Trzy etapy klubowej imprezy

Trzy etapy klubowej imprezy

Ostrzeżenie!

Nie polecam do czytania kobietom.
Szczególnie nie polecam do czytania nieatrakcyjnym kobietom.

Kiedyś wyrastało się z butów, nawet jeśli mama kupiła je dwa numery za duże, a teraz wyrasta się z klubów. Ja wyrastam z nich już długo i wyrosnąć nie mogę. Moje obietnice przypominają: „Już więcej nie piję”, a mimo to już dawno minęły czasy początkowej radości kiedy w pół roku w różnych klubach w różnych miastach całowałem się z około trzydziestoma laskami (przynajmniej przy tej liczbie gubiłem się w rachunkach). Z klubów wyniosłem dużo (kilkanaście szklanek, gumy do robienia na nich drinków i mniejsze fanty) i dużo się nauczyłem. Dzięki temu wiem, że impreza klubowa dzieli się na trzy etapy…


JUST THE BEGINNING


Ta faza trwa w różnych godzinach w zależności od miasta. Można ją poznać po tym, że ludzie się schodzą i ochoczo upijają, tylko po to żeby zamaskować swoją niepewność i jakoś zignorować te wszystkie spojrzenia przypominające targ niewolników. W tym czasie witasz się ze znajomymi przybijając piątki i klnąc w głowie kogo to licho przyniosło. Opowiadasz historyjki kto, z kim, kiedy i w jakim klubie zrobił, mimo że zdajesz sobie sprawę z tego, że jest to właśnie tak głupie na jakie wygląda. Parkiet zawsze wyznacza poziom energii w klubie i określa z którą częścią imprezy mamy do czynienia. W tej chwili mówi, że są na nim dziewczyny, które szczególnie kochają Tłuste Czwartki, a korzystając z tego że jeszcze jest luz, chcą potańczyć i się nie spocić. Etap ten kończy się kiedy parkiet jest stale pełny przez co najmniej pół godziny lub godzinę. Wtedy też z klubu znikają najbardziej atrakcyjne dziewczyny. Nie wiem dlaczego tak jest, ale to norma. Nie wiem czy ktoś je zabiera, kamuflują się jak kameleony w okolicach ścian i podłóg, a może są po prostu strasznie zasmucone poziomem ludzi i idą do domu. Nie mam pojęcia, ale wtedy już ich nie ma.

Warto pamiętać, że:
1. Lepiej przyjść wcześniej. Popatrzysz na interakcje. Zobaczysz, które dziewczyny szukają kogoś żeby się jebać, a które liczą na miłość (jeśli w pupę, to ok. i zostajesz).
2. Zaraz kilka osób zechce bić mnie po twarzy, ale i tak to powiem – w klubie musisz być chociaż trochę pijany. No chyba, że z natury nie jesteś bystry, to nie potrzebujesz już dodatkowych otępiaczy. Ja potrzebuję. Na trzeźwo ciężko mi znieść to co się tam dzieje. Grubaski w bluzeczkach do połowy brzucha i imprezowym nastroju, goście odreagowujący pięć dni pracy, dziewczyny siedzące z innymi facetami podczas gdy wolałyby być z kimś fajnym. To nie na moje siły.
3. Życie polega na wyróżnianiu się. Jeśli nie jesteś zapamiętywany, to nie masz szans na żadną randkę. Dziewczyna zaraz po poznaniu ciebie i odwróceniu się do koleżanki, zacznie się zastanawiać:
- Ja pierdolę! Jak wyglądał ten gość?! – a później zapyta:
- Przepraszam, to z tobą rozmawiałam?!
Dobra wiadomość jest taka, że można wyróżniać się na setki sposobów. Zła dotyczy tego, że 60% z nich jest głupia, a 30% idiotyczna. Całe szczęście pozostaje jeszcze dobre 10% – na przykład: możecie być Niqu, wyglądać jak ja, mieć tak świetnych znajomych jak ja i Niqu albo wyróżniać się poprzez kontrast (cieszyć się tam gdzie inni są smutni, nie ruszać się tam gdzie inni się ruszają, ubrać się przeciętnie tam gdzie wszyscy są ubrani w t-shirty za 600 zł).
4. Popyt. Jak kluby to i dziwki, a ty jesteś jedną z nich. Jeśli jesteś zbyt dostępny, to tak jakbyś mówił: „Jestem pięćdziesięcioletnią portową kurwą, której pochwa rozlatuje się na kawałki, więc przeleć mnie dopóki jeszcze jest to możliwe”. Wyceniaj się wysoko, wytwarzaj stan pożądania i dawaj ludziom mniej.
5. Z najlepszymi dziewczynami porozmawiaj zanim znikną, a znikają zawsze szybciej niż ci się wydaje.

Jeśli porozmawiałeś z najlepszą dziewczyną w klubie i co najmniej wziąłeś od niej numer, możesz już wyjść. Zgarnąłeś główną stawkę. Rozbiłeś bank. Wyruchałeś Babilon. Jednym zdaniem jesteś pieprzonym zwycięzcą.


„EJ STARY! CHYBA JESTEM W ŚRODKU!”


Nie chodzi o rozprawiczenie, ale o środkową część imprezy. Trwa ona mniej więcej godzinę. W tym czasie najlepsze laski już wyszły, ludzie na parkietach zaczynają rozglądać się na boki, machać rękami, krzyczeć, wiwatować do ulubionych piosenek, wywracać oczami do taktu tych drugich i jednocześnie rzucać długie spojrzenia na wszystko czego nie będzie trzeba wstydzić się przed psem. Dalej da się spotkać większość niezłych dziewczyn i dwie dobre (dla mnie) wiadomości są takie, że one wszystkie są jeszcze wystarczająco trzeźwe żeby chcieć mnie, ale za mało pijane żeby chcieć ciebie. W tym czasie prawdopodobnie nerwowo się uśmiechasz i stukasz w telefon udając że kupujesz akcje na nowojorskiej giełdzie. Być może stoisz z kolegami przy barze i chwalisz się jak to zajebiście podrywasz, ale więcej mówisz niż robisz (mi się tak zdarza – nie dotyczy następnego zdania). Tak naprawdę chcesz jednak zagadać, ale jak tak stoją we dwie to głupio, jak z alkoholem to są zajęte, jak z kimś starszym, to pewnie sponsor; chyba lepiej jeszcze się napić. Zresztą pewnie tłumaczysz się, że w klubach nie poznaje się fajnych dziewczyn. I zwykle masz rację, ale poznałem w klubach co najmniej pięć (liczba nie powala) NAPRAWDĘ fajnych, mądrych i ogarniętych kobiet (poza klubami niewiele więcej).

Warto pamiętać, że wtedy jest idealny i szybko mijający moment do podchodzenia do dziewczyn, ale:
1. Dziewczyny, które bardzo dużo się uśmiechają i są chodzącą radością nie przynoszą żadnych korzyści. Można się z nimi bawić, ale ciężko je zaliczyć. Warto do nich podchodzić dopiero na końcu imprezy, kiedy powoli przeistaczają się w rzygające zwłoki, więc właściwie w ogóle nie warto do nich podchodzić.
2. Jeśli podejdziesz do zbyt dużej ilości kobiet, to inne nie będą już ciebie chciały. Najlepiej wybierz trzy, które najbardziej ci się podobają. To też świetny tekst na początek rozmowy.
3. Jeśli podczas rozmowy atrakcyjne dziewczyny mówią ci, że są lesbijkami i ostentacyjnie się całują, to lesbijkami nie są. Po prostu jest to jeden z wielu uprzejmych (i bardzo skutecznych) sposobów na powiedzenie: „Pierdol się!”.
4. Jeśli tańcząc z dziewczyną myślisz o tym jak bardzo jest tobie zajebiście, to masz rację – jest tobie zajebiście. Jej nie. Zazwyczaj wtedy są znudzone i rozglądają się za kimś kto je od ciebie wybawi. Dlatego zamiast jarać się tym jak jest super, to popatrz też na to jak bawią się z tobą kobiety, a nie później piszesz: „Było pięknie, psy szczekały dupami, a ona nagle zniknęła i nie wróciła”. Rzuć przynętę. Zamknij się. Daj im szansę zainteresować się tobą. Sprawdź co się stanie.
5. Całowanie się nie jest potrzebne. Właściwie częściej szkodzi niż pomaga. Wieje desperacją. Możesz też sobie tłumaczyć, że tylko dobrze się bawicie, ale jeśli nie pukniesz jej tego wieczoru, to nie zrobisz tego już nigdy, bo innego dnia po dobrej zabawie nie będzie śladu, a twoja desperacja pozostanie. W leadzie napisałem, że w pół roku w klubach całowałem się z około 30 laskami. Wiecie ile z nich poszło ze mną do łóżka? Ja też nie. Właściwie to wolę o tym nie myśleć, tak śmieszna była to liczba. Co ciekawe jeśli nie całowałem się w klubie, to proporcje były całkowicie odwrotne.
6. Wiesz co robi z kobietą facet, który nie potrafi jej poderwać? Zdjęcie. Pieprzyć aparaty.
7. I jeszcze jedno… Im jesteś romantyczny bardziej (taki miękko-szczery), to tym mniej zaufania wzbudzasz.

I na koniec pamiętaj: Lepiej pić niż siedzieć samemu. Lepiej siedzieć z piękną kobietą niż pić. Lepiej zafascynować sobą piękną kobietę niż z nią siedzieć. A tak właściwie, to czemu by z nią nie wyjść gdzieś gdzie jest łóżko?

Jeśli wychodzisz (nieważne czy sam czy z kimś), to wygrałeś. Gratulacje.


„DROGA IMPREZO… CZY MOŻEMY ZOSTAĆ PRZYJACIÓŁMI?”


To koniec. Impreza zdycha. Większość osób jeszcze nie chce się z tym pogodzić, więc parkiet jest pełen wybrakowanych dziewczyn i równie wybrakowanych facetów, tak pijanych że mogliby zerżnąć kosz na śmieci (sytuacja ze zdjęcia do wpisu). Tarzają się po parkiecie jak świnie i robią z siebie debili. Jeśli poznałeś jakąś dziewczynę, to już tego nie widzisz (gratulacje). Nie zawsze jednak poznaje się kogoś wystarczająco fajnego, więc kilka razy widziałem takie dogorywanie. Kiedyś mnie to śmieszyło i siadałem przy barze żeby cisnąć bekę. Teraz mam ochotę płakać. Być może jesteś jednym z prosiaczków. Jeśli nie, to właśnie myślisz, która dziewczyna jest na tyle w porządku, że ranka nie przywitasz krzykiem i garścią tabletek uspokajających zapitych zwietrzałym piwem. Zresztą nawet to nie będzie proste. Nawet idiotki zorientują się, że bawisz się z nimi, bo po pierwsze jesteś looserem, a po drugie nikogo lepszego nie ma. Myślę, że nawet mogą strzelić focha, że traktujesz je przedmiotowo (nieźle, nie?), a tego nikt nie lubi (ty też).

Warto pamiętać, że:

1. Lepiej samemu skończyć imprezę niż pozwolić imprezie skończyć siebie. Im dłużej jest się w klubie tym głupsze rzeczy się robi. Z każdą chwilą obniżasz poprzeczkę. Nie chcesz pogodzić się, że odpowiednia chwila na znalezienie dziewczyny minęła. Zaczynasz pić. Szukasz guza. Czasem go znajdujesz. Gubisz portfele, klucze i prezerwatywy. Nie szkoda tylko tych ostatnich, bo i tak się nie przydały.
2. Jeśli jednak postanowiłeś zostać, to poszukaj kasy. Pod koniec imprez znajduje się ją łatwo. Kiedyś postanowiłem w tydzień znaleźć 50 zł. Mimo że wiem, że najwięcej pieniędzy leży przy barach, to znalazłem tylko 12,37 zł.
3. Jeśli nie wyrwałeś dziewczyny, to wyrwij szklankę. I pamiętaj: wynoszenie szklanek z klubu, to nie kradzież! No i przynajmniej wtedy nie wrócisz do domu sam.

W którymś momencie stwierdzasz, że kończy się czas imprezy. Poznajesz go bardzo intuicyjnie po zapodawaniu przez DJ’a usypiającej muzyki, pustkach lub w ostateczności po ogarniaczach mówiących, że jesteś pan słodki, fajny i najlepszy klient, ale idź gdzieś indziej, bo piękna pogoda na dworze. Wychodzisz chwiejnym krokiem z klubu i żegnasz się z ochroną mówiąc:
– msdsdkjhjkdshkds.
Następnie przymykasz oczy, chwiejesz się na wszystkie strony nastawiając wewnętrzny kompas i przechylasz się w stronę domu. Wchodząc do bloku dzwonisz do sąsiadów, otwierasz drzwi i padasz na łóżko z głębokim poczuciem satysfakcji i mocnym postanowieniem: „Następnym razem będzie inaczej”.

Jasne że tak. W końcu jesteś zwycięzcą.

Dodaj komentarz

17 komentarzy do "Trzy etapy klubowej imprezy"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Bercik
Gość

W starym dobrym stylu! Kocham Cię :D

Kamil
Gość

Ale się uśmiałem :D

Łukasz
Gość

Zajebisty wpis; )

Mpi
Gość

Nooo długo czekałem na taki wpis, dobra beka!
Stary dobry Volancik! :)

Piotrek
Gość

Meega tekst!

KAkao
Gość

Cwaniaczek z Ciebie Volant, Niqu już był, teraz Ty wpadnij do Wrocka do Batona, zweryfikujemy Twoje umiejętności :>

toniek
Gość

Jakie prawdziwe :)
Świetnie się Ciebie czyta, ale to już wiesz…

Night
Gość

O mnie nigdy nie wspomnisz, ciągle ten Niqu :< :D :D

Kamil
Gość

Nie wspomina o Tobie dlatego, że nie jesteś tak fajny jak Niqu? :D

gloria
Gość

:)

Krytyk
Gość

Brawo Volant, nagroda Pulitzera jest w twoich rękach!

*Mariusz
Gość

Epickie :) fajnie się czyta, mądry i bardzo ważny temat. Daję Ci 6. Albo nie – 6+ :)

PS. Tylko pamiętaj, jak się umawialiśmy. Druga połowa kasy po pozytywnym komentarzu ;P

basta
Gość

świetny wpis, już jakiś czas temu minęła mi fascynacja klubami -”targ niewolników” ;p

Niqu
Gość

Cóż mogę dodać… oby najładniejsze dziewczyny były trochę wyższe od swoich koleżanek :)

Waldek
Gość

„W tej chwili mówi, że są na nim dziewczyny, które szczególnie kochają Tłuste Czwartki” buhauha dobry tekst :)

wpDiscuz