Nadajesz się na męża? Zastrzel się!

Nadajesz się na męża? Zastrzel się!

Nie ma nic złego w byciu chłopakiem, narzeczonym albo mężem, ale zauważyliście że jest coś fatalnego w sytuacji, kiedy na pierwszy rzut oka jest się wrzucanym do kategorii „materiał na męża”?

Zawsze kiedy jakaś moja koleżanka mówiła o kimś:
- Teraz to nie, ale kiedyś można z nim spróbować, bo nadaje się na męża.
To brzmiało mi to tak jak zdanie:
- Wiesz, dopóki mogę biegać, to wolę grać w piłkę nożną, ale jak będę stetryczałym dziadem, to może przerzucę się na szachy.

Potwierdza to lista cech jaką kobiety wymieniają na dźwięk słowa „mąż”: prowadzi regularny tryb życia, jest stały w uczuciach, dobry, ustatkowany, poważnie myśli o przyszłości i jest godny zaufania. Szczerze? Gdybym, spotkał kogoś takiego, to pierwsze co bym zrobił, to nim potrząsnął, żeby sprawdzić czy żyje, bo żadna z tych cech tego nie potwierdza. Skąd więc mogę mieć pewność?

Nie jestem kobietą. Może źle na to patrzę, ale w „materiałach na męża” nie ma nic dzięki czemu można się łudzić, że taki ktoś jest chociaż odrobinę interesujący, oryginalny bądź atrakcyjny. Mówiąc o nich laski nigdy nie stwierdzają, że jest dobry w łóżku, seksowny, charyzmatyczny lub niesamowity. Jedyna ich zaleta dotyczy właśnie tego „nadawania się”. Wszystkie ich cechy ograniczają się do tego co kobiety mówią też o bankomatach i automatycznych systemach bezpieczeństwa, a o ile w dzieciństwie widziałem coś fajnego w byciu Batmanem, to sekretne życie bankomatów w ogóle mnie nie pociągało.

Nic więc dziwnego, że tego typu facetów wybiera się dopiero kiedy zabraknie lepszych opcji (przy czym faceci o jednej nodze i z wytatuowanymi samodzielnie torsami też są lepszą opcją) albo kiedy wybierająca ich kobieta nie ma już złudzeń co do swojej atrakcyjności staczającej się po równi pochyłej wyznaczanej przez podnoszący się poziom cellulitu i opadający poziom piersi.

Czy jednak każdy facet, który posiada kapcie jest już skreślony? Pewnie nie, bo sam je mam. A może dbanie o rodzinę i kochanie żony nawet jeśli nie robi głębokiego gardła jest zbrodnią równie wielką co zakładanie leginsów przez grube laski? No raczej też nie. To przecież świetne, że są tacy ludzie. Niestety problem tkwi w tym DLACZEGO tacy są? A zwykle jest tak dlatego, że zwyczajnie nie mają wyjścia. Jaką zasługą jest to, że ktoś jest wierny tylko dlatego, że nie umie poderwać laski? Albo to, że dba o rodzinę, bo boi się zacząć żyć jak gwiazda rocka? Albo w tym, że jest tak bardzo poukładany i konwencjonalny, bo nie ma ani fantazji ani umiejętności, dzięki którym mógłby być inny? Wygląda na to, że żadna.

A biorąc to pod uwagę, to naprawdę głęboko się cieszę z tego, że sam nigdy taki nie byłem.

Dodaj komentarz

6 komentarzy do "Nadajesz się na męża? Zastrzel się!"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
graf
Gość

Zgadzam się co do pierwszej części.
Jeśli w powierzchownej babskiej ocenie mężczyzna zostanie zakwalifikowany jak o „nadający się na męża”, to znaczy że nie nadaje się do niczego. Tak naprawdę nie nadaje się nawet na męża.

Natomiast nie zgodzę się że wiernym mężem i dobrym ojcem zostaje się z braku odwagi, fantazji czy innych zalet ducha i ciała. Owszem, zapewne najczęściej tak bywa, ale nie zawsze. Bycie mężem i ojcem wcale nie musi być gorszą alternatywą dla życia gwiazdy rocka – które to życie jest w istocie dość banalne i nudne.

kaminari
Gość

„Bycie mężem i ojcem wcale nie musi być gorszą alternatywą dla życia gwiazdy rocka – które to życie jest w istocie dość banalne i nudne.”

hahah, nie wierzę!
Zanim następnym razem powiesz, że życie gwiazdy rocka jest banalne i nudne, przeczytaj sobie biografię Keitha Richardsa. Śmiem twierdzić, że nikt nie miał równie odjazdowego życia.

Myślę zresztą, że Michałowi chodziło tutaj bardziej o pokazanie pewnej tendencji. To może będzie nie do końca na temat, ale jeśli na przykład zawsze chciałeś mieć dużą rodzinę, wychować dziesiątkę pyzatych, szczęśliwych dzieciaków i stworzyć udane i trwałe małżeństwo, jeśli to robisz i się w tym realizujesz, to zajebiście. Ale jeśli jesteś w związku z dziewczyną, na którą nie możesz nawet patrzeć i masz z nią dwójkę dzieci, bo zabrakło ci kasy na prezerwatywy, a codziennie wieczorem pijesz myśląc o tym, jak genialnie byłoby spełniać swoje marzenia, grać wielkie koncerty, mieć dziesiątki groupies, całe morze whiskey i kumpli wśród prawdziwych legend muzyki, to znaczy, że w jakiś sposób spieprzyłeś sobie życie.
Trzeba przy tym dodać, że to zawsze działa też w drugą stronę. Co znaczy, że jeśli zawsze marzyłeś o wiernej żonie i dziesiątce szczęśliwych, pyzatych dzieciaków, a masz tylko groupies i morze whiskey, to na pewno nie jest ci z tym źle, ale i tak zjebałeś.

Wenus
Gość

Jak dla mnie mocno uprościłeś sprawę.Kiedy kobiety myslą o „mężu”, myslą często też o dzieciach. My od ojców naszych dzieci wymagamy trochę dojrzalszego zachowania i odpowiedzialności. Poza tym sama czasem łapię się na pewnej klasyfikacji mężczyzn. Jednak mogą być Ci co się nadają „na męża” i do tego mają ograniczone horyzonty, są nudni i schematyczni. A mogą być tacy którzy kiedy trzeba potrafia pogodzić pewne rzeczy, nie rezygnując z siebie swoich pasji (zakładamy że je mają).
No tylko pytanie czy tylko mężem czy jednocześnie ojcem. Bo inaczej jest zazwyczaj, gdy są dzieci. Poza tym zdaje mi się, że związek to wspólna przestrzeń biorąca pod uwagę indywidualizm.
Czyli: mam prawo realizować nadal marzenia, chcę byc sobą, ale jest jeszcze ktoś za kogo odpowiadam w jakiś sposób i trzeba pójść na jakieś kompromisy.
Inna jeszcze sprawa.
Ja parę razy słyszałam w życiu, że nadaję się na zonę, matkę i ogólnie dlatego że jestem kobieca. Myślę, że od ojca i matki wymaga się pewnego tzw. „ciepła rodzinnego”. Nie uważam się za osobę bez osobowości i pasji,. Wręcz przeciwnie.
Jedyne co to nie jestem wulgarna, nie sypiam z kim popadnie, jestem za stałymi związkami i jestem zaradna życiowo (facetom rzuca się w oczy, że umiem prasować, sprzaątać, gotować i nie jestem leniwa, co nie znaczy ze chce być kurą domową i dać się wykorzystywać).
Czy to znaczy, że jestem nudna? Może nie jestem wampem i ciągłym wulkanem energii, ale lubię adrenalinę, być w centrum uwagi, realizuję swoje cele, mam marzenia i swoje osiągnięcia.
Myślę, że wg ludzi żona i mąż posiada określone cechy, ale niekoniecznie skreśla to inne potrzebne i fajne. Choć masz chyba rację, że brakuje trochę takiego połączenia. Ale myślę, że to się tak łatwo mówi, a gdy się pojawiają dzieci itd.. Ludzie się zmieniają siłą rzeczy. Jest nawet coś takiego z biologicznego i psychologicznego punktu widzenia, że np. narodziny dziecka najczęściej zwiększają wrażliwość faceta, budzą nieznane wcześniej instynkty itd. To jest wbudowane w naturę. Więc coś w tym ejst, że materiałem na ojca wydaje się być mężczyzna spokojniejszy, wrażliwy (nie mówię o byciu babą i sierotą) itd.
W każdym razie mnie pociesza fakt, że tak jak mówisz jestem bardziej stateczna bo chcę, a nie mówię tak bo nie mam wogóle powodzenia u facetów.
A moje zdanie napisałam. :P

wzrokowo-empirycznie
Gość

Materiał na męża? Od razu skojarzyło mi się z takim nudnym dupkiem, ciepłe kluchy.

Agnieszka
Gość

Kiedy słyszę taki tekst u moich koleżanek: ,, Może nie jest najprzystojniejszy, ale na męża się nadaje”, często pytam je, dlaczego mężczyzna, o którym mówią miałby nadawać się na męża. 1/10 potrafi mi na to pytanie odpowiedzieć. Nie wiem, dlaczego ciepła klucha to idealny kandydat na męża, bo akurat ja oczekuję od mojego przyszłego, że będzie męski, stanowczy, samodzielny, zaradny, niezależny, nieuzależniony oraz docenienia, akceptacji i szacunku. Facet ma mieć jaja, a nie cechy statusiałego informatyka.

wpDiscuz