętaj, że to nie jednostki alfa krytykują osobniki beta. To ludzie z samego końca społeczności krytykują tych, którym chce coś się robić. To prawda, że krytyka może być korzystna, ale jeśli nie umiesz konstruktywnie krytykować (a są ogromne szanse na to, że nie umiesz) to znacznie częściej będzie ona niszcząca, niż korzystna.

Co dzięki temu osiągniesz?

  • Poszerzysz swoje sieci kontaktów
  • Zdobędziesz dostęp do nowych informacji
  • Będziesz bardziej lubiany
  • Twoje otoczenie będzie znacznie bardziej przyjemne i pomocne, a ty będziesz mieć więcej chęci do pracy.

P.S. Otrzymałem informację, że na końcu tego tekstu wyjątkowo brakuje ostrej, motywującej puenty. Wytłumaczę dlaczego jej nie ma za pomocą jednego obrazka:

tumblr_o4icqeor5r1u6hq4no1_1280

 

  • Mum

    Myślę że świetnie potrafisz dodać człowiekowi otuchy. Dziękuję :)

  • Dobre rady, dla każdego przydatne. Chociaż bardziej przypominaja liste jak odnieść sukces, niz jak być szczęśliwym.
    Mi zabrakło tego, żeby zawsze przeżywac moment na 100% i byc obecnym w tym co sie robi, czy to praca czy przyjemność. Szczególnie to co piszesz o relacjach z ludźmi mocno przypomina mi „jak zrobić skuteczny networking”.

    • Prawda i prawda. Dlatego fajnie, że napisałeś ten komentarz. W „ostrzeniu piły” chodzi właśnie o przeżywanie momentu na 100% i w dawaniu odpoczynku swojemu mózgowi również. Jeśli chodzi o relacje to zdaję sobie sprawę, że tak to brzmi, ale ciężko to napisać inaczej. W praktyce skuteczni networkerzy to ci, którzy są bezinteresowni, bo w relacjach chodzi o szczerość, a nie same korzyści. Korzyści to efekt uboczny.

  • Bardzo fajne i konkretne porady, zabrakło mi tylko jednego, dosadnej puenty na koniec; jak w każdym Twoim wpisie. „Dlatego jeśli jesteś w dupie, to nie wyskoczysz z niej w tydzień.” – mocne, ale najgorsze, że nie każdy potrafi to zrozumieć. Dzięki Volant za ten wpis, a zwłaszcza za polecane w nim lektury. Na pewno sprawdzę.

  • Sporo rzeczy robiłem nieświadomie, ale niestety o wielu nie miałem pojęcia. Dzięki!

  • Magda Moryc

    dzis akurat bedac w dole myslalam o Tobie i mialam nadzieje,ze napiszesz cos nowego…dziekuje!

  • Domi

    Absolutnie świetne. Dzięki Volant!

  • PB

    Tak więc jeszcze tylko rzucić fajki i konsekwentnie podążać ścieżką. Volant, z Ciebie to jest gość!
    Pozdrawiam oraz serdecznie,
    PB

  • Karolina Seremet

    Do wydrukowania i powieszenia w widocznym miejscu. ;)

  • Anna

    Skąd taka negatywna opinia o Reginie Brett?

    • Kornel

      No właśnie. Mi akurat z lektury książek Reginy pozostało wiele ciekawych rzeczy w głowie, głównie w kontekście radosnego przeżywania życia i dostrzegania szczęścia w różnych, codziennych sytuacjach. Cieszę się że kiedyś trafiłem na te książki :) Ale Nabokov oczywiście też był czytany i jak najbardziej warto go polecać.

  • Mateusz

    I to jest najlepszy tekst jaki tu widziałem, mimo że jest wiele bardzo dobrych. Dziękuję :)

  • Mariusz Gajda

    Mam poczucie jakbym dostał prezent. I tak jest, dzięki temu wpisowi teraz widzę naprawdę sens w moich codziennych zmaganiach z edukacją i ciągłą poprawą. Naprawdę nie mogę się doczekać podsumowania roku w twoim wpisie, pod artykułem w komentarzu. Wszyscy ci dziękują i nie będę wcale inny. Fajny z ciebie gość, tzn wydajesz się być sympatyczny.

    • Po takim komentarzu na pewno będę czekał na to, co napiszesz w podsumowaniu roku!

  • Tak, niestety to drugie podejście (czyli rzekoma skuteczność dzielenia się planami) jest bardzo rozpowszechnione. Być może nawet są osoby, u których to działa, ale osobiście nie znam żadnej z nich. Założenie tej teorii jest takie, że jeśli nie wykona się planu to będzie odczuwać się wstyd przed osobami, którym ten plan się zdradziło. Problemów z tym podejściem jest kilka:
    - ludzie są przyzwyczajeni do tego, że inni nie wykonują planów lub robią to z opóźnieniem, więc nie oceniają nikogo negatywnie
    - jeśli zdradzisz plany i ich nie wykonasz to przesunie to twoją granicę tolerancji dla odpuszczania sobie, bo „przecież nic się nie stało”
    - a przede wszystkim spadnie twoja motywacja do realizacji zamierzeń, bo zdradzając plan już dostajesz część uznania i satysfakcji, którą dostałabyś po ukończeniu zadania. Różnica jest taka, że nie musisz nic robić – wystarczy mówić, a ludzie uwielbiają takie drogi na skróty.

    Z kolei Peter Gollwitzer przeprowadził szereg badań nad motywacją, planowaniem i osiąganiem celów. W jednym z eksperymentów podzielił uczestników na dwie grupy. W jednej z nich uczestnicy dzielili się swoimi celami, a w drugiej pominięto ten krok. Następnie otrzymali możliwość pracowania nad tymi celami. Osoby, które wcześniej podzieliły się planami, pracowały średnio tylko 33 minuty i były bardzo zadowolone z siebie. Osoby, które planami się nie dzieliły – pracowały 45 minut (czyli tyle ile było przeznaczone czasu na eksperyment) i zazwyczaj chciały pracować dłużej.

    Moim zdaniem wynika to z tego, że to podejście jest bliższe rzeczywistości i temu, że jesteśmy oceniani ze względu na efekty, a nie nasze cele. Mówienie o celach stwarza iluzję, że jest inaczej.

    W moim przypadku (i w przypadku innych osób, które zastosowały ten sposób) znacznie lepiej sprawdza się pracowanie w ciszy i zaskakiwanie efektami, ale najlepszą metodę dla siebie można znaleźć tylko w taki sposób, jak wszystko inne – próbując i wybierając to, co działa.

    • Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach w ogóle ludzie dużo mówią czego to nie zrobią, a w rzeczywistości robia wyjatkowo niewiele. Celem jest zrobienie wrażenia małym kosztem, zamiast osiągnięcie celu samego w sobie.

    • Domi

      Dziękuję za wyjaśnienie :)

  • Kamil H.

    Tekst świetny. Daje kopa do życia! Osobiście się z tym zgadzam.
    Mam 28 lat, edukacje zakończyłem na szkole średniej. Chciałem się uczyć dalej, ale na prawdę nie miałem czasu. Pracowałem bardzo dużo od gastronomii po budowlankę. Nie raz nie miałem siły, nieraz się poddawałem, ale powiedzcie mi czym był by człowiek bez porażek? Porażki mnie zbudowały, umocniły i co najważniejsze wypracowały we mnie wytrwałość. Dzięki temu obrałem cel. Nie zawsze tak było, pamiętam lata kiedy wydawałem kasę na zabawę totalnie bez sensu i celu. Kiedyś chcąc się dobrze zabawić wróciłem do Polski na rok, oczywiście gdzie – gastronomia, barman. Nie żałuję tego roku, wiem że już nigdy tego nie powtórzę, wiem że z tego jednego roku wycisnąłem 200%
    Do czego zmierzam – bardzo zmieniłem swoje życie, pozbyłem się nałogów. Zmieniłem branże już nie tak ekscytującą jak barmanienie. Dziś nie pracuję po 12 h i to jeszcze w nocy. Na sezon już nie wyjeżdżam za granice do pracy na budowie. Chociaż budowlanka przez ten ostatni bujny czas mojego życia, zamykając rozdział 3 lata temu, pozwoliła odłożyć mi kasę za które kupiłem mieszkanie. Oczywiście nie w Polsce, są dużo ciekawsze, cieplejsze i tańsze kraje. Znam dwa języki nie licząc polskiego, do trzeciego zabieram się w najbliższym czasie. Planuje kupić kolejne mieszkanie i je wynajmować turystą.
    W ŻYCIU TRZEBA UMIEĆ POWIEDZIEĆ SOBIE „NIE”
    KIEROWAĆ SIĘ ZDROWYM ROZSĄDKIEM
    Można to osiągnąć nawet jak widać bez wykształcenia, bez papierka, ale trzeba też umieć samemu się dokształcać pod danym kontem.
    Mam nadzieję że nabyte nieruchomości będą pracowały na mnie i w przyszłości pozwolą otworzyć coś swojego.

  • Paweł Zarębski

    Konkretny. Brawo !!! Przeczytałem do połowy i już chcę Ci powiedzieć, że moim zdaniem, to najlepszy tekst, jaki napisałeś. Wstawiam na swoją tablice. Fajnie też, że dyskusja pod poprzednim blogiem była dla Ciebie inspiracja i nie zostawiłeś tego tematu „w próżni”. Pozdrawiam i życzę kolejnej nagrody Blog Roku i dobrych wyników sprzedaży książek.

  • Agata Kelm

    Rowniez bardzo się cieszę, ze kolejny Pana wpis to takie dzieło i jednoczesnie światełko dla mnie. Podziekowac za poswiecony czas. Na ten moment przedzieram się cierpliwie przez rozdział Przemyslenia, choć nowosci nie odwlekam i przyznam, że każdy wpis ma swoje przeznaczenie i pouczenie tego Panu gratuluję ze czuje to JA i zapewnie wielu czytelników. Chciec wiecej i więcej dobrego, chlonac wskazowki które daje osoba doświadczona i praktykować to wszystko na żywo, na sobie i podać dalej. Na wszystko jest moment na błędy i na naukę. Szkoda tylko ze o jeden przypadek za późno Pana bloga poznałam ale wierzę ze będzie nastepny… i to juz bedzie wartosciowe. Pozdrawiam
    P.S. czy mogę zapytać czy jest Pan z Trójmiasta.. ? ☺

  • Kolorek23

    1. Wszyscy żyją przyszłością lub przeszłością, a mimo to nie zauważają przyszłości ? Jak dla mnie troszkę bezsensowna treść, pasuje dla 5 letniego dziecka, które wszystko chce mieć na ten moment, ale nie dorosłego.
    2. Popularny mit o bezpiecznych 3 miesiącach, przeciętny czas po stracie pracy do znalezienia nowej ( po zwolnieniu ) to średnio 4 i pół miesiąca. Boże kiedy ty byłeś na studiach? 12 lat temu? 1500 wtedy to byłeś powyżej średniej dla młodego pokolenia, więc nie ma się też czym chwalić, szczególnie gdy mieszka się z rodzicami lub w akademiku, niektórzy potrafią żyć komfortowo zarabiając 1000zł dziś i jest to wynikiem tylko braku kosztów. Sam miałem 800zł stypendium naukowego i około 10 tyś rocznie dorabiane na „pomocy” studentom. Ale co to ma wspólnego z poduszką finansową poza przechwałką? Nic, bo to inna sytuacja finansowa.
    3. Zejście poniżej 20zł dziennie na osobę jest trudne, sam średnio wydaje 25zł na dzień, zje się czasem coś na mieście, czasem jakiś napój itp. Wszystkie pozostałe przypadki obarczone ryzykiem
    4. 200zł to dość sporo miesięcznie jeśli o to chodzi. Pozwól że przeliczę 200*12*30 = 72 000 daj mi z tego wynik 44 000 odsetek, bo nie ogarniam tej kuwety, załóż że od razu nie masz też tych 72 tyś. Ostatnio w mBank zgromadziłem 10 tyś zł, miesięcznie rosło niecałe 2 zł po podatkach, wypłaciłem – zapłaciłem 5zł za wypłatę, 3 miesiące trzymania na koncie zostało pochłonięte przez jedną opłatę. Chyba sobie naliczyłeś te 3 % miesięcznie a nie w skali roku.
    5. Głupota, jeśli jedna czekolada ma poprawić Ci humor w gorszym dniu kup ją. Jedzenie zdeydowanie nie jest miejscem na oszczędzanie ! Nigdy
    6. Jeśli jedną rzecz używam raz do roku warto ją mieć, już kiedyś ją kupiłem, poza zajmowaniem miejsca nic mi nie przeszkadza. Mam tracić na sprzedaży by kupić/wynająć ? Nie uzyskasz więcej niż 40% na elektronice, która ma już rok, a ubrań to już nikt nie kupi
    7. Why?
    8. Bardzo dobry pomysł, szczególnie że takie przeliczenie odbywa się na stawce całkowitej kredytu, więc w połowie kredytu przeliczenie od nowa rat kosztować będzie często więcej niż zysk. Nie bój się bank dba o swoje interesy.
    9. Why? Wiedza ci nic nie da. Mogę mieć wiedzę jak zbudować reaktor atomowy ale to pusta wiedza jeśli nigdy go nie zamierzam budować. Nie potrzebna nikomu wiedza na temat giełdy jak na niej nie gra. Będziesz potrzebował znajdziesz odpowiednią wiedzę. Jak wiesz jak wygrywać w monopoly to jesteś bliżej niż 50% społeczeństwa do bogactwa.

    10. Są takie rzeczy które warto mieć
    11. Po ch… ? Większość z nas nie ma pomysłów, taki blog prędzej zaszkodzi. A portfolio to całkiem coś innego.
    12.Realia, realia, realia. Nie przekładaj 5% zawodów na 100%
    13. No chyba ty się zajmujesz wolontariatem. Ile wolontariatów jest w Polsce na pełny etat 100 tyś ? Nie mówię o WOŚP jednodniowym gdzie oprócz jednego dnia poświęca się około 8h w kilka dni. Warto robić swoje rzeczy, jednak ktoś kiedyś wspomniał że jeśli twoje hobby zmienia się w pracę to jest pracą a nie hobby. Psychologia tego procederu powinna być Ci znana, szczególnie że swoją pasję przerobiłeś na spieniężanie i widać to niemal na każdym wpisie, a na twoich książkach szczególnie (tak obie mam) Sam tytuł widać jaki był cel.
    14. Bez problemu można takie listy odnaleźć w internecie gdzie listy mają po 100 kilka pozycji i co z tego?

    Reszty mi się nie chce opisywać

  • nana

    Jak zwykle w punkt! Proszę, dostaję. Organizuję nowe życie. Właśnie zastanawiam się nad nową pracą, nie do końca jeszcze wiem co miałoby to być – jestem bez pracy, więc za dużo luzu nie mam już. A może i praca, i sprzedaż, i pisanie – blog, hobby. Spełniam marzenia codzienne, do których kiedyś się wstydziłam przyznać nawet sama przed sobą. Wstałam z kanapy!!! Pozbyłam się nałogów. Leczenie ciała i ducha trwa. Pan Darcy też się pojawił i powoli, powoli idziemy do siebie. Wszystko razem w tym samym czasie. Jestem oszołomiona ale taki czas, nowy czas dla mnie. Ostatnio cały czas robię coś nowego, czytam, ćwiczę, uczę się nowych rzeczy, poznaję nowych ludzi. I te porady – wszystkie dziedziny w jednym miejscu, krótko i zwięźle. Super! Wspaniałe podsumowanie. Małą część z nich stosuję, a część już kiedyś stosowałam – ten wpis mi o tym przypomniał. Resztę będę wdrażać po kolei, zgodnie z priorytetami. Dziękuję bardzo.

  • 13 dziecko baby jagi

    Bardzo ciekawy artykuł i z pewnością jeszcze do niego wrócę. Fajnie, że podajesz tytuły książek do przeczytania. Z chęcią skorzystam (zresztą w podobny sposób trafiłam na Twoje książki, z polecenia – i nie żałuję). Pozdrawiam

  • Jesteś mega inspiracją i motywacją! Widać, że sam potrafisz żyć własnym życiem i nie pozwalasz czynnikom zewnętrznym (w tym ludziom i okolicznościom) popsuć Twojej wizji swoich celów – i to jest świetne, naprawdę warto do tego dążyć. Bo da się.

  • Ludzie motywują się na 2 sposoby pozytywnie (pomęcze się i dostane coś ekstra, np. porobię nadgodziny i pojade na super wakacje) i negatywnie (zrobię coś żeby uniknąć przykrych konsekwencji, np. będę pracować, żeby nie zostac wyrzucony z wynajmowanego mieszkania).
    Kiedy ogłosisz plan na sukces – zaczyna działać sposób drugi zamiast pierwszego. IMHO i chyba wg Volanta tez ten pierwszy jest bardziej efektywny.

  • Piotr Wołoszyk

    Co do części o finansach. Ok z większością rzeczy się zgadzam, ale niektóre dla mnie są bez sensu. Np. telefon. Lepiej go kupić za gotówkę niż na abonament. Jak dla mnie lepiej mieć gotówkę, czyli dajmy na to 2000 zł więcej w kieszeni i płacić jakiś abonament, którego nawet nie odczujesz, niż kupić telefon, a nagle przychodzi jakiś ważny wydatek a Ty wydałeś kasę na telefon za gotówkę. Albo przykład z samochodem, że jeżeli dzięki niemu będziesz zarabiał to go kup. A jak nie to nie kupować ? Po pierwsze samochód to oszczędność czasu i wygoda, bo w niektórych miastach w Polsce jazda komunikacją to tragedia (a mieszkałem już w Szczecinie, Wrocławiu i Warszawie) a wspomniałeś, że oszczędności mają nie obniżać jakości życia, a brak samochodu obniża go znacząco. Teraz mieszkam w Warszawie i do pracy jeżdżę metrem co mnie kosztuje 55 zł miesięcznie, ale to nie znaczy, że nie powinienem posiadać samochodu, żeby pojechać na zakupy/na siłownię/na randkę/ do lekarza, bo ubezpieczenie/paliwo/naprawy kosztują. Plus samochód to może być Twoje hobby. I z mieszkaniem, że jeżeli mimo raty kredytu hipotecznego będziesz zarabiał na wynajmie to kup mieszkanie. Też trochę średni przykład i argumentacja. Jestem z małej miejscowości, czyli w każdym z tych miast, które wymieniłem, musiałem wynajmować pokój. I przez bardzo długi okres czasu takie rozwiązanie jest wyrzucaniem kasy w błoto, bo zamiast wydawać niewiele większa kwotę (a czasami może i mniejszą) na ratę, ale mieszkanie za ileś tam lat będzie Twoje, ładujesz pieniądze w kieszeń komuś obcemu. Tutaj bardziej sensownym argumentem jest to, żeby nie robić tego w zbyt młodym wieku, bo jeszcze wiele może się zmienić, możesz zmienić kraj/miasto, ale jeśli jesteś pewny, że chcesz mieszkać w tym akurat miejscu, to kupno mieszkania jest dobrą opcją. Tutaj można doradzić jeszcze, żeby np kupić z rynku wtórnego i wcześniej odłożyć na wykończenie. Nie traktuj tego jako ataku, bo artykuł bardzo fajny, zwróciłeś moją uwagę na wiele rzeczy i na pewno zachęciłeś do zmian, chciałem tylko podzielić się uwagami :)

    • Cranter

      Co do abonamentu za telefon – jest to kwestia mentalnego więzienia, tak jak z czynszem/kredytem za mieszkanie, gdzie masz większy opór, żeby np. rzucić pracę i zacząć coś swojego, bo masz zobowiązania, które musisz płacić.
      Tak, abonament za telefon nie jest duży ale z takim podejściem dojdą i inne kredyty a wtedy jesteś związany na kilka lat. A czasami zmiana pracy, może doprowadzić do tego że nawet te 50 zł za abonament jest sporym wydatkiem dla twojego budżetu.
      Wszystko jest kwestią świadomego wyboru – jeśli pasuje Ci to, że kredyt hipoteczny ograniczy twoje pole manewru, to jak zawsze robisz to na swoją odpowiedzialność. Jeszcze dochodzi kwestia już dość głęboko przerobionego tematu bezpieczeństwa pracy na etacie…
      Nagle nie masz pracy a na karku kredyt hipoteczny – nie wesoło ;-)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      • Piotr Wołoszyk

        Nagle nie masz pracy a na karku czynsz – wynajmujący wyrzuci Cię z mieszkania szybciej niż bank :) a gdzieś musisz mieszkać ? I co w tej sytuacji robisz ? I do telefonu, powtórzę, że jeżeli abonamentu naprawdę nie poczujesz, to lepiej mieć gotówkę, z którą możesz coś zrobić, niż wywalić ją na telefon.

      • Ten problem rozwiązuje posiadanie poduszki finansowej :)

      • Cranter

        zostajesz wyrzucony ale nie masz żadnych zobowiązań, myślę że to spora różnica ;-)

    • Cześć Piotrek, fajnie że poruszyłeś te przykłady. Odpowiem Ci dlaczego się nie zgadzam z twoimi argumentami :)

      Telefon

      Realne przykłady najlepiej obrazują skutki decyzji, więc pokażę ci dlaczego nie warto brać abonamentu z telefonem…

      Aktualna oferta Play. Formuła Solo z abonamentem dla jednej osoby. W wersji bez telefonu są trzy opcje abonamentu za 30, 45 i 55 zł. W wersji z telefonem ceny przedstawiają się inaczej. Np. dla telefonu Samsung Galaxy S6 edge 128 GB te ceny to 50 zł (i telefon za 3619 zł), 65 zł (i telefon za 3469 zł) i 245 zł (telefon za 1 zł). Umowa jest na 24 miesiące. Pozostałe opcje (rozmowy, internet itd. są takie same).

      Taki sam smartfon kupiony za gotówkę (albo na niewielkie raty jeśli się woli) to koszt w RTV EURO AGD (wg ceneo http://www.ceneo.pl/36505476) to 2549 zł.

      A teraz uwaga – ten sam telefon w abonamencie kosztuje w zależności od wersji abonamentu:
      1) 50 zł (abonament z telefonem) – 30 zł (abonament, który i tak by się płaciło mając swój telefon) * 24 miesiące + 3619 zł (cena telefonu). RAZEM: 4099 zł. Inaczej mówiąc – 1550 zł drożej.
      2) ten sam wzór – cena 3949 zł. Więcej o 1400 zł
      3) Cena 4561 zł. Drożej o 2012 zł!

      Gdybyś policzył jaka to jest stopa zwrotu to wynosi ona 78,93%. Wszystkie dane możesz sprawdzić na stronach poszczególnych operatorów i wyliczyć je dla różnych telefonów, ale uzyskasz zawsze zbliżone wyniki.

      Wniosek? Możesz wziąć telefon za 1 zł na abonament. Tak, nie odczujesz (emocjonalnie) szczególnie mocno, że płacisz więcej, ale będzie to bić ciebie po kieszeni, a 1000 zł rocznie więcej to niby nie dużo, ale możesz za to kupić bilety do Włoch albo kupić prezenty dla całej rodziny na Boże Narodzenie, opłacić kurs językowy (a przynajmniej jeden semestr), pójść na przyzwoite szkolenie, kupić 20 książek, pojechać dwa razy na weekend do Sopotu. To sporo opcji.

      Uważam podobnie jak ty, że warto mieć gotówkę, ale pod jednym warunkiem – kiedy umie się sprawić, że zarobi się dzięki niej więcej, niż się straci. W praktyce jednak nie znam wiele osób, które w perspektywie dwóch lat potrafią osiągnąć prawie 80% stopę zwrotu, więc kupienie smartfona za gotówkę to wyjątkowo dobra inwestycja :)

      Jest jeszcze kwestia tego, co napisałeś – co jeśli wyda się pieniądze i trafi się nagły, ważny wydatek. Kiedyś polecałem książkę ‚”Fastlane”. zawiera ona podział na trzy grupy ludzi na podstawie tego, jak zarządzają swoimi pieniędzmi. Są więc chodnikowcy, osoby korzystające z slowlane i osoby na fastlane. Chodnikowcy to typ osób, które stale znajdują się o krok od finansowej katastrofy. Wydają tyle ile zarabiają (lub więcej), nie mają poduszki finansowej ani alternatywnych źródeł dochodów, więc kiedy wypadnie im „nagły, ważny wydatek” to w metaforycznych (a czasem w dosłownym sensie) lądują na bruku lub wpadają w spiralę zadłużenia. W ich przypadku zdanie: „Lepiej mieć 2000 zł na ważny, niespodziewany wydatek, niż kupić za gotówkę” jest prawdziwe. Tylko w rzeczywistości jest to symptom tego, że mają naprawdę chujową sytuację finansową jeśli wydatek od 2 do 5 000 zł może zachwiać ich płynnością finansową.

      To też pięknie obrazuje działanie poduszki finansowej – dzięki niej taki wydatek nie odbija się na twoim budżecie i dodatkowo zarabiasz 1500-2000 zł. Jeśli jej nie masz to bierzesz telefon w abonament i kupujesz go za 4500 zł zamiast za 2500 zł.

      Samochód

      Widzę sens jego posiada w dwóch przypadkach:
      - kiedy dzięki niemu zarabiasz więcej lub pracujesz lżej (np. jesteś agentem nieruchomości i w ten sposób pokażesz więcej mieszkań)
      - kiedy jest to kropla w twoim budżecie.

      Problem polega na tym, że jeśli zarabia się średnią krajową to utrzymanie samochodu nie jest kroplą w budżecie. Pisałem o tym w komentarzu pod poprzednim tekstem „Czy stać cię na BRAK zmiany?”. „Zanim kupiłem swój pierwszy samochód podliczyłem koszty eksploatacji i paliwa w kwocie powyżej tego, co wydawałem na komunikację miejską. W moim przypadku oznaczało to koszty ok. 500 zł miesięcznie, czyli 6000 zł rocznie.”

      Za 6 000 zł rocznie można przejechać Uberem czy taksówkami jakieś 2 000 kilometrów. To spokojnie wystarczy na jeżdżenie na randki i na siłownię, a nie musisz martwić się ubezpieczeniami, wymianą opon, naprawami, odśnieżaniem, myciem itd. Nie masz mniejszej wygody, ani mniej czasu, a masz niższe koszty.

      W tamtym komentarzu napisałem jeszcze jedną rzecz:

      „Uznałem, że jestem w stanie ponosić te koszty, kiedy zarabiałem ok. 8 000 zł rocznie. Miałem wtedy 27 lat, a prawo jazdy zrobiłem w wieku 18 lat. Gdybym kupił dowolny samochód w wieku 18 lat (na który było mnie stać, ale uważam, że nie stać byłoby mnie na koszty jego utrzymania) to przez 9 lat puściłbym w powietrze 54 000 zł. 54 000 zł to nie wydaje się wiele, ale jest to jednocześnie przyzwoity własny wkład na mieszkanie, albo całkiem dobry kapitał na rozpoczęcie trzech różnych działalności gospodarczych, albo pieniądze na opłacenie studiów MBA, albo na przeżycie kilku miesięcy za granicą jeśli chcesz pracować na stałe np. w Katalonii, albo chociaż większe dofinansowanie mieszkania, dzięki czemu w perspektywie 30-letniej nie oddasz bankowi pożyczonych od niego 54 tysięcy i 54 tysięcy odsetek od pożyczonego kapitału.”

      Z racjonalnego punktu widzenia kiedy nie posiada się rodziny (bo jednak jeżdżenie taksówkami mając małe dziecko to nie jest już frajda :)) i używa się samochodu tylko rekreacyjnie to nie ma to z ekonomicznego punktu widzenia żadnego sensu.

      Mieszkanie

      Tutaj uważam, że to indywidualna sprawa i kupuję wszystkie twoje argumenty. Jeśli wydaje się mniej posiadając mieszkanie, niż wynajmując to jest to inwestycja (tylko pytanie czy tych pieniędzy nie można ulokować lepiej). Jeśli jednak kupuje się mieszkanie „na całe życie” wykorzystując całą zdolność kredytową to już można się skazać na negatywne skutki zmian oprocentowania (które na pewno nastąpią) i może się okazać, że własne mieszkanie i tak jest w praktyce droższe, niż wynajmowane.

      To kwestia indywidualnego podejścia. Obie opcje mają sens.

      • Co do samochodu to przypomniała mi się jeszcze zabawna historia, którą opowiadał mi znajomy :) Otóż jego kumpel wyjechał na kontrakt do Stanów. Popracował, pozwiedzał i wrócił ze 100 000 zł na koncie. Jednak biorąc pod uwagę, że w Polsce samochód to wciąż symbol tego, że się komuś wiedzie to kupił sobie za te pieniądze lekko używane BMW, a przez następne dwa lata musiał ostro zbierać pieniądze na minimalny wkład na mieszkanie :)

        Jednak moja hierarchia priorytetów jest inna:
        1) Inwestowanie w podniesienie wysokości zarobków
        2) Mieszkanie.
        3) Rodzina.
        4) Samochód i reszta wydatków konsumpcyjnych.

        Zabawna rzecz dzieje się, kiedy odwróci się tę piramidę, bo wtedy głównym majątkiem stają się przedmioty użytkowe i samochód, mieszkanie jest bardziej banku, niż własne, o rodzinę trzeba dbać, a dochody leżą i kwiczą.

      • Wszystko zależy od tego ile sie samochód używa. Jeśli koszt taksówek/autobusu/metra plus wynajęcia, jeśli chcesz jechać na weekend za miasto wychodzą taniej – nie kupuj.
        Są miejsca gdzie dojedziesz w sensowny sposób tylko samochodem, na weekend do Sopotu – pendolino jest wystarczające, na Mazury albo w Jurę – bez auta się zamęczysz….

        Zawsze możesz też do poruszania sie po mieście kupić motocykl/skuter/rower, na pewno wyjdzie taniej :) A moto da jeszcze +20 do stajla

      • S.

        Zgadzam się, że podnoszenie dochodów jest sprawą istotną. Ale, żeby przekładać to w hierarchii ponad rodzinę ? Tego już nie rozumiem. Ja wychowałem się w biednej rodzinie ale więzi rodzinne zawsze były mocne i każdy wiedział, że może zawsze liczyć na pomoc drugiego.

        A kolega z wspomnianej historyjki to jeszcze chyba nie wyrósł z mentalności nastolatka :)

      • Piotr Wołoszyk

        Ok. Bardzo trafne argumenty, ale skoro już jedziemy po konkretach to:

        Przykład z telefonem.

        Oferta, którą przedstawiłeś jest bardzo słaba i ogólnie branie telefonów na abonament prawie nigdy nie jest opłacalne (zaraz uargumentuję to prawie). Zwłaszcza, że trzeba być kretynem żeby kupić S6 Edge za kwoty, które wymieniłeś i jeszcze płacić abonament, bo na ceneo 32 gb jest za 2058 zł, a jeśli nie jesteś szafiarką (tak to się pisze?), czyli nie robisz miliona zdjęć i choć trochę ogarniasz technologię to mamy czasy technologi w chmurze + LTE powoli staje się standardem, więc selfie można komfortowo trzymać w chmurze a nie w telefonie, więc nie potrzebujesz 128 gb, a jak nie ogarniasz chmury to nie kupuj S6 Edge bo i tak go nie wykorzystasz. Tak jeszcze żeby poprzeć Twój argument, kumpel ostatnio zastanawiał się nad Iphone 6S. Okazało się, że w Anglii wychodzi około 500 zł taniej po przeliczeniu i z biletami w obydwie strony.

        Teraz wracając do konkretów:

        Dokładnie rok temu wziąłem Galaxy Note 4 na abonament w Orange. Cena tego telefonu teraz (jest tylko jedna wersja 32 gb) na ceneo to 2099 zł. Załóżmy, że rok temu kosztował około 2500 zł. I teraz tak. Abonamentu płacę 30,88 zł + 93 zł raty za sprzęt. Umowa na 24 miesiące. Wychodzi razem 2973 zł. I to są całe koszty, bo za telefon zapłaciłem 1 zł. Czyli 473 zł więcej niż na ceneo. Plus z racji tego, że rodzice mają internet w Orange i coś tam to 25 zł rabatu miesięcznie (wiadomo, nie każdy ma taką możliwość). Czyli 24 x 25 zł = 600 zł. Koniec końców wychodzę na tym abonamencie do przodu i nie wywaliłem od ręki 2500 zł na telefon. Tylko taką ofertę trzeba trafić, a nie lecieć po telefon jak osioł i brać co dają. A i nie pracuję w Orange jak coś, żeby nie było, że reklamę robię :D

        Samochód
        Co do samochodu, to fakt, że to nie jest kropla w morzu przy średniej krajowej. Zwłaszcza przy ostatnich szalejących cenach ubezpieczenia, aczkolwiek Twoje wyliczenia, że to około 6000 zł rocznie są trochę przesadzone bo ubezpieczenie można wziąć na rodziców (+ Ty jako współwłaściciel, żebyś zbierał zniżki), samochód może być na gaz itd., ale tu już nie będę wyliczał. 2000 km rocznie, to 166 km miesięcznie. To naprawdę jest niewiele i wg mnie jak ktoś jest aktywny, to ciężko będzie zrobić tylko tyle miesięcznie. Jednak mimo wszystko w tym temacie się z Tobą zgodzę.

        Mieszkanie
        Napisałeś „może się okazać, że własne mieszkanie i tak jest w praktyce droższe, niż wynajmowane.”. Nie do końca chodzi tu o to co jest droższe. Tylko o to, że dajesz komuś te pieniądze, zamiast wkładać je w coś, co z czasem stanie się Twoje. Częsta sytuacją jest, że ktoś wziął mieszkanie w kredyt i je wynajmuje, czyli Ty płacąc tej osobie spłacasz jej kredyt. Proste wyliczenie, mając cały czas w głowie, żeby nie kupować mieszkania w kredyt (wiadomo, można kupić za gotówkę, ale trzeba mieć tyle gotówki) przez 25 lat wynajmujesz i płacisz 900 zł (mówię tylko o pokoju). 25 lat x 12 miesięcy x 900 zł = 270 000. Po tych 25 latach budzisz się z ręką w nocniku, że w sumie wydałeś 270 k, a i tak nie masz mieszkania. A to jest cena tylko za wynajem pokoju. Tylko tu dochodzi argument, że biorąc taki kredyt niejako decydujesz się, że zostaniesz w tym miejscu. Ja w moim wieku (mam 23 lata) nie wyobrażam sobie takiego zobowiązania finansowego, ale myślę, że jest bardzo dużo osób, które zdecydowały się, że zostaną w tym konkretnym miejscu i w takim wypadku wynajem jest bez sensu. Dodatkowo, nawet jeśli zdecydowałeś się, że chcesz być w tym jednym miejscu, a plany się zmieniły (na przykład dostałeś szansę, aby wyjechać na 2 lata na projekt do USA) to przecież możesz wynająć to mieszkanie i rata będzie spłacać się sama (a może nawet będzie z górką, jeśli przemyślisz kupno mieszkania i będzie w dobrej lokalizacji). A co do zmiennego oprocentowania. Powtórzę, że jeśli kupisz mieszkanie w dobrym mieście w dobrej lokalizacji, to masz naprawdę dużą szanse, że jego wartość po jakimś czasie wzrośnie dużo bardziej niż oprocentowanie za kredyt.

        Co do przykładu Twojego kolegi, to tylko współczuć bo kupowanie auta za cała gotówkę, którą się ma naprawdę nie jest najlepszym pomysłem :D Tak jak napisałeś, wszystko zależy od priorytetów.

      • Podstawowe założenie tego tekstu jest następujące: „Żeby zarabiać więcej zawsze potrzebujesz pieniędzy na inwestycje (w siebie i w przedsięwzięcia). Jeśli wydajesz 100% swoich dochodów lub więcej to na 99% nigdy nie poprawisz swojej sytuacji, bo nie będziesz miał żadnego pola ruchu. Jedyna możliwość to ograniczenie kosztów, żeby mieć środki, które można pomnażać”.

        Czyli jeśli jest osoba, która ma wszystko na kredyt, a mimo to zostaje jej 10 000 zł miesięcznie, które inwestuje to nie ma problemu. Jeśli jest osoba, która wydaje wszystko co ma, to zrezygnowanie z części kosztów (nawet tak błahych jak abonament na telefon w twoim przypadku, który wciąż daje prawie 20% stopę zwrotu) połączone z edukacją finansową i zdobywaniem doświadczenia sprawi, że dzięki tym pieniądzom zarobi wielokrotnie więcej.

        Pieniądze nie zawsze mają taką samą wartość. Jeśli ze 100 zł umiesz zrobić 500 zł to oddając tą stówę np. bankowi, tracisz wielokrotnie więcej. W takim przypadku teoretycznie małe koszty są olbrzymią stratą, bo odcinasz od nich potencjalne zyski.

        Czyli nie pisałem o przypadku wynajmowania mieszkania przez 25 lat i po prostu pozbywaniu się własnych pieniędzy na rzecz kogoś innego. Chodziło mi o sytuację, w której oddajesz część pieniędzy komuś innemu, ale część zostaje u ciebie, dzięki czemu zaczynasz robić meble z palet (obecnie to się już pewnie nie opłaca, ale to tylko przykład), które kosztują cię 80 zł, a zarabiasz na nich 600 zł (ceny znów rzucam z kosmosu, ale w dobrych biznesach koszty produkcji zazwyczaj stanowią 10-20% – oczywiście zależy to od wielu zmiennych, ale to zbyt długi temat na komentarz). w ten sposób kupujesz mieszkanie na własność np. 5 lat później, ale z kredytem 100 000 zł a nie 300 000 zł. To jest ogromna różnica finansowa, której nigdy się jednak nie zauważy jeśli nie będzie się miało pieniędzy na inwestycje i wiedzy co z tymi pieniędzmi zrobić, żeby zainwestowane 100 zł przynosiło swoją wielokrotność.

        Jeśli ktoś tego nie umie i nie uważa, że warto się tego nauczyć to kupienie mieszkania na kredyt, samochodu itd. i to jak najszybciej jest dobrym, racjonalnym wyborem. Raczej nie będzie się z nim bardzo lub chociaż średnio zamożnym, ale chociaż nie będzie się odstawać od średniej.

      • S.

        Mi z moich dochodów zostaje niewiele bo większość z nich przeznaczam właśnie na inwestycje. Gdybym nie inwestował w swój rozwój to może i bym oszczędzał połowę miesięcznego dochodu ale tym sposobem ograniczałbym sobie możliwości zwiększenia dochodu. Tak źle a tak niedobrze :)

      • Wcale nie „tak źle i tak niedobrze”. Twoje podejście jest idealne i dokładnie to miałem na myśli.

      • S.

        Nie do końca ponieważ inwestuję znaczną część dochodów bez żadnej poduszki finansowej. Więc to dość ryzykowne.

      • Tego wcześniej nie dopisałeś :)

      • S.

        No nie :)

      • S.

        „Z racjonalnego punktu widzenia kiedy nie posiada się rodziny (bo jednak jeżdżenie taksówkami mając małe dziecko to nie jest już frajda :)) i używa się samochodu tylko rekreacyjnie to nie ma to z ekonomicznego punktu widzenia żadnego sensu.”

        Nie do końca się zgodzę z ostatnim zdaniem. Ja samochodu (obecnie pożyczonego) używam tylko aby jechać dwa razy w miesiącu na lotnisko i z powrotem (70km w jedną stronę) no i czasami do miasta na większe zakupy (25km). Gdybym miał odbyć taką podróż komunikacją publiczną to zajęło by mi to trzy razy więcej czasu. Po obliczeniu kosztów podróży wychodzi na to, że pieniądze, które zaoszczędzę na jeździe komunikacją zbiorową są równe pieniądzom jakie zarobiłbym w czasie o który jest zwiększony czas mojej podróży w stosunku do jazdy autem.
        Wychodzi na to samo.

        A jeżeli nawet jeżdżąc samochodem nadpłacę jakąś kwotę to i tak ma się to nijak do czasu który można zaoszczędzić. A czas uważam jest ważniejszy od pieniędzy. Bo pieniądze, zawsze można jakieś zarobić. Trzeba się tylko postarać. Straconego czasu nigdy nie nadrobisz.

        Oczywiście jak ktoś kupuje auto na które go nie stać to przyznam Ci rację. Natomiast jeżeli kupujesz auto tanie w eksploatacji i używasz go sporadycznie bo pozwala Ci to zaoszczędzić czas to uważam to za dobre rozwiązanie.

      • Diler

        Żyję według bardzo prostej (i bardzo starej…) zasady, jak nie mam na konsumpcję wolnych WŁASNYCH środków, to nie konsumuje. Nie ma znaczenia czy jest to auto, mieszkanie czy prostytutka.

        Jeżeli kogoś nie stać na to aby wyciągnąć z portfela 2000 zł w banknotach bez najmniejszego uszczerbku na ogólnej sytuacji finansowej, to tym bardziej nie stać tej osoby na branie takiego telefonu w kredyt.

        Życie to jednak nie show, nie na tym to polega aby oszukiwać się że mam najnowszy model telefonu (lub auta) i jestem gość, bo nie jestem a i tak każdy generalnie to olewa. Telefon jest tylko zwykłym narzędziem do komunikacji. Jasne, w pewnych sytuacjach „fake it till you make it” jest jak najbardziej uzasadnione, ale większość Kowalskich w takiej sytuacji nie jest i nie będzie.

        I jeszcze jedna ważna sprawa, wiązanie się w długoterminowy kontrakt z siecią jest ryzykiem samym w sobie. Zabawne że większość ludzi obawia się niespodziewanych wydatków i woli zatrzymać jakieś tam pieniądze w kieszeni i wziąć telefon w kredyt, a nie obawiają się tego że w każdej chwili mogą stracić pracę i mieć problem z miesięcznymi ratami. No ale wynika to z tego że ludzie uwierzyli że etat to bezpieczeństwo i stabilizacja…

        Zwykły telefon którego możliwości i tak nie są wykorzystywane przez 99% populacji można kupić już za 200 zł, używany w stanie bardzo dobrym. No ale jak to się mówi „Zastaw się, a postaw się”.

  • Cranter

    Myślę, że największą wartością tego posta jest to, że jest wszystko w jednym tekście – często gdzieś czytamy by zmienić tamto a może to a może i warto i też owamto, człowiek zapomina i interes kręci się dalej a tu jest wszystko skumulowane i można sobie z tego zrobić bardzo ciekawą listę celów.
    Post konkretny, bez zbytniego lania wody – dobra robota, z resztą jak zwykle :)

  • lola

    Uwielbiam !!

  • Bardzo podoba mi się ten post. Jeden z tych, który zapisuje się w zakładkach, by móc go potem czytać na okrągło i szukać między słowami motywacji :)

    Ja tylko chciałam się zapytać o jakieś źródła – książki, strony internetowe, miejsca, etc. dzięki którym mogłabym sprawnie poszerzać własną inteligencję finansową. Bardzo tego pragnę, widzę w tym lepsze perspektywy dla wzbogacania własnego życia :) Także będę niezmiernie wdzięczna :)

    • Kilka osób się już o to samo mnie pytało to zbiorę wszystkie takie źródła w jednym wpisie :)

  • Larysa

    Dziękuję <3 tyle na dziś. Idę się poukładać :) Wskazówki zebrane celnie i w punkt, "bravo" !

  • Ale się cieszę, że trafiłam na Twój blog. Ten wpis i te wszystkie 59 rzeczy są dla mnie maksymalnie bardzo inspirujące. Wybiorę kilka, na dobry początek, i śmiało zacznę wcielać je w życie.
    (Poza tym niemożliwe się dla mnie wydaje, żeby niemówienie o jakimś celu było bardziej motywujące. Nie ma dla mnie niczego, co daje mi więcej energii do działania, niżeli „trąbienie na prawo i lewo”, że zaczynam robić coś wielkiego, niesamowitego. W każdym razie, ciekawy punkt widzenia. Muszę to dłużej przemyśleć.)
    :)

  • Dzieję sie tak tylko wtedy, kiedy żyjesz całkowicie pasywnie.
    Na większość rzeczy wlyw maz całkiem spory.

  • Diler

    W finansach numer 4 to niestety bardzo zła rada, która jest powtarzana jak mantra z jakiegoś powodu. Albo inaczej, jest niesprecyzowana.

    Oszczędzać na kupkę długoterminowo może osoba która ma już jakiś konkretny dochód pochodzący z własnego biznesu najlepiej (w Polsce przynajmniej 4 wysokie cyfry miesięcznie), lub która na przykład zarobiła na sprzedaży własnego biznesu jakąś znaczącą sumę.

    Jeżeli ktoś zarabia grosze to odkładanie na kupkę 200zł w długoterminowej perspektywie jest tylko i wyłącznie dożywianiem bankierów itp.

    Priorytetem powinno być jak najszybsze wyrwanie się ze szczurzego wyścigu. Zostawienie etatu zapalonym etatowcom, niezależność finansowa i stworzenie sytuacji kiedy dana osoba sama decyduje o tym ile i jak zarobi…lub nie zarobi. Dlatego wszystkie możliwe środki powinny wspierać ten właśnie cel.

    Albo chce się do czegoś dojść, albo nie. Asekuranctwo kiedy nie ma się na nie środków jest wbijaniem sobie noża w plecy (tym bardziej jak jest się jeszcze młodym 20, 30 a nawet 40 lat). Po prostu, osoba która jeszcze nic nie ma, nie ma na to czasu i pieniędzy.

    Te 200 zł które mają iść do banku (czy funduszu długoterminowego) co miesiąc i siedzieć tam i nic nie robić przez te lata, no bo umówmy się że te marne 3% to jałmużna, mogą równie dobrze przyczynić się do znacznie szybszego osiągnięcia celu (szczególnie w dobie wszechobecnego już Internetu, ale i nie tylko).

    Dziwne że jako osoba która prowadzi własną działalność nie poruszasz tematu budowania własnego biznesu, najlepszego co człowiek może dla siebie zrobić. Nawet nie chodzi o same pieniądze, ale o satysfakcję, niezależność, przygodę i spełnienie. Zbyt wiele osób w Polsce postrzega biznes jak jakieś zło, a tak naprawdę jest to jedyna możliwość aby coś w życiu zrobić. Fakt, ryzyko temu towarzyszy (i głupie przepisy oraz wysokie podatki), ale życie bez podejmowania ryzyka to raczej wegetacja a nie życie. Ja wiem że jedni ludzie chcą żyć, a inni tylko przeżyć, ale dlaczego by nie „otworzyć oczu” ludziom w których jest jakiś płomień, tym bardziej w tym zdominowanym przez asekuranctwo świecie promowanym przez media?

    „FAIL OFTEN SO YOU CAN SUCCEED SOONER. – TOM KELLEY”

  • Kamil Dyluś

    Jest moc i energia do działania !! :)

  • Beti

    Wiesz..? Nikt, ale to nikt poza Tobą nie potrafi sprawić, że w ciągu pięciu minut wizualnie siedzę w czarnym Cadillacu, jestem prezesem firmy farmaceutycznej, mam zaplanowany wyjazd na Seszele, a ponadto otaczam się samymi otwartymi i szczerymi ludźmi sukcesu, którzy dobrze mi życzą, zamiast podkładać tłustą świnię. Aż chce się żyć! Dzięki. ;)

  • Michał

    Piękny tekst, dzięki niemu jestem lepszym człowiekiem, dzięki stary ;)

  • Igor

    Mam takie pytanie… Czy na prawdę warto odświeżać kontakty (punkt 55) ze znajomymi jeżeli masz samych słabych znajomych? Co Ci z kontaktów ze znajomymi, którzy pracują za pensję minimalną i jedynym ich zainteresowaniem jest TV?

  • Podobno Ci wielcy i bogaci ludzie, jak Gates czy Zuckerberg: wcześnie wstają, czytają dużo książek i ćwiczą fizycznie. Może w tym kierunku coś zmienić, by poprawić przyszłość.

  • Marta Zięba

    Jesteś cudowny :)

  • Laura

    Ten tekst jest jednym z moich ulubionych, bo to wielka piguła informacyjna.

    ps. nie mam pojęcia czy już go komentowałam, ale w zasadzie co za różnica :P

  • Iza

    Cześć Volant;)
    kocham Twój sposób myślenia, uwielbiam Twoje teksty za to, że niejednokrotnie poszerzają mi one perspektywę mojego sposobu myślenia i patrzenia na wiele spraw! Przywracasz mi nimi wiarę w ludzi;)) Nie myślałeś o wydaniu w formie drukowanej swoich tekstów?;) często drukuje sobie Twoje teksty, bo taki tekst drukowany lepiej na mnie działa, jest w nim miejsce na swoje wnioski na dany temat;) A taka książka odpowiednio opakowana,oprawiona z ilustracjami itd. zrobiłaby jeszcze większe wrażenie;)

  • Marta

    Jestem pod niemałym wrażeniem tego tekstu :)
    Mam też książkę, którą chciałabym się podzielić – „Obudź w sobie olbrzyma” Tony’ego Robbinsa. Okładka jest idiotyczna, a napisana jest w stylu typowego amerykańskiego poradnika, ale ma wiele bardzo dobrych momentów. Polecam każdemu, kto chce się rozwijać :)

  • Dlugi tekst – świetny:) jest nad czym pracowac, bo ‚dobro samo sie nie zrobi – wymaga czasu, pracy i cierpliwosci’ wiec do dzialania – od dzis :)

  • Podpisuję się pod wszystkim – Ten tekst powinien być czytany po kilka razy w roku, każde zdanie jest warte głębokiego utrwalenia. Dzięki Volant za to małe dzieło sztuki

  • pałkazapałka

    Zmotywowałeś do działania, dzięki!