Kiedyś obserwowałem związkową dramę, w której wydawało się, że uczestniczą dwie osoby – ona i on. Byli ze sobą, ale ich relacja początkowo silna i fascynująca zaczęła rozluźniać się jak źle zawiązany węzeł. Nie wiadomo, w którym punkcie przebiegała granica, ale jej chłopak zaczął mieć swoje tajemnicze sprawy. Spędzał z nią mniej czasu. Wymykał się, żeby śmiać się do telefonu. Wtedy zaczęła się zastanawiać, czy przypadkiem w ich związku nie ma kogoś jeszcze. Przeszperała jego telefon i zobaczyła bardzo jednoznaczne konwersacje jakie odbywał z nową koleżanką z pracy.

– A to suka! – powiedziała przez zaciśnięte zęby.

Postanowiła, że pojedzie pod jego biuro z nadzieją, że się na nich natknie. Jakimś cudem jej się to udało. Zobaczyła jak jej misio całuje się z inną, a ona wpadła między nich i wykrzyczała jej w twarz, że rozbiła jej związek.

W jej głowie to pojawienie się trzeciej osoby było problemem. Jednak tak naprawdę w tym temacie fakty są trzy.

 

Fakt 1: Nikt nie powinien wystawiać cudzego związku na próbę

W idealnym świecie zdrady nie powinny istnieć.

Jeśli ludzie nie chcą ze sobą być, to powinni być w stanie powiedzieć: „Coś się między nami wypaliło. To koniec” i dopiero wtedy szukaliby nowych partnerów.

Każdy zgodzi się też z tym, że jeśli ktoś wie, że druga osoba jest zajęta, to powinien mieć dość przyzwoitości, żeby nie wystawiać cudzego związku na próbę i odpuścić.

Możemy tak długo mówić o tym, co ktoś powinien i będzie to jednocześnie prawdziwe i bezużyteczne, bo świat nie jest idealny, a ludzie nie są krystalicznie czyści. Też nie jestem i dawnemu sobie nie zawsze przybiłbym piątkę. Dlatego robiąc cokolwiek warto się opierać na faktach, a nie utopijnej wizji rzeczywistości.

 

Fakt 2: Zdrada to kwestia wyboru

Jeśli ktoś zniszczył waszą relację, to dlatego, że wasz partner mu na to pozwolił.

Może to jest brutalne, ale widzisz – mówi się, że okazja czyni złodzieja, ale złodzieja czyni decyzja, żeby wykorzystać okazję. O uczciwości nie świadczy brak okazji do bycia nieuczciwym, ale wybór. Możesz pójść z kumplem na lunch, zwinąć kluczyki od jego Audi i ukraść, ale tego nie robisz. Kiedy zaproszą cię na domówkę możesz wynieść z niej jakieś cenne drobiazgi właściwie nie ryzykując złapania, ale tego nie robisz. Masz okazje, ale nie kradniesz i właśnie dlatego nie jesteś złodziejem.

To samo dotyczy osób, które zdradzają. Nie robią tego dlatego, że akurat nawinęła się im atrakcyjna brunetka czy przystojny brunet. Robią to, bo podjęli taką decyzję. Problemem nie jest to, że kogoś poznali, bo dopóki nie zostanie się eremitą, zawsze będzie się kogoś poznawać. Jest nim to, że uchylili tej osobie drzwi i powiedzieli „Zapraszam”.

Wiem, że pokusa do zrzucenia winy na trzecią osobę jest silna. Tylko że zanim to zrobisz, zadaj sobie pytanie o to, kto planował z tobą wakacje? Kto ci mówił, że jesteś kimś ważnym? Kto składał ci obietnice?

A już sobie na nie odpowiesz, to powiedz mi kto miał obowiązek dbać o ten związek? Ta osoba, która była z tobą w związku czy przypadkowy klubowy ogier lub blondwłosa cizia?

Wiem, że w świecie, w którym tak łatwo się mówi, co powinni robić inni może to być szokujące, ale nikt nigdy nie będzie odpowiedzialny za nasze decyzje, niż my.

 

Fakt 3: Nie da się rozbić szczęśliwego związku

Żeby kogoś zdradzić, musi pojawić się trzecia osoba, ale nikt nie ma takiej mocy, żeby rozbić związek, który jest szczęśliwy, wartościowy, a obie osoby czują się w nim wyjątkowo. Może być nawet hipnotyzerem z wahadełkiem albo wyśmienitym manipulatorem, a to wciąż się nie uda, bo bycie zmanipulowanym wymaga zgody.

W przypadku zdrady ta zgoda wynika z jakiegoś powodu.

Czasem tym powodem jest to, że ktoś jest dupkiem, który nie potrafi docenić tego, co ma; tchórzem, który wybiera zdradę zamiast powiedzieć „To koniec”; albo kimś, kto potrzebuje w swoim życiu dramatów (a tak naprawdę terapii).

Innym razem dzieje się tak, bo wasza relacja już od dawna była zepsuta. Zagościło w niej niezrozumienie, poczucie bycia zaniedbanym i obcym. W końcu liny podtrzymujące związek były tak napięte, że zaryzykowanie relacji dla romansu zaczęło wydawać się niegłupim rozwiązaniem.

To jeden z tych rzadkich, ale ważnych momentów, kiedy wybierasz z dwóch opcji.

Możesz zamknąć oczy i udawać, że twój partner, partnerka oraz wasza relacja były cudowne, a to co złe, jest winą wszystkich dookoła.

Możesz też zderzyć się z prawdą. Przyznać przed sobą, że odpowiedzialność za relację spoczywa wyłącznie na osobach, które są w tej relacji. Zaakceptować, że to nie cały świat dookoła ma o was dbać, tylko że to wy macie robić rozmawiając, rozwiązując problemy, przytulając się i nie raniąc osoby, z którą siedzieliście na plaży i wcinaliście watę cukrową. A kiedy pójdzie coś nie tak, nie zrzucać winy na innych tylko znaleźć punkty, w których wszystko zaczęło się sypać jak konstrukcja z domino.

Czasem pomoże to poukładać ten związek, a nawet jeśli to się nie uda, to pomoże ci to nie powielać tych błędów w przyszłości.

Wrzuć do koszyka moją książkę!

Jak planować, realizować cele i mądrzej żyć

Podręcznik kompleksowej zmiany życia

Przewodnik po męskiej atrakcyjności       .

Psst! Psst! Dołącz też do obserwujących bloga na facebooku lub instagramie.