Kobiety bez zasad

Kobiety bez zasad

Moje seksualne CV jest gładko przecięte na dwie części. W pierwszej z nich, żyłem według reguł znanych mi z komedii romantycznych i rad ludzi, którzy nigdy kobiet nie mieli. W drugiej, dawne zasady rozsypywały się jak włosy kobiet na poduszkach, kiedy się je ze śmiechem przewraca na łóżko i była to zdecydowanie lepsza, bardziej intensywna połowa.

Nagle możliwe stało się wszystko. Czas, miejsce, a szczególnie złote zasady straciły swoje znaczenie. „Z porządną dziewczyną to się nie uda”, „Najpierw musisz całować się z kobietą zanim zabierzesz ją do siebie”, „Musisz je szanować”, „Nie możesz mieć ich obu”, „Musisz poczekać 3 dni, 4 godziny i 12 minut zanim do niej zadzwonisz”. Na nie wszystkie odpowiedź brzmiała: „Jak to muszę?! Nic nie muszę!”

W miłości nie ma zasad – są wskazówki.

Kiedy to odkryłem, to było tak jakbym poszedł do okulisty, dostał okulary i zaczął widzieć świat, który sobie tylko do tej pory wyobrażałem. Powszechne zasady są jak smycz – dają nam tyle wolności, żeby nie stało się nam nic złego, ale jest jej za mało żeby przeżyć coś wspaniałego. Dzięki nim na pewno nie utoniesz w głębokiej wodzie, ale przez lata będziesz się taplał w dziecięcym baseniku.

Smycz odpina się zwykle po pierwszym seksie. Niedoskonałym jak każdy pierwszy raz z nową osobą, ale też wyjątkowo słodkim, bo bez barier. Ona kładzie ci się naga na plecach i szepcze do ucha, kiedy oboje w przyciemnionym świetle wyglądacie jak na aktach Franka de Muldera. To pierwsza chwila kiedy dzieli się sobą, przytula, poznaje, sprzedaje marzenia i plany na przyszłość bez zimnych kalkulacji i zastanawiania się czy przypadkiem ktoś nie pomyśli o nas źle.

Żałuję, że nie ma takich chwil wcześniej i więcej, bo te które mi się zdarzyły są jednymi z moich ulubionych. Seks w przymierzalniach i toaletach, kradzieże prezerwatyw w supermarkecie, za czasów gówniarza kiedy żadne z nas akurat nie miało na nie pieniędzy, przemycanie whisky do kina, mówienie sobie bez ogródek, że chce się, żeby została na noc i nie usłyszało się słów: „To za szybko!”, mimo że cała reszta mówiła: „Dlaczego dopiero teraz?”. Bez podchodów, udawania i myślenia, że tak nie wypada.

Może się mylę, ale dla mnie to właśnie jest esencja związku, a nie siedzenie na randce i udawanie, że słucha się o jej psie, kiedy myśli się o doggy style.

Szczerość. Jedna z trzech najważniejszych rzeczy w związkach. Nie wiem czy spotkałem dziewczynę, która jej nie wymieniała. „Nie założę szpilek, bo pomyśli, że za bardzo mi zależy”, „Jak pójdę z nim teraz, to będzie mnie miał za dziwkę”. Dużo w relacjach jest domyślania się, a za mało prostych komunikatów.

A ja tęsknię za kobietami bez zasad – wystarczająco silnymi, żeby pozbyć się społecznej smyczy, która sprawia, że bardziej stresują się czy robią to co powinny robić niż cieszą się tym co czują i mogą robić.

Tęsknię za kobietami, z którymi spotykanie się jest jak gładka jazda kabrioletem, a nie zaliczanie check pointów podczas maratonu.

Tęsknię za kobietami, które wiedzą, że ważniejsze jest co same o sobie myślą, a nie co o nich pomyśli przypadkowy przechodzień.

Tęsknię za kobietami, które mi ufają.

Tęsknię za kobietami, które nie boją się przyznać do swoich emocji.

Tęsknię za kobietami, które wiedzą, że żeby dostać to co najsłodsze, warto zaryzykować sparzeniem.

Tęsknię za kobietami, które zamiast gierek wykładają karty na stół.

I cieszę się z każdej chwili, którą z takimi kobietami spędziłem, bo są takie jak ja.

Dodaj komentarz

29 komentarzy do "Kobiety bez zasad"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Lukasz
Gość

Piękne.

Kuba
Gość

Brutalne ale ten tekst niestety może wyrządzić sporo krzywdy. Kiedyś naczytałem się podobnych o szczerości i mam przez to serce jak na dłoni. Mimo to albo coś od dłuższego czasu robie źle albo kobiety uważają że nie umiem grać w gre zwaną uwodzeniem i podchodami. Bliżej mi do drugiej wersji. Trzeba zdobyć odpowiednie zasoby (często w sztuczny sposób) żeby pozwolić sobie później nimi żąglować. To ma znaczenie czy powiesz na początku znajomości ‚świetnie się z Tobą czuje, mógłbym tak do końca życia’ jeśli tak czujesz a ‚niezła jesteś, wiesz?’. Ile bym dał żeby spotkać taką kobietę z tekstu, lecz albo takich nie ma albo nie są one dla mnie na tą chwile.

Parafrazując pewnego mędrca. Uwodzenie się nie dzieje, uwodzenie się robi.

del
Gość

Zastanów się, czy tej samej dziewczynie powiedziałbyś:
„Ładna sukienka. Przypomina mi moje wczesne dzieciństwo, kiedy pod koniec lat 80 moja mama wieszała w oknach zasłony. I te zasłony wyglądały bardzo podobnie.”
To jest szczerość. :)

BTW. Jak przeczytałem, że na początku znajomości można powiedzieć dziewczynie „świetnie się z Tobą czuje, mógłbym tak do końca życia”, to miałem ochotę ewakuować się z tego bloga… :]

Daniel
Gość

Z tego co ja rozumiem ze szczerością nie chodzi o to żeby na 2 spotkaniu wyjawiać kobiecie że ją kochasz i mógłbyś mieć z nią dzieci czy to że w gimnazjum pocałowałeś kolegę z języczkiem i inne historie. Ze szczerością chodzi o takie przyziemne sprawy jak to że:
a) otwarcie mówisz że nie chcesz iść na spotkanie z jej koleżanką bo np. pierdoli głupoty i mówisz co konkretnie,
b) że nie byłeś z kolegami na piwie bo tak naprawdę nie chcesz pić alkoholu, a oni tylko to potrafią robić na spotkaniach,
c) albo zdystansowane historie sytuacyjne że jak byłeś mały to sikałeś do wyrka bo byłeś za leniwy żeby pójść do kibla w ciemności. co może towarzyszyć wiele śmiechu
d) otwarcie mówisz co się podoba i nie podoba w jej zachowaniu, po to by sie uczyc siebie nawzajem lub zaoszczedzic sobie marnowanie czasu

Musisz być odrobinę tajemniczy, ale też być gotowym do podzielenia się czymś z czym dzielisz się tylko z przyjacielem. Ze szczerością nie chodzi o to żeby wyjawiać o sobie wszystkie informacje, „jak na dłoni”. Trzeba znać granicę.

Karol
Gość

Świetny wpis !!

Maruda
Gość

Piękne, ale! Z punktu widzenia kobiety – przeważnie – nie trafione. Co z tego, że dla mnie najważniejsza jest szczerość? Skoro mężczyzna nawet w najprostszym układzie „łączy nas tylko seks” prędzej czy później zaczyna kombinować? Co z tego, że uważam czekanie z seksem przez 3 miesiące za durnotę, skoro faceci wyznają zasadę „łatwo przyszło, łatwo poszło”. A zostają usidleni przez okropne pasztety, bo musieli za nimi latać miesiącami i potem są tylko nieszczęśliwi. Co z tego, że nigdy nie próbuję zmienić faceta, bo przecież chciałam go takiego jakim go poznałam, a nie jakiego sobie wymyśliłam? Skoro faceci potrzebują kłótni, awantur i kobitek, które będą im mówiły, że picie, palenie, jedzenie maca, szybka jazda samochodem jest złe i albo się zmienią albo zostaną sami. I się zmieniają.
Facet jedno myśli, drugie czuje, trzecie mówi matce, a czwarte kumplom. A prawda jest taka, że chce zołzy, z charakterem, która będzie księżniczką i będzie musiał za nią latać jak pies, zarabiać na jej zachcianki (np. Kotku, ja chcę mieć nowe buty/ kapelusz/ mieszkanie/ dziecko).
Dlatego tak dobrze czyta mi się twoje teksty Volancie.

Kobieta idealna
Gość

Zgadzam się w 100% Znam mnóstwo mężczyzn, którzy są z kobietami do których nie pasują. Ale one tak nakombinowały, że usidliły tych gości. Czytałam niejednokrotnie wypowiedzi facetów, którzy to rozmarzali się niczym Volant o kobiecie, z którą mogliby pograć na PlayStation. Która wiedziałaby, co to jest spalony. Która nie kazałaby się tylko „domyślać” i nie obrażała się. Przez dłuższy czas próbowałam być taką kobietą. I wiecie co? To nie działa. Faceci traktują cię wtedy jak „kolegę z cyckami”. Będziecie się sobie zwierzać i przyjaźnić się, a w przypadku zazdrosnej narzeczonej, z dnia na dzień przestaniecie się znać.

LadyisDead
Gość

A to ciekawe i krzepiące zarazem – bo niewielu jest facetów, którzy myślą w podobny sposób. Tak to widzę i wiem co mówię bo całe życie z facetami spędziłam (jestem typem co to kontaktów z dziewczętami raczej nie praktykuje bo to w sumie nudziarstwo jest i do tego dość skomplikowane). A z moich obserwacji wynika dość jasno (boże broń nie tylko „związkowych” obserwacji), że to faceci niegotowi są na tą szczerość w relacjach, zbyt przywiązani do stereotypów, instynktownie wpychają kobietę w formę im społecznie należną, nie biorąc nawet pod uwagę tego, że możliwe jest to by kobieta była kumplem, i to tym bardziej zadziornym i mniej rozważnym – bo może(kobiecie jak się uśmiechnie, umówmy się łatwiej wytłumaczyć się z tego że właśnie wbiła się na imprezę przez płot). Do tego jara ją robienie loda. I to facetom nie mieści się w głowie, że taką kobietę również się uwodzi, i traktuje jak królową (bo tak jest fajnie.) Mało który facet dźwiga taką kobietę w swoim życiu, bo nie wiedzieć czemu w towarzystwie takiej kobiety (kobiety przez duże K – tak to sobie roboczo nazywam) zwyczajnie kurczą mu się jaja. Nie wiem dlaczego tak jest ale to częste zjawisko. A szkoda. Bo ze swojej strony (a reprezentuje tu tą odmianę „K”obiety)mogę obiecać, że nie o rywalizację z facetem mi w życiu chodzi – a o bycie sobą. Po prostu.

LadyisDead
Gość

i umówmy się – nie chodzi o typ laski co to ma w sobie tyle finezji co czołg Mark I, ordynarne dziewuszyska, czy inne takie. O kobietach mowa ok?

ka
Gość

a ja tesknię za takimi mężczyznami… nie chce juz więcej męskich księżniczek (nie obrażając księżniczek), które nie tylko nie wiedzą czego chcą, ale jak już wiedzą czy czegoś chcą, to nie mają jaj, żeby to sobie wziąść, i czekają, i grają w gierki, bo ktoś wymyślił jakieś męskie zasady i trzeba się ich trzymać… brrr…

ChicaMala
Gość

Volant, jak możesz tęsknić, kiedy masz mnie? ;-) Bo ja tak czytam Twój tekst… każde Twoje „tęsknię za…” i czuję, wiem nawet na pewno, że piszesz o mnie. No może poza tym ufaniem, bo jeszcze Cię nie znam na tyle, by mieć podstawy do zaufania… na razie masz kredyt startowy ;-)
Ale zgodzę się z Tobą, że takich kobiet nie spotyka się na co dzień. Są raczej rzadkością, bo niektóre punkty to trudna sztuka, którą trzeba opanować. Ludzie od dziecka są uczeni i zmuszani do oglądania się na to „co inni powiedzą”, ale wyrwanie się z tej pętli wyzwala :-)
Zgodzę się też niestety po części z jedną komentatorką – większość facetów nie jest gotowa na takie kobiety, za jakimi tęsknisz…
Ale tekst świetny :-)

ladynovember
Gość

Wiele lat żyłam w przeświadczeniu, że to ze mną jest coś nie tak. Baby ( oprócz jednej – duszą mi pokrewnej ) uciekały w popłochu nie wiedzieć czemu. Faceci takoż ( chociaż próbowali rwać śliniąc się jak ząbkujące niemowlaki – na splutej koszuli się kończyło). Pomyślałam – jestem alien jakiś. Bo nienawidząca zasad, czarna owca, bo w dupie miałam co ktoś pomyśli, bo w zimie zapierdalam w pończochach, a bez wysokich obcasów to tylko do wanny. I trochę to trwało, zanim doszłam do tego, że większa część otaczających mnie to spizdowaciałe, jęczące gnojki. A ja wiem czego chcę i kim jestem. Jestem marzeniem Volanta i jemu podobnych ( tylko gdzież oni się podziewali kiedy byłam w kwiecie wieku, żeby spełnić moje marzenia ;).

del
Gość

Myślę, że do wszystkiego trzeba po prostu dorosnąć. :) Zastanawiam się, czy gdyby nie było V. z pierwszej połowy CV, to czy pojawiłby się ten z drugiej.
Widzę to również po sobie. Kiedyś stwierdzenie „dajesz dupy od razu, czy trzeba z Tobą chodzić?” było mega prostackie. Dzisiaj ożeniłbym się z każdą kobietą, która by do mnie coś takiego powiedziała.. ^^

ladynovember
Gość

Myślę, że te, którym udało się dobić do drugiej części swojego CV, mając lekkość w braniu faceta we własne ręce dla własnej uciechy , absolutnie nie robią tego w zamian za oświadczyny ;). Mój etap w CV: facet jest niezbędny do seksu ( i wszelkich miłych pobocznych rzeczy z nim związanych ),ale niepotrzebny jako współ…ktokolwiek.
Te, które męża ( już ) nie szukają, nie boją się przydziału do podgrupy „ZDZIRA”. Nie ma to jak beztroskie seksobranie.

del
Gość

no domyślam się, że takich rzeczy nie robi się dla małżeństwa. Deklaracja miała raczej na celu podkreślenie zmiany nastawienia. :)

Jak to facet niezbędny do seksu? A seks z kobietą to już nie seks? Jak widzisz, nie jesteśmy w ogóle do niczego potrzebni… ^^
A nawet gdybyśmy założyli, że nawzajem potrzebujemy się tylko do seksu, to kobieca „przydatność do spożycia” mija szybciej niż męska. A potem, co każde 3 lata kobiecej „nieprzydatności”, takiej kobiecie przybywa w mieszkaniu 1 kot.

ladynovember
Gość

>>>A seks z kobietą to już nie seks?

Dla mnie nie.
Mnie kobieta nie jest do seksu potrzebna, a wręcz jest zupełnie nieprzydatna.

>>>Jak widzisz, nie jesteśmy w ogóle do niczego potrzebni… ^^

Bzdura :)

>>>, to kobieca “przydatność do spożycia” mija szybciej niż męska

A to już bzdura na resorach. Jakkolwiek by tego tematu nie ugryźć.

Daniel
Gość

Ja wolałbym żeby jednak odrobina wstydu zawsze towarzyszyła kobiecie, bo to… kobiece. Przecież uczenie drugiej osoby szczerości jest fajne, sprawia że jesteś wyjątkowy na pewien sposób. Wina nie leży po stronie kobiecego wstydu, wina leży po stronie męskiej pizdowatości. My jesteśmy rycerzami, może pierwszemu rycerzowi nie spuści warkocza, ale drugi czy trzeci odważny już zarucha.

PISZACANONIMKA
Gość

Ups. Gafa z tym tekstem. Masz rację z tymi zasadami, jednak…. chciałbyś mieć kobietę, która spała już ze wszystkimi mężczyznami, którzy tylko wpadli jej w oko? Nie sądzę. Jeśli jednak nie szukasz związku to w tym podejściu nie ma nic złego.

asia
Gość

Mnie się artykuł podoba :) Tylko nie wiem czemu niektórzy szukają problemów tam gdzie ich nie ma… masz ochotę na seks z kumplem albo z kimś z kim się spotykasz od niedawna? Po prostu to zrób… Co Cię obchodzą opinie innych? W szczególności ludzi, których nie znasz? Życie ma się jedno i powinno się o tym pamiętać. Jeśli same nie zrobimy tego czego pragniemy nikt inny nie zrobi tego za nas. Ja ostatecznie wolę żałować, że coś zrobiłam niż zastanawiać się pół życia co by było gdyby :D A opinie „nie pójdę z nim do łóżka zbyt szybko bo nie będzie mnie szanował/ pomyśli, że jestem dziwką”… no dla mnie to jest wręcz śmieszne! Bo nią nie jestem i tylko to się liczy! Jeśli jakiś facet tak o mnie pomyśli to po prostu nie był mnie wart i nie zna mnie zbyt dobrze. Powinnyśmy mieć więcej dystansu do samych siebie. Jeśli mam ochotę coś zrobić, na chwilę stać się wyuzdaną czy coś w tym stylu to co stoi na przeszkodzie żebyśmy taki były? Podkreślam jeśli naprawdę tego chcemy! Oczywiście nie popieram wskakiwania do łóżka pierwszemu lepszemu facetowi bo powinnyśmy się szanować, ale jeśli pojawi się ktoś kto dla nas w jakimś sensie jest wyjątkowy to chrzanić wszystkie zasady :D Bawmy się seksem, eksperymentujmy, śmiejmy się i róbmy to czego chcemy bez względu na opinie innych. Przecież cały świat nie musi wiedzieć co robimy w łóżku ;) To jest dla nas i nasze.

Anka z Wenus
Gość

mam zasady ale nie cioć czy babć, a swoje własne.

Problem polega na tym, że ludzie próbują odegrać scenę z głupiej komedii romantycznej w życiu realnym, a przez to tracą partnera, oddalają się od prawdziwego JA, albo tworzą marne związki…

Polubiłam Twój blog!

Basia
Gość

To co opisujesz to raczej sposób na romans, a nie rozpoczęcie związku, a tego zazwyczaj kobiety chcą. Bo Ty tesknisz za kobietami a nie tą jedną… Nie znam takiej, która chciałaby byc tylko jedna z wielu..

Volantification
Gość

Nie wydaje mi się, bo właśnie w ten sposób zaczynały się moje związki :)

Marta Puczyńska
Gość

Tęsknię za mężczyznami, którzy tęsknią za takimi kobietami. Jak ja. :)

Paula
Gość

Dobry tekst. Ciesze się, że w końcu przestałam się przejmować opinią innych ludzi. Jestem sobą w związku z dojrzałym mężczyzną, który wie czego chce, jest ze mną szczery i ja to doceniam. Nie bawimy się w żadne gierki.

Wanda
Gość

Super. Ciekawie piszesz. Nie ze wszystkim się zgadzam, ale to nie przeszkadza w czytaniu :) Pozdrawiam !

Ona
Gość

Tzw.Seks bez zobowiązań – koleżanka nazywa to darmową prostytucja.

Volant
Gość

A w związku prostytucją w zamian za małżeństwo? ;)

Ona
Gość

A jak długo te „związki” trwały? Zapewne dopóki kobieta nie chciała tego sformalizowac? a wówczas konczyles znajomość „bo do łóżka dobra, ale na żonę poszukam innej?”
To tylko pytanie.

wpDiscuz