Nie będziesz miał innych kobiet przede mną

Nie będziesz miał innych kobiet przede mną

Po świecie relacji damsko-męskich, który jest tylko trochę większą posiadłością Hugh Hefnera z mniejszą ilością silikonu, przechadzają się dwa, straszne, bliźniacze pytania. Padają one za każdym razem, kiedy się czuje, że wszystko idzie naprawdę dobrze i pozwalają na odróżnienie chłopca od rasowego samca. Te pytania to: „Ile miałeś przede mną kobiet?” i „Zawsze tak robisz z kobietami?”.

Chłopiec się ich boi. Rasowy samiec wie, że nie ma się czym przejmować. To komplement. Widoczny znak, że stanęło się na wysokości zadania. Każde z tych pytań oznacza: „Jesteś taki atrakcyjny i obyty z kobietami, że pewnie wszystkie na ciebie lecą!”. Zawsze to lepiej niż miałaby powiedzieć: „Biedaku! Wreszcie Bóg ci pobłogosławił i udało ci się potrzymać jakąkolwiek dziewczynę za rękę!”.

Być może moje doświadczenie życiowe wprowadza mnie w błąd, ale kobiety nie uważają, że powodzenie u innych jest czymś złym. Przeciwnie! Życie uczy, że kiedy komuś świetnie idzie z jedną dziewczyną, to nagle pozostałe stają się miłe i dostępne. Fakt, że jakaś kobieta na ciebie leci, jest dla pozostałych jak pieczątka: „Towar sprawdzony”. Oznacza to, że ma powody, żeby na ciebie lecieć i że jesteś sprawny seksualnie. To już dużo. Nie o każdym można to powiedzieć i na pewno to nie jest wada. Dlatego nie ma sensu temu zaprzeczać.

Pytanie: „Ile kobiet miałeś przede mną?” jest kluczem do szufladki z napisem: „Ekstra ciacho”. Powinno się wtedy podziękować, a nie żartować jak błazen albo tłumaczyć w stylu: „Wcale nie jestem takim ciachem. Dopóki nie pojawiłaś się w moim życiu, to myślałem, że umrę w samotności z wykupionym kontem premium na Redtube.” Jeśli ją przekonasz, to tym samym odbierzesz jej powód do spotykania się z tobą, bo nikt nie chce spotykać się z ofermą.

Nie ma ani jednej przyczyny, dla której warto tłumaczyć się z tego że jest się dobrym z kobietami. Gdybyś nie był i nie miał wszystkich wcześniejszych doświadczeń, to tego dnia nie miałbyś szansy usłyszeć od niej tego pytania. Zamiast tego mógłbyś patrzeć jak jej włosy falują i lśnią w słońcu kiedy odchodzi na swoich boskich nogach. A wieczorem zamiast być z nią, siedziałbyś w jakimś smutnym miejscu i zastanawiał się jak tu kogoś poznać.

Po prostu – nie ma sensu wstydzić się tego, że jest się facetem, bo kiedy zaczyna się to robić, przestaje się nim być.

Więc co możesz zrobić jak słyszysz jedno z tych dwóch bliźniaczych pytań? Dwie rzeczy: możesz podać faktyczną liczbę albo zmienić temat. Obie opcje są dobre, ale delikatnie większe ryzyko jest przy podaniu faktycznej ilości dziewczyn, bo niektóre kobiety zadają niewygodne pytania, chociaż nie potrafią pogodzić się z odpowiedziami na nie.

Dlatego, jeśli podejrzewasz, że ona nie zniesie prawdy, to warte stosowania są dwa zdania:

  1. Z wystarczająco wieloma, żeby było ci ze mną dobrze.
  2. Nieważne z iloma, ważne że teraz jestem z tobą.

Oba do zapamiętania.

Dodaj komentarz

20 komentarzy do "Nie będziesz miał innych kobiet przede mną"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
magdanazimno
Gość

Zdania na końcu to kpina :)
O liczbę kobiet pytam, kiedy serio chcę wiedzieć, co nie jest komplementem. Mogło być słabo i chcę się upewnić, że już tak będzie i po ptakach albo czego mogę się spodziewać.

mac
Gość

Nie dziwi mnie w ogóle twój nick.

The Wolf
Gość

Tekst w stylu „Pewnie miałeś więcej dziewczyn niż mi mówiłeś” usłyszałem od kobiety po naszym pierwszym seksie zaraz po tym jak przestała się zachwycać.
Więc co do artykułu- tak zgadzam się. Jest to komplement. Nie. Nie liżę sobie jaj podaje przykład z życia.

Pozdrawiam.

James
Gość

Bardzo dobry artykuł

Takie teksty najlepiej zostawić lub po prostu z lekkim uśmiechem powiedzieć – „wiedziałem ze zaraz o to zapytasz” lub „tak, miałem wiele kobiet. I co dalej?” . Dla mnie to zwykły tekst który de facto nic nie psuje ani nie niszczy, wiec nie bójmy się ich, bo nie ma czego :)

Vyti
Gość

Przesadziłeś trochę :) Można nigdy nie usłyszeć takiego pytania, zwłaszcza gdy nie pozostawisz na nie miejsca. Zamiast tego słyszysz wtedy stwierdzenie, że pewnie musiało być ich wiele, co najlepiej potraktować delikatnym uśmiechem i jednoznacznym milczeniem.

malvina-pe.pl
Gość

>>Pytanie: „Ile kobiet miałeś przede mną?” jest kluczem do szufladki z napisem: „Ekstra ciacho”<<

Nie do końca się tutaj z Tobą zgodzę. Gdybym usłyszała od faceta, że przede mną spał z 30, 50, 80 laskami, to byłby dla mnie znak, że koleś miał bardzo wybujałe życie seksualne, więc:
a). czułabym się dziwnie wiedząc, że ja miałam o wiele mniej partnerów przed nim,
b). istniałoby realne prawdopodobieństwo, że po miesiącu-dwóch, koleś zmieni mnie na inny model (co mogłabym zaakceptować tylko pod jednym warunkiem, tzn. że tworzymy układ friends with benefits, totalnie bez zobowiązań),
c). zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że facet się przechwala, a nie ma chyba nic gorszego niż burak, który udaje, że miał tysiące kobiet, a spał z jedną ;) (ale tę kwestię można akurat łatwo zweryfikować) :P

Bailout
Gość

Rasowy samiec to jeszcze rozumiem, ale „ciacho” kuźwa? Ciacho to jest słodziutkie i można je co najwyżej schrupać. No litości, to jest Volantification czy Pudelek?

ChicaMala
Gość

Uwierz, że kobiety między sobą nie mówią „rasowy samiec”, kiedy określają faceta, z którym uprawiały zajebisty seks. Rasowy samiec akurat zazwyczaj jest określeniem mocno negatywnym… ale próbuj dalej.

Bailout
Gość

Całkowicie się zgadzam, to jest określenie używane przez kobiety i gejów, do użytku wewnętrznego. Dlatego trochę mnie zemdliło, kiedy walnęło mnie po oczach z blogu Volanta. Fakt, Volant pisze dla obu płci. Egoista ze mnie.

Leif
Gość

„Ile miałeś przede mną kobiet?”
Na tym pytaniu się przejechałem ze swoją pierwszą (której pierwszym byłem). Do dziś mnie dziwi jej zachwyt moją szczerą odpowiedzią (choć jej radość nie, a V poziom tylko potwierdził moje refleksje). Wystarczy się raz na tym przejechać i już się człowiek uczy na całe życie jak odpowiadać :)

Summer
Gość

Tytuł brzmi jak jedno z przykazań

Anon
Gość

Brawo, szerloku!

Patrycja
Gość

Rozumiem, że w drugą stronę Twoja zasada działa identycznie? Im więcej penisów zaliczyła laska tym lepsza z niej sztuka? o_0
Liczba partnerek seksualnych nie świadczy o tym, czy ktoś jest niezłe ciacho tylko – czy ktoś prowadzi rozwiązłe życie. Można być puszczalskim pasztetem i można być nierozdziewiczonym Don Juan-em. Wszystko zależy, co masz w głowie i co jest dla Ciebie priorytetem.

ChicaMala
Gość

Wiesz Volant, z tym to bywa różnie, bo z jednej strony kobieta chciałaby doświadczonego kochanka, z drugiej strony chciałaby, żeby tej wiedzy nauczył się z książek czy filmów instruktażowych (ale nie porno). Niby leci na sprawdzony towar, bo to oznacza, że jest (w założeniu) dobry, a z drugiej wolałaby nówkę.
To tak jak gdzieś czytałam, że każdy facet chciałby mieć doświadczoną dziewicę. Niespójność potrzeb :-)
No i to jeszcze zależy od potrzeb, bo na przygodny seks to zawsze lepiej, gdy ktoś miał dużo partnerów i prawdopodobnie czegoś się już nauczył. Choć z doświadczenia (niestety) wiem, że ilość nie świadczy o jakości…

Nev
Gość

Wydaje mi się, że ten pogląd o tym, że facet to by chciał „doświadczoną dziewicę” jest jakimś przestarzałym stereotypem. Ja bym nie chciał, co więcej, ostatnim razem, kiedy miałem do czynienia z dziewicą – podziękowałem. Wiem czym to się je, i nie chciałem aż tak się angażować.

Garnier (justwelldriven.com)
Gość

Cóż, widzę że obóz podzielił się na typowo kobiecy i typowo męski. A prawda jak zwykle leży po środku. Wiadomo, nie każdej kobiecie wystarczą odpowiedzi typu ‚wystarczająco’ albo ‚nieważne bo jesteś jedyna’. Pięknie ujęte, ale wymijające, a takie rzeczy się czuje. Zresztą, będąc facetem, gdybym usłyszał taką odpowiedź, też bym się zaczął zastanawiać. Więc jaka jest najlepsza odpowiedź? taka, która usatysfakcjonuje drugą osobę ;)

Leif
Gość

„A prawda jak zwykle leży po środku. ”
Czemu ma służyć pociskanie takich komunałów, które z rzeczywistością za wiele wspólnego nie mają?
Brzydzi mnie taki relatywizm. Prawda zawsze „leży” tam gdzie leży, a nie pomiędzy wierzeniami ludzi (które w zależności od ich doboru mogą „zajmować” różne punkty), którym wydaje się, że mają rację.

Krecik
Gość

To się sprawdza, dopóki do grona byłych kobiet nie zaliczy się poważnej byłej już kandydatki na „tą” jedyną. Albo co gorsza byłą żonę lub matkę dzieci. Wtedy wiele kobiet nagle robi w tył zwrot i traktuje mężczyznę jak wybrakowany towar (kobiet szukających związku, nie samego seksu).

wpDiscuz