Wredne suki vs. Miłe dziewczyny

Wredne suki vs. Miłe dziewczyny

Związki opierają się na niepewności i strachu, czyli tekst o tym co jest ważne przy wyborze stałego partnera/partnerki i utrzymaniu związku.

Kiedyś oglądałem z siostrą gazety. Ocenialiśmy urodę bardziej i mniej znanych aktorek. W końcu zobaczyłem brunetkę z długimi, pięknymi włosami, w białej sukni, z idealnym ciałem, pięknymi dłońmi, małymi stopami… Ideał, a nawet nie pamiętam jak się nazywa, mimo że wtedy po raz pierwszy i ostatni wyciąłem z gazety czyjeś zdjęcie.
- Ta jest świetna – stwierdziłem.
- Wiedziałam, że to powiesz. Wygląda na wredną – powiedziała moja siostra, bo zawsze lubiłem bezwzględne suki.

Generalna zasada mówi, że kobiety lubią skurwieli, a nie lubią miłych facetów, którzy zrobią dla nich wszystko, którymi będzie można nimi pomiatać, a oni i tak po wszystkim wrócą z podkulonym ogonem, przyniosą kwiaty i przeproszą mimo że niczym nie zawinili. Ta sama zasada dotyczy facetów – chcemy wrednej suki, a nie miłej dziewczyny. Czasem mężczyźni nie są tego świadomi, bo tak bardzo są zaaferowani chęcią imponowania kobietom i mierzeniem się na penisy z konkurencją, że się nad tym nie zastanawiają, ale jest właśnie tak. Niczym się nie różnimy od kobiet, a bukiet emocji jaki ze sobą nosimy jest identyczny jak, ten który noszą kobiety.

Świetne związki powstają kiedy dwie osoby idą niezależnie, jedną drogą, w tym samym kierunku, dlatego, że tego chcą, a nie czują, że muszą to robić. Idą obok siebie z dumą, nie uzależniając swoich planów od drugiej osoby, mimo że partner/partnerka jest dla nich prawie jak tlen. Zawsze są też gotowi odejść kiedy droga stanie się za długa lub zapomni się skręcić w dobrym kierunku.

Większość kobiet twierdzi, że chce poznać kogoś spontanicznego, opiekuńczego i z poczuciem humoru, a kiedy zbliżają się do magicznej granicy 25 lat zaczyna im świtać w głowie myśl, że tak naprawdę zawsze pociągał ich jakiś dupek, nad którym nie mogły w pełni zapanować. To samo dotyczy facetów, bo mimo że łatwe zdobycze i dziewczyny, które potrafią uganiać się za nami kilka lat albo skamleć o seks, są zabawne i poprawiają standard życia, to nigdy nie będą osobami, dla których stracimy głowę. Są na to zbyt łagodne i dostępne. W pełni nad nimi panujemy, rządzimy nimi jak niewolnicami ale nie tego chcemy, bo taka relacja to jak związek boga ze śmiertelniczką, podczas gdy szukamy bogini – kogoś równie groźnego i mocnego jak my. Szukamy tygrysicy nie tylko w łóżku ale też w życiu. Chcemy osoby dumnej i pewnej swojej wartości, która nie da sobą pomiatać jak szmacianą lalką. Potrzebujemy takiej osoby, żeby mieć ją za co szanować – to takie naturalne.

Każdy człowiek twierdzi, że chce szczęścia. Najczęściej nie wie co mówi. Niektórym ludziom wydaje się, że szczęście dadzą im pieniądze, seksowna blondynka z wielkim biustem albo zostanie sławną osobą. To tylko złudzenia, bo dopóki czegoś się nie przeżyje, ma się w głowie obrazek tego czego się chce, ale nie jest to zbyt trafna reprezentacja naszych pragnień, bo jest wygładzona i wyretuszowana, podczas gdy rzeczywistość jest wielowymiarowa i dużo brutalniejsza. Tylko ci którzy nigdy nie mieli blondynki z wielkim biustem myślą, że wystarczy im piękna, miła dziewczyna, która zrobi dla nich wszystko. Niestety lubimy wyzwania i dlatego lubimy wredne suki. Chcemy zapanować nad każdą kobietą – okiełznać ją, zerżnąć i mimo to wiedzieć że nigdy nie będzie naszą własnością. Związek nie jest niczym innym niż walką o władzę z seksem jako berłem i strachem przed stratą drugiej osoby jako narzędziem przymusu. W rzeczywistości chcemy osoby, która MOŻE zrobić dla nas WSZYSTKO ale MOŻE też nie zrobić dla nas NIC, jeśli nie zasłużymy, obrazimy ją, będziemy w czymś źli albo ot tak dla zasady. Tylko dzięki wcześniejszym beznadziejnym uczuciom, później czujemy szczęście. Tylko z nimi odczuwamy pełną amplitudę emocji.

Słodka miłość nie istnieje. Jest to pasmo bezwzględnej walki i buchającej namiętności. Moja najbardziej satysfakcjonująca relacja miała to do siebie, że nigdy nie wiedziałem co się stanie. Na dobrą sprawę nawet nie wiedzieliśmy czy jesteśmy ze sobą czy nie. Za każdym razem kiedy się żegnaliśmy, nie wiedzieliśmy czy jeszcze kiedykolwiek się zobaczymy. Czasem nie chcieliśmy się widzieć na oczy każąc sobie wypierdalać, a jednocześnie chcąc zedrzeć z siebie ubrania. Innym razem było słodko i przyjemnie tylko po to, żebym powiedział: „Nie chcę cię więcej widzieć!”, a ona dwa tygodnie później nie przyszła skruszona i nie przepraszała mnie za swoje złe zachowanie. Kiedy stwierdziła, że jej nie szanuję albo była o mnie zazdrosna potrafiła się nie odzywać przez tydzień, mimo że gotowała się w środku żeby mnie zobaczyć ale wiedziała, że muszę poczuć, że mi na niej zależy. Ja wiedziałem, że ona musi czuć to samo, bo nigdy nie jest się swoją własnością. To była cały czas jazda na krawędzi. Taka którą wszyscy kochamy, bo wszyscy maja skłonność do autodestrukcji. Nie chcemy rzeczy pewnych. Pociąga nas niepewność i ryzyko. Nie da się tego zmienić, więc trzeba to zaakceptować i wykorzystać.

Mój obecny związek już nim nie jest. Skończył się dużo wcześniej niż teraz, ale do tej pory był podłączony do respiratora. Kiedyś był naprawdę niezły i satysfakcjonujący, ale umarł już śmiercią naturalną, bo przez ostatnie miesiące zastanawiałem się gdzie podziała się ta dziewczyna, która podczas pierwszych randek była niedostępna, a raz nawet nie chciała żebym ją dotykał, co wkurwiło mnie na tyle że odwróciłem się na pięcie i powiedziałem, że nie chcę jej więcej widzieć jeśli będzie tak się zachowywać. Z trudem udało jej się mnie przeprosić. Nie wiem w jakim momencie zyskałem nad nią pełną władzę, rozłożyłem ją na łopatki i całkowicie pokonałem, zyskując w zamian osobę, na którą mogę liczyć, jest miła i daje mi pewny seks, ale która już nie budzi we mnie żadnych emocji. Zwycięstwa w relacjach nie cieszą. Cieszy tylko walka o władzę i strach przed stratą. Słodka miłość nie istnieje, bo żeby się pojawiła musimy się bać stracić drugą osobę. Nie da się chodzić na polukrowane randki, mieć zajebisty seks, żadnych obaw przed zdradą, bo dobre związki są dobre dlatego, że są brudne, groźne i z kolcami. Trzeba o nie cały czas dbać, czyścić łodygi i wygładzać kolce żeby łagodniej kuły. Właśnie dlatego takie relacje są piękne. Kiedy powyrywamy kolce to już nie jest to samo.

Pożądanie odczuwa się spotykając osobę idealną na tyle, że mamy wrażenie, że stoi wyżej niż my, że na nią niemal nie zasługujemy, że jest niedostępna i kapryśna, bo wtedy chcemy ją ujarzmić, stać się lepszymi, związać ją i zerżnąć, aż będzie się dławić naszym chujem. Kiedy druga osoba myśli o nas w taki sam sposób (bez dławienia nas chujem) mamy idealną relację, dopóki ktoś nie wygra i nie będzie mógł zrobić z drugą osobą wszystkiego co zechce. Jeśli jesteśmy w stanie wpisać osobę, na której nam kiedyś zależało w grafik na następny tydzień, mając pewność że będzie miała czas i ochotę na wszystko co zechcemy, to w rzeczywistości osoba, która nam się podobała już nie żyje i powinniśmy zorganizować małą ceremonię pożegnalną z kwiatami i słowami: „Zostańmy przyjaciółmi”. Kiedy uznajemy drugą osobę za coś pewnego, zwyczajnego i mającego stałe miejsce w naszym życiu, to jest już po wszystkim, bo zamiast osoby, z którą mieliśmy szansę iść niezależnie (choć obok siebie) jedną drogą, mamy siebie i ją jako balast, który jest nieporęczny, ciężki i zbędny.

Jeśli chcesz w sobie kogoś rozkochać, to jedyne czego potrzebujesz to huśtawki emocji składającej się z niepewności, niedostępności, uwielbienia, nienawiści oraz pożądania. To naprawdę takie proste, ale wątpię żeby dużo osób się tego nauczyło. Do utrzymania związku trzeba dokładnie tego samego. Musi pozostać w pierwszej fazie, mimo że chcielibyśmy żeby było inaczej. Dobre związki są dobre dlatego, że są złe. W dobrych związkach, w których wszystko jest „jak należy” wszyscy rzygają dobrocią jak słodyczami, których zjedli za dużo.

Życzę wam tylko żebyście jak najdłużej jechali razem na krawędzi. Kobieto, obyś nie została głupią, posłuszną niewolnicą! Mężczyzno, obyś nie stał się pantoflarzem!

Dodaj komentarz

35 komentarzy do "Wredne suki vs. Miłe dziewczyny"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Silver
Gość

>Ale zajebisty artykuł…

Uchy
Gość

>Od dzisiaj oficjalnie moim zdaniem najlepszy artykuł na blogu. Rewelacja po prostu!

PS "Kiedy druga osoba myśli o nas w taki sam sposób (bez dławienia nas chujem)" hehehehehehehheh
(Muszę pamiętać, że jestem w pracy i nie parskać śmiechem do monitora jak debil bo się ludzie dziwnie patrzą.)

Anonymous
Gość

>Bardzo dobrze napisane, aczkolwiek brak przecinków (nie tylko przed ale) trochę mi przeszkadzał w delektowaniu się tekstem.
Jeśli chodzi o treść, to tak się składa,że mam zupełnie inne potrzeby. Ale ja już stara głupia cipa jestem, aczkolwiek nieposłuszna ;)
H.

War3k
Gość

>kurde, Ty zawsze piszesz to co chcę akurat przeczytać. i.. wszystko się zgadza:) zajebisty art.

Mpi
Gość

>Świetnie czytało mi się ten artykuł z tym kawałkiem w tle http://www.youtube.com/watch?v=j8MYxuMxaRg
To, co napisałeś weszło tak dobrze, jak zmrożona wódka :) Oby więcej takich.

Summer
Gość

>dzisiaj jest środa – dzień loda :D

Niqu
Gość

>Jutro czwartek – dzień bez majtek ;)

Volant
Gość

>Summer, Niqu – W czwartki pijemy połówki! :D

H., z tymi potrzebami to oczywiście się zgadzam, ale wynika to wyłącznie z tego, że w pewnym wieku partnerzy schodzą na dalszy plan, a na pierwszy plan przechodzą dzieci i opieka nad nimi. To naturalne :)

Pozostałym dziękuję za komentarze, które jak zwykle sprawiają, że skaczę z radości ;)

v
Gość

>O kurwa.
To właśnie powiedziałem po lekturze i to mój komentarz.
<3

Anonymous
Gość

>eee tam… pierdolisz.. :)

kulka
Gość

>Jak już się coś zdobędzie, to staje się to nudne, jak to było… sufit staje się podłogą i zaczynamy rozglądać się na boki… Dlatego ja uwielbiam burzliwe relacje, szkoda, że zazwyczaj to faceci pierwsi pasują i mi ulegają… Moc skrajnych emocji to jest to!

Anonymous
Gość

>Hmm, wygląda na to, że jestem tu jedyną, która nie utożsamia się z treścią, choć czyta tego bloga z przyjemnością. Wiek wiekiem (łatwy wykręt), tak naprawdę – nigdy nie miałam takich potrzeb, by żyć na krawędzi. Ludzie są różni i to jest ciekawe.
H.

Mariusz
Gość

>H.pocieszę Cię, nie jesteś sama;) Dlaczego w tej notce wszystko jest podzielone na białe i czarne? Ja nie chciałbym nigdy być z sukowatą, niedostępną laską, jak również ze skamlącą łajzą która świata poza mną nie widzi. Czy to znaczy, że nie ma kobiet które mi odpowiadają? Nie, to znaczy, że wybieram opcje optimum a nie jakieś ekstrema.
A kulce gratuluję w przyszłości sielankowego małżeństwa pełnego skrajnych emocji. Bicie też wchodzi w grę? ;)

Anonymous
Gość

>Uff, ulżyło mi, że nie jestem sama;)
A tak poważnie, to myślę, że takich ludzi środka, czy ludzi o innych upodobaniach, jak Volant jest cała masa i wcale nie są to ostatnie woły. Tyle, że raczej normalnym jest, że większość czytelników tego bloga ma gusta podobne tym tu (ludzie chyba wolą czytać coś, co jest im bliższe duchowo jak dalsze).
Mariusz, to co piszesz jest mi bliższe jak dalsze. Tylko po co atakujesz Kulkę? Ona ma prawo mieć swoje upodobania i odczucia, jej sprawa. Może wspólnota jajników za mnie przemawia, ale czemu irytuje Cię to, co napisała dziewczyna, a podobne myśli u chłopaków już nie?
Volant pisze zaczepnie, prowokuje. Ale z tego, co się zorientowałam, nie jest zwolennikiem wzajemnych ataków w komentarzach. Uszanujmy to:)
H.

Niqu
Gość

>"ludzie chyba wolą czytać coś, co jest im bliższe duchowo jak dalsze" – tego nie rozumiem :(
Ja gdy coś czytam, to dlatego, że podoba mi się styl, treść i forma, a nie dlatego, że ktoś ma poglądy bliskie moim :(

@Mariusz: "Bicie też wchodzi w grę?" – jeszcze pytasz? :o
Pozdro Kasia :P

Volant
Gość

>Mariusz – ciężko mi powiedzieć kto bardziej podzielił ten tekst na czarne i białe: ja czy ty. Nie jestem obiektywny, bo sam to pisałem :) ale moim zdaniem zwróciłeś uwagę na niewłaściwe elementy. Skupiłeś się na sukowatości i niedostępności zamiast na tym, że moim zdaniem kobieta powinna mieć własne życie, cele, wartości, zasady i przede wszystkim – szanować siebie.

Szacunek do siebie to element, o który mi chodzi. Może się przejawiać w takiej postawie, której nie akceptujesz (suka) i w tej pośredniej. To już twój wybór.

Jednak jedno jest pewne: skamlące, całkowicie podporządkowane kobiety, nie posiadające własne życia – nie są tym czego chcemy.

kulka
Gość

>Mariusz, jeżeli silne/skrajne emocje oznaczają dla Ciebie rękoczyny, to gratuluję. Jak każda kobieta wymagam też szacunku… Dostajemy to, na co się godzimy, a emocjonujący związek wcale nie musi być toksyczny. Przynajmniej nie przez cały czas.
Pozdro Michau!
(tak wiem, to komentarz poniżej poziomu, dlatego można go usunąć w trybie przyspieszonym, tak czy inaczej, gdy wspomniano o rękoczynach, skoczyło mi ciśnienie :/)

H.
Gość

>Niqu
Będę się upierać przy tym, że chętniej wybieramy lektury, które nam się podobają nie tylko ze względu na styl i formę, ale też, jak sama napisałaś TREŚĆ. A treść to nie tylko tematyka, ale i sposób myślenia, odczuwania. Nie zawsze musimy się z nią identyfikować (to by było nudne czytać cały czas siebie), ale fajnie jest czasem spotkać "wspólnotę" myślenia, odczuwania świata.
No chyba, że szukamy egzotyki, czegoś co jest nam obce i ta inność nas ciekawi.

Kulka
Przestań. Przecież my tu kulturalnie, niemal wykwintnie dyskutujemy. Myślę, że Autor nas pogłaszcze po główkach i podrapie pod bródkami;)
H.

Volant
Gość

>"Myślę, że Autor nas pogłaszcze po główkach i podrapie pod bródkami;)"

Co właśnie robię :) Nikt nie napisał nic niewłaściwego.

kulka
Gość

>może jeszcze po brzuszku jak w klipie pod moim nickiem w 01:11? :D

Summer
Gość

>"Myślę, że Autor nas pogłaszcze po główkach i podrapie pod bródkami;)"

myślałem ze w ruch pójdzie pejcz czy inne błyskotki, ale się zawiodłem ;[

Niqu
Gość

>@H. : nadal nie rozumiem :(
Jeśli treść mi odpowiada, ale styl i forma jest o kant dupy, to ja w życiu tego nie przeczytam. Mimo, że może być to dla mnie ciekawe, ale sposób w jaki to będzie napisane sprawia, że ja nie jestem w stanie przez to przebrnąć.
Może być tekst na miarę nobla, ale jeśli nie będzie miał interpunkcji, to ja nawet na niego nie spojrzę.
Nie mówię także, że sama forma i styl wystarczą. Ja potrzebuje wszystkich trzech rzeczy (treść, styl i forma), aby to było dla mnie strawne.
Nie wiem czy rozumiesz o co mi chodzi, bo ja nie bardzo rozumiem o co Tobie :(
Możliwe, że piszemy o tym samym, a także możliwe, że piszemy o czymś zupełnie różnym ;)

PS. Z drugiej strony nie czytam aż tak dużo, że mógłbym w jakikolwiek sposób uważać, co skłania ludzi do czytania, a co nie. Mówię tylko jak jest w moim przypadku :)

H.
Gość

>Niqu
Jak przypuszczam trochę piszemy o tym samym, a trochę o czymś różnym. Bo nawet przy prostych przekazach słownych dwóch ludzi widzi co innego.
Wydaje mi się, że wiem, o co Ci chodzi i miewam podobnie, że potrzebuję by mi pasowała i treść i forma i styl. Z drugiej strony zdarzyło mi się przebrnąć przez pewne lektury pomimo nie pasującej mi formy i stylu, i nie żałowałam. Analogicznie zdarza mi się czytać coś, co pasuje mi stylem i formą, a treścią już niekoniecznie. Przy czym ja mam tak, że ważniejsza jest dla mnie treść, niż styl i forma, słowa a nie muzyka (co nie znaczy, że nie zdarza mi się płynąc z muzyką nie słuchając słów).
Ps1. Chyba aż nadto rozbudowałyśmy ten temat. PS2. Naprawdę nie rozumiesz, o co mi chodziło, czy się tylko droczysz? Jak nie rozumiesz, tzn. że piszę niejasno:(

Anonymous
Gość

>Ech, aż mi się łezka w oku zakręciła – póki byłam "wredną suką", to życie rzeczywiście było prostsze, ciekawsze, pełne emocji itp. itd. blabla bla. Tylko cholera wyszłam za mąż! No i Volant jak tu teraz wrócić do starych dobrych nawyków, nie rozwodzą się przy tym? Heh?

Artykuł świetny! Gratuluję ;-)

B.Osa

Volant
Gość

>B.Osa – chyba w tej sytuacji już niewiele można zrobić :)

Moni
Gość

hahah^^ Uwielbiam ten artykuł ;). Czytam tego bloga od mniej więcej pół roku, ale ten jest najlepszy ! Zawsze jak mam wątpliwości jak postąpić z facetem ten art. pomaga odzyskać wiarę w siebie ;P polecam
„Dobre związki są dobre dlatego, że są złe. W dobrych związkach, w których wszystko jest „jak należy” wszyscy rzygają dobrocią jak słodyczami, których zjedli za dużo.”

Fizz
Gość

Kolejny raz mi pomogłeś! Dziękuję!! :)

sunnivva
Gość

A jak to się ma do
„Wszystko co robimy zmierza ku bierności. Chcemy musieć robić NIC. Nie znosimy przymusu. Zapewniam cię, że jeśli facet stoi to zaraz zechce usiąść, a jeśli siedzi, to zaraz się położy, żeby robić jak najmniej. „

Adamus
Gość

Takie związki jak tu kolega opisuje oczywiście istnieją i pewnie każdy taki choć jeden przechodził są one oznaka niedojrzalosci emocjonalnej człowiek z czasem dorasta do prawdziwego związku i wie ze pożądanie to sprawa bardzo ulotna a w życiu ważne są miedzy partnerami inne wartości

jhkhj
Gość

Tutaj zostały wypisane same głupoty. Zupełnie jakby autor był niedojrząłym gówniarzem, który nie wie co to prawdziwa miłość, szacunek i chęć posiadania rodziny. Porażka. A zwłaszcza nie wie, co to oddanie, którego nie potrafi docenić. Dla mnie zwykły dupek.

Katotalib
Gość

Trzeba być skrzywdzonym debilizmem tego świata by pisać artykuł takiej treści. Faceci nie chcą wrednej suki – nie Ci co mają poukładane w głowie i chęć założenia rodziny, bo wredne suki skrzywdzą ich dzieci. Wykorzystywanie, natomiast, ciepłych kobiet, słodkich przylepek, świadczy o byciu ostatecznym, niedorosłym gnojkiem, a nie mężczyzną z krwi i kości, który takiej dziewczyny powinien bronić – nawet przed sobą samym. Tylko do kogo ja to mówię jak wszyscy patrzą przez pryzmat „mądrości” tego świata.

Volant
Gość

Oj, chyba dawno nie pobzykałeś :)

Michał Frankowski
Gość

bo wtedy chcemy ją ujarzmić, stać się lepszymi, związać ją i zerżnąć, aż będzie się dławić naszym chujem. Kiedy druga osoba myśli o nas w taki sam sposób (bez dławienia nas chujem) – Ja nie mogę jeszcze nigdy czegośtak śmiesznego nie przeczytałem :D

wpDiscuz