W internecie można znaleźć pisane na poważnie rady, o których wszyscy wiedzą, że to żart.

W ten sposób jeśli jesteś nauczycielem, to prawdopodobnie ktoś podczas lekcji zasugeruje, że kombinacja klawiszy ALT+F4 włączy pełny ekran. Z kolei jak jesteś początkującym kierowcą to usłyszysz, że wsypanie 2 kg cukru do baku to świetny sposób na zwiększenie kaloryczności paliwa.

Następnie się z tego pośmiejecie, bo tak naprawdę, nikt się nie spodziewa, że są ludzie, którzy wezmą to na serio. I wiecie co? Jest bardzo dużo rad, które mówi się osobom będącym (albo chcącym być) w związkach, które zasługują na taką samą reakcję. Różnica jest jednak taka, że chociaż nikomu one nie pomagają, to bierze się je na serio.

Jesteście gotowi? Jeśli tak, to przed wami lista rad, które najbardziej szkodzą relacjom.

 

1. Sugerowanie, że celowe wzbudzanie zazdrości to super pomysł

Idea jest taka, że pouśmiechasz się do innego gościa, trochę z nim pogadasz i idąc do toalety otrzesz się o niego biustem. Jeśli twój facet okaże zazdrość, to będzie to znaczyło, że mu zależy.

Logiczne? Tak samo, jak wciskanie kilka razy przycisku windy, bo przecież wtedy przyjedzie szybciej.

W rzeczywistości zazdrość może świadczyć o wielu rzeczach, a miłość to tylko niewielki ułamek możliwości. Znacznie częściej świadczy to o problemach z samooceną, traktowaniem kogoś jak własność albo o braku szacunku do siebie, bo jest się z kimś, kto bawi się w takie gierki.

Z drugiej strony, brak reakcji wcale nie znaczy, że kogoś to nie obchodzi. Wachlarz radzenia sobie z emocjami jest wyjątkowo szeroki. W odpowiedzi na tą samą sytuację niektóre osoby zaczną płakać, inne pójdą się wygadać, jeszcze inne będą agresywne, a pozostałe będą chciały zostać same.

Celowe wzbudzanie zazdrości jest więc testem tylko jednego – tego, czy jesteś na tyle dojrzałą osobą, żeby z kimś rozmawiać, zamiast uciekać się do gierek dobrych dla trzynastolatków.

No chyba, że masz trzynaście lat. Wtedy ci wolno, ale uprzedzam, że będziesz się tego wstydzić.

 

2. Wystawianie związku na próbę

Zwykle ludzie uważają, że związek powinien być silniejszy niż kłótnie, stażyści i stażyski w korpo, rozłąka i wykrzyczane w gniewie: „Nie chcę cię więcej widzieć”.

Niestety istnieją też ludzie, którzy wpadają na pomysł, żeby to przetestować. Czy to dobry pomysł?

Jasne. Mniej więcej taki, jak położenie przed sobą swojego smartfona i uderzenie go młotkiem, żeby sprawdzić czy jest mocny. Albo jak sabotowanie swojego biznesu, żeby sprawdzić czy sobie poradzi z ewentualnymi działaniami konkurencji. Albo jak wjechanie autem w ścianę, żeby zobaczyć czy poduszki powietrzne dobrze zadziałają.

Nawet jeśli wszystko zadziała jak należy, to robiąc takie rzeczy nie udowadniasz, że to fajna relacja. Co najwyżej dowodzisz tego, że nie wiesz, że budowanie związków polega na ich umacnianiu, a nie testowaniu czy są mocne. To ostatnie i tak sprawdzą kolejne lata i lepiej, żeby wtedy w ich murach nie było zrobionych przez ciebie dziur.

 

3. Twierdzenie, że kto się czubi, ten się lubi

Nie wiem czy jest coś, czego ludzie nie cenią równie mało, jak tego, co przychodzi łatwo. Prychamy ilekroć usłyszymy o kimś niespodziewanie i wybitnie utalentowanym. Pieniądze, które zarabia się lekko i szybko kojarzą się z oszustwami, piramidami finansowymi i ludźmi, którzy są bucami. Pewnie dlatego, liczymy na to, że wkrótce ich passa się odwróci. Nawet mamy na to specjalne porzekadło – „łatwo przyszło, łatwo poszło”. Z kolei jeśli nie chcesz, żeby „łatwo poszło”, to musisz się napocić i namęczyć.

W ten sposób ludzie uważają, że jeśli zdobycie czyjejś uwagi jest skomplikowane, to znaczy, że jest warte zachodu. Kierując się tą myślą, będą tłumaczyć szczeniackie zachowania drugiej osoby tym, że to tak naprawdę zabawa. Że to dowód emocji i tego, że komuś zależy. Że to, że ktoś sprawia, że cierpisz tylko ubogaca ten związek.

Coś ci powiem. Jeśli ktoś oklepie cię w bocznej uliczce to nie znaczy, że jest twoim serdecznym przyjacielem. Tak samo jeśli ktoś cię lekceważy i nie traktuje ciebie dobrze, to nie znaczy, że „chce dobrze, ale nie wie jak”.

Kto się czubi, nie znaczy, że cię lubi. Kto się czubi, ten ma cię w dupie albo jest niedojrzały.

 

4. Uważanie, że chodzi o gonienie króliczka

To zdanie, w które skrycie wierzy połowa kobiet będących na etapie randkowania. (Dodatkowe 25% wyznaje je całkiem jawnie).

Uważają, że jeśli nie będziesz bawić się w związkową salsę (wiesz, krok do przodu, krok do tyłu), to facet się tobą od razu znudzi i cię zostawi.

Pierwsza zła wiadomość jest taka, że najlepsi mężczyźni mają niski poziom tolerancji na bzdury.

Druga zła wiadomość jest taka, że nie można uciekać w nieskończoność, a skoro to gonienie króliczka utrzymywało uwagę faceta, to czym go zatrzymasz jak już cię złapie?

 

5. Dziecko uzdrowi relację

Jak masz 15 lat to myślisz sobie, że takie pomysły zdarzają się tylko w serialach, filmach klasy B i patologicznych dzielnicach. Później dorastasz i widzisz pary, które ewidentnie nie działają. Gdybyś wszedł tam z licznikiem Geigera to poczułbyś się, jak czarnobylskiej strefie wykluczenia. Możesz ze znajomymi obstawiać czy przetrwają jeszcze rok czy tylko sześć tygodni. Mimo to jakimś cudem oznajmiają, że zostaną rodzicami. Ty im gratulujesz, a oni mówią:
– No, no. To wspaniała wiadomość! A wiecie jak dzięki temu teraz się dogadujemy? Jest bosko! Tak jak na samym początku!

Nawet nie wiem czy to komentować, ale niech będzie. Ludzie są trochę jak pociągi – poruszają się po torach, na które składają się ich wyuczone zachowania i strategie rozwiązywania problemów. Niby można zmienić trasę, ale wcale nie będzie to łatwe. Jeśli więc do tej pory rozjeżdżaliście się w przeciwnych kierunkach, to na 99,99% wciąż będziecie to robić. Owszem, zaangażujecie się w rolę ojca i matki. Będziecie kochać to dziecko być może jak nic innego. Będziecie też chcieli dla niego jak najlepiej. Tylko że w ten sposób nie naprawiacie swojej relacji. Po prostu budujecie nowe relacje – tym razem z dzieckiem, a to co najwyżej odwraca waszą uwagę od waszego związku.

 

6. Przeciwieństwa się przyciągają

Stań przed lustrem i powiedz mi czy jesteś magnesem? Jeśli nie, to wyrzuć to zdanie do śmietnika.

Jasne, bycie z kimś różnym od nas jest ciekawe, ale nie jesteś kimś dla porywających momentów. Jesteś z nim na co dzień. Oznacza to, że jeśli różni was temperament, cele, przyzwyczajenia i cały kod kulturowy, którym jesteście przesiąknięci, to nie będzie to działać.

To nie znaczy, że ludzie żeby ze sobą być muszą być tacy sami. Nawet lepiej żeby nie byli, ale wciąż powinno ich więcej łączyć, niż dzielić.

 

7. Jak za szybko pójdziesz z kimś do łóżka, to nie będzie cię szanował

No tak, bo polskie miasta są pełne pomników wystawionych kobietom, które czekały z seksem trzy, pięć, dziesięć (niewłaściwe skreślić) randek.

Przy okazji, zawsze mnie też intrygowało dlaczego ten brak szacunku ma działać tylko w przypadku kobiet. Jeśli seks jest tak ważny, to powinno to też stosować się do mężczyzn, a tymczasem ilu facetów martwi się tym, że jak pójdą z dziewczyną do łóżka na pierwszej randce, to stracą szacunek?

Czy nie można wreszcie zaakceptować, że szacunek do kogoś, to kwestia ogólnej wartości, a nie pojedynczych zachowań? Z resztą naturalnych i moralnie neutralnych?

 

8. Po prostu bądź sobą

Wiem, co jest źródłem tej rady. Jest nim obserwacja, że kiedy komuś za bardzo zależy, to osiąga gorsze efekty. Za bardzo się stresuje, traci luz, stara się zbyt bardzo. I cóż, to prawda. Dlatego znacznie więcej ugrasz idąc na randkę do pierwszego z brzegu pubu, niż wysypując chodnik płatkami róż. W takich sytuacjach lepiej przyjąć, że reprezentujesz sobą to, co reprezentujesz i masz te umiejętności, które masz. Dodatkowym staraniem już ich nie poprawisz, więc możesz powiedzieć sobie tylko: “Będzie co będzie”.

Gorzej, że radę „Po prostu bądź sobą” najczęściej mówi się osobom, które żeby mieć jakiekolwiek szanse na sukces, powinny przede wszystkim przestać być sobą. W sensie zmienić swoje zachowania, a nie tożsamość i płeć. Jeśli do tej pory komuś „bycie sobą” nie pomagało, to trzeba zaakceptować, że właśnie to jest częścią problemu i stać się sobą, ale lepszym. Znaleźć zainteresowania, nauczyć się lepiej rozmawiać i prezentować, poćwiczyć empatię, zacząć robić coś porywającego.

 

9. Każdy zasługuje na drugą szansę

Takie założenie przyświeca systemowi więziennictwa i jak wiemy, resocjalizacja nie zawsze się udaje. Pomimo to, wciąż są jednak osoby, które wyciągają wnioski ze swoich błędów i nie wracają na drogę przestępstwa.

Jakie jest więc rozwiązanie? Bardzo proste – wykreślić ze zdania: „Każdy zasługuje na drugą szansę” słowo „każdy” i wpisać w tym miejscu słowo: „niektórzy”.

Niektórym warto dać szansę i jak się ją daje, kierować się raczej mózgiem, niż emocjami.

 

10. Jak kocha to poczeka

A jeśli nie poczeka to wzrusz ramionami i powiedz: „Cóż, najwidoczniej nie była to prawdziwa miłość”.

Najczęściej mówią to osoby, które obładowują innych problemami, wyzwaniami i sprawdzianami. Odsuwają się po to, żeby ktoś ich złapał. Odwracają plecami, żeby ktoś ich obrócił i pocałował. Zajmują się sobą, żeby sprawdzić, czy wtedy też będą dla kogoś ważni.

Problem w tym, że ludzie potrafią zrobić dla siebie dużo, ale uczucia w którymś momencie pękają. To nie znaczy, że nie były prawdziwe. To świadczy tylko o tym, że nie możesz dawać ludziom gówna i mówić, że jeśli go nie wzięli, to znaczy, że nie kochali. Równie często nie wzięli go, bo twoje zachowania nie były w porządku.

Psst! Psst! Dołącz też do obserwujących bloga na facebooku lub instagramie.