Jedną z rzeczy, które każdy lubi robić, jest zastanawianie się, czy gdyby miał obecną wiedzę dużo wcześniej, to czy jego życie potoczyłoby się inaczej.

Tak, to jest bez sensu. Tak, to nic nie zmieni. Tak, już bardziej efektywnie byłoby pomalować stodołę. Ale i tak są banalne, podstawowe rzeczy dotyczące budowania relacji, które chciałbym wiedzieć dużo wcześniej.

1. Jesteś w dołku? To przestań kopać.

Tak jak w Fight Clubie obowiązywała jedna zasada, tak samo jedna zasada obowiązuje na polu relacji damsko-męskich. Ta zasada brzmi: „Jesteś zły w kontaktach z kobietami, jeśli nie masz wystarczająco dużo kontaktu z kobietami”.

To prawda, że współcześni, zwłaszcza młodzi faceci, nie są mistrzami flirtu. Wpływa na to szereg niezależnych od nich zjawisk, takich jak: częsty brak ojca w ich życiu, bycie wychowywanym niemal wyłącznie przez kobiety, uciekanie w technologię i gry wideo, a także to, że oczekuje się od nich, że to oni będą aktywną stroną w relacji, a więc stroną, która więcej ryzykuje, więcej inwestuje i ma większe szanse na to, żeby się ośmieszyć.

Bez względu na przyczyny, takie są fakty. Skutki są natomiast takie, że gdzieś na przełomie dojrzewania i dorosłości, mężczyźni dzielą się na dwa rodzaje: bardzo nielicznych, którzy sobie radzą z kobietami, oraz całą resztę, która bardzo chce, ale nie umie. Przebywanie z kobietami ich stresuje, uwiera, nie wiedzą na co mogą sobie pozwolić, nie mają o czym z nimi rozmawiać i gdyby kobiety dawały im znaki dymne, to byłyby one dla nich bardziej czytelne, niż wysyłane przez nie sygnały.

Jedną z naturalnych skłonności jest dążenie do wykonywania czynności, w których jest się dobrym i unikania pozostałych, ale jednocześnie jest to najgorsza rzecz jaką można zrobić. Owszem, można nie znać się ma kremach do twarzy, ale to nie oznacza, że przez resztę życia trzeba się zadawać z samymi kumplami, którzy zawsze poklepią po ramieniu, powiedzą ci, że laski to tępe dziunie i zaproszą do pogrania w CS’a. To jest bezpieczne, ale donikąd nie prowadzi. Przypomina to siedzenie w dołku i kopanie głębszego, żeby czuć się bezpieczniej. Prowadzi to tylko do tego, że z każdym dniem jest się w gorszej dziurze.

To tak jakbyś czuł, że granie w kosza jest tą rzeczą, która cię uszczęśliwi, ale po kilku pierwszych rzutach stwierdziłbyś, że to za trudne i zaczął oglądać „Modę na sukces”. Możesz robić to osiem godzin dziennie przez pięć lat, ale czy dzięki temu zostaniesz Michaelem Jordanem? No kurwa nie. Chcesz grać w kosza, ale nie umiesz? To musisz poświęcać na to więcej czasu. Kropka.

2. Równouprawnienie? Fuck it!

Wszystkie zdobycze feminizmu sprowadzają się w przypadku związków do tego, że jest coraz mniej mężczyzn, którymi kobiety mogą być zainteresowane, bo dookoła zostają sami grzeczni chłopcy, którzy nie wiedzą kim są, czego oczekują, ani na co mogą sobie pozwolić.

Feminizm w żadnej wersji nie oznacza, że atrakcyjne jest schowanie się za swoim fejsbukowym awatarem, który analizuje wrzucone przez nią statusy. Analizować możesz, co najwyżej, geometrię jej pośladków, podczas trzymania na nich rąk. Wiem, że czasy się zmieniają, że portale randkowe to nie jest już miejsce kojarzące się z obciachem tylko odpowiednik sklepu ze słodyczami, a wirtualne kontakty zastąpiły te realne. Tylko, że to wciąż nie oznacza, że kobiety chcą, żeby ich związki przypominały zamawianie pizzy on-line.

Kobiety wciąż chcą realnych wrażeń. Picia wina nad Wisłą, kąpania się nago w jeziorze, usłyszenia twojego głosu zamiast usłyszenia wibracji telefonu i przebywaniu w otoczeniu kogoś, kto powie: „Chodź, zabiorę cię do mojego ulubionego miejsca”, zamiast z kimś, kto zapyta: „Na co masz ochotę? Co chcesz robić? Mogę cię pocałować?”. Mężczyźni, którzy mają powodzenie teraz, mają te same cechy charakteru, co mężczyźni, którzy mieli powodzenie 250 lat temu. Różnica jest tylko taka, że teraz łatwiej jest się wyróżnić.

3. Ty chcesz spokoju, a one chcą iść na wojnę i ją przegrać.

Kobiety w 95% przypadków chcą faceta, który jest silniejszy od nich. Pozostałe 5% lubi inne kobiety. W swoim zachowaniu kobiety mają dużo z matek – powiedzą ci, że nie powinieneś tak się zachowywać, że powinieneś ubrać się cieplej i inaczej ułożyć sobie życie. Chcą też wprawić się w zakłopotanie, sprawić, żebyś przeprosił i zaniepokoił się, że skopałeś sprawę na całej linii. Nie robią tego świadomie i pewnie nie mają pojęcia dlaczego tak się zachowują, ale to czego oczekują to, że widząc ich zachowanie, uśmiechniesz się i wzruszysz ramionami. To test na pewność siebie, który zdajesz tylko wtedy, jeśli nie jesteś typem faceta, który za wszystko przeprasza, tłumaczy się z tego kim jest i zgadza się na wszystko, bo przecież kobiety chcą czuć się bezpieczne i kochane. Pewnie tak, ale pod warunkiem, że wcześniej się w tobie zakochają. Ty w nich nie musisz. Nie zauważą różnicy.

4. Relacja musi posuwać się naprzód.

Znacie teatry improwizacyjne? Jeśli tak, to dobrze. Jeśli nie, to podstawą wystawianych w nich sztuk jest zasada akceptacji. Oznacza ona, że dobre jest to, co sprawia, że akcja nabiera tempa, a nabiera tempa, kiedy mówisz: „Tak”, zamiast za wszelką cenę dążyć do utrzymania obecnej sytuacji z obawy o to, co może się stać.

Nie można czekać w nieskończoność, ani przeciągać dobrego momentu tak długo, że on pęka i rozpływa się w powietrzu, a dziewczyna zastanawia się co ją skusiło, żeby przyjść, chociaż właśnie mogła malować paznokcie i śpiewać Ellie Goulding. Jedyne, co jej to da, to poczucie zmarnowanego czasu. Jedyne, co da to tobie, to gorzkie rozczarowanie swoją postawą.

Musisz podejmować ryzyko. Jasne, dużo razy to spierdolisz, ale i tak warto czasem przegrać i czasem wygrać, niż zawsze przeczekać odpowiedni moment i zakończyć go krótkim westchnieniem: „Ech…”.

5. Dążąc do udowodnienia jej, że jesteś jej warty, udowadniasz tylko, że tak nie jest.

Z byciem damą, z byciem bogatym i z byciem wartościowym, związana jest ta sama historia – jeśli musisz komuś to udowadniać, to znaczy, że taki nie jesteś. Pławienie się w samozachwycie nad sobą przypomina rozpięcie rozporka i położenie penisa na stole: „Patrz! Całe 12 centymetrów! Może to nie najwięcej, ale jeszcze sporo imprezuję, mam zegarek za 1 199 zł i kiedyś skoczyłem ze spadochronem”.

Ludzie wyrabiają sobie opinię o innych osobach, rzeczach i zjawiskach szybciej, niż się przypuszcza. Oceny wykładów wystawione przez studentów, którzy chodzili na nie przez pół roku, nie różnią się od ocen tych samych wykładów wystawionych przez osoby, które widziały tylko ich dwusekundowe migawki. Oznacza to, że ona przychodząc na randkę już zdecydowała, że coś w tobie jest. Tu nie ma co poprawiać. To tylko można zepsuć, wmawiając sobie, że musisz zrobić wrażenie.

6. Nie każda kobieta jest warta twojego czasu i to jest ok.

Trójkąt, jak trójkąt, ale są dwie inne rzeczy, które powinien zrobić każdy facet:
1) Mając do wyboru seks i szacunek do siebie, wybrać szacunek do siebie.
2) Będąc na randce z kobietą, której oczekiwania mają wysokość Kilimandżaro, a która nie oferuje nic poza dobrym wyglądem i umiejętnością trzymania sztućców, powiedzieć jej, żeby pocałowała cię w policzek i wyjść. Bez przepraszania. Bez tłumaczenia się. Bez wyrzutów sumienia.

To układa priorytety oraz uczy szacunku do siebie i swojego czasu. Większość facetów nie stawia kobietom prawie żadnych wymagań, a później orientują się, że są w związku z osobą, z którą ciężko wytrzymać. Tylko że to naturalne, że są osoby, które bardziej nam odpowiadają i takie, które odpowiadają nam mniej. Trochę smutno zostać z osobą, która odpowiada nam mniej, tylko dlatego, że nie chciało się wyjść na dupka i wyjść, kiedy był odpowiedni moment. Ten błąd popełniają kobiety. Ten błąd popełniają mężczyźni. Wszyscy żałują go po równo.

7. Chcesz poznać sekret bycia dobrym z kobietami? Nie ma żadnego sekretu.

Każdą historię można opisać zdaniem: „Spodobaliśmy się sobie i nikt z nas nie zrobił nic wystarczająco głupiego, żeby to zepsuć”.

8. Cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość.

To najważniejsza rzecz jakiej można się nauczyć w relacjach z kobietami. Oznacza ona, że nie trzeba cały czas podtrzymywać relacji, dzwonić i martwić się, bo zazwyczaj najlepszym wyjściem jest odetchnięcie, zrobienie treningu albo wyjście do kina, żeby w międzyczasie zobaczyć, jak sytuacja się rozwinie.

Im więcej tworzysz projekcji tego, jak będzie między wami pięknie, tym w praktyce masz mniejsze szanse na to, że tak będzie w rzeczywistości.

9. Żałujesz, że nie wiedziałeś tego wcześniej?

Nie warto, bo i tak musisz nauczyć się tego wszystkiego na własnej skórze albo nie będziesz tego umiał.

Moja nowa książka JEST JUŻ DO KUPIENIA!

PORADNIK O TYM JAK PLANOWAĆ, REALIZOWAĆ CELE I ŻYĆ MĄDRZEJ DŁUGOTERMINOWO

"Projekt Przyszłość" to ponad 400 stron praktycznej wiedzy o wprowadzaniu zmian, wykorzystywaniu szans, wybieraniu priorytetów i przekuwaniu ich w harmonogramy pracy, które pomogą ci zbudować lepsze jutro.