7 rzeczy, których nie lubię w parach

7 rzeczy, których nie lubię w parach

Lubię związki. Nie uważam, że są lepsze niż uganianie się za spódniczkami ani nie sądzę, że są jakimkolwiek wyznacznikiem dojrzałości. To ostatnie to zresztą wymysł kobiet, które nie potrafią przekonać swojego chłopaka, że wzięcie ślubu to największa frajda w jego życiu. Związek to po prostu świetny stan, pod warunkiem spotkasz kobiecy odpowiednik Ferrari. Jeśli tak jest, to byłbyś głupi gdybyś nie chciał jeździć nim każdego dnia.

Inna sprawa, że ludzie w parach często nie potrafią się zachować. Serio. Jeszcze nigdy nie słyszałem zdania: „Zaprośmy Kamila i Magdę na imprezę, bo z nimi będzie super zabawa!”. Super zabawa to może być z samą Magdą albo samym Kamilem, ale kiedy są już razem, to zazwyczaj nie wygląda to tak dobrze, przez kilka wkurzających nawyków…

1. Pary są sto lat za murzynami

Zawsze dopychają się do komputera krzycząc:
- Ale dzisiaj widziałem zajebisty filmik!
Po czym włączają coś, co dorobiło się przeróbek i nawet one przestały śmieszyć innych dwa miesiące temu.

Niemal nigdy nie są na bieżąco z trendami, modą, muzyką, dowcipami ani stronami internetowymi. Im dłuższy ich staż tym silniej występuje to zjawisko, a oni przypominają wujka na weselu, który naprawdę chce się wydawać dowcipny, ale swoimi pokazami budzi tylko politowanie. Zwykle wynika to z tego, że skupiają się na dwóch rzeczach: sobie nawzajem i pieniądzach, a gdzieś po drodze gubią pasję. Problem w tym, że ona jest odpowiednikiem paliwa – kiedy ma się jej zapas, to można jechać nie uzupełniając go na bieżąco, ale jak już się skończy to zadowolenie z życia leci na łeb na szyję.

2. Poważny związek – początek starości

To jest częściowo konsekwencja poprzedniego punktu. Znajdź parę, daj jej samych sparowanych przyjaciół i obserwuj jak w przeciągu dwóch lat przestaje mówić jak twój kumpel lub przyjaciółka, a zaczyna jak twoja mama lub tata. Osobom w związkach wydaje się, że są tacy dojrzali i tak mają wszystko w życiu obcykane, że zwyczajnie przynudzają zapominając, że liczą się nie tylko rzeczy wielkie i mądre, ale też małe i zabawne. Nawet jeśli czyjąś rzeczywistością jest poszukiwanie najlepszego kredytu hipotecznego na mieszkanie z trzema sypialniami w tym jedną różową i pomalowaną w jednorożce dla córeczki, to wciąż nie jest to temat, który przynosi się ze sobą na spotkanie towarzyskie. Oni sądzą inaczej i nie wiem czy to bardziej kwestia przekonania co do tego, że podjęli taką cudowną decyzję czy chęci nie trwania w błędzie samotnie, ale pary naprawdę lubią bawić się w…

3. Swatanie

Każdemu polecają związek z takim zaangażowaniem jakby szkolili ich Świadkowie Jehowy. Co gorsze postępuje to wraz z każdym kolejnym stadium relacji: narzeczeństwem, ślubem i dziećmi. Powiedziałbym, że mi to nie przeszkadza, ale wtedy bym skłamał. Jasne, że mi przeszkadza i już mówię dlaczego…

Kiedy spotykam kogoś bez względu na to czy jest rudy, gruby, bogaty, samotny czy w związku, to pytam:
- Jesteś szczęśliwy/a?
I jeśli usłyszę: „Tak”, to odpowiadam:
- Zajebiście! Cieszę się!
Koniec rozmowy.

Każdy ma swoje szczęście i o ile wszyscy potrzebujemy bliskości, móc się do kogoś przytulić, wziąć kąpiel i uprawiać seks, to już nie wszyscy mają potrzebę robienia tego z jedną osobą. Zmuszanie kogoś do przyjęcia własnej wizji nigdy nie kończy się dobrze.

4. Wypowiadanie się za kogoś

Pary mają tak, że jeśli już przestaną rzucać sucharami, to mówią za siebie nawzajem.
- A bo mój misio… – i zaczyna się cała opowieść podczas której misio siedzi obok i słucha.
Niby nic złego, ale po coś ten misio przyszedł, więc dlaczego nie mówi za siebie? Nie umie? W sumie to jest prawdopodobne, bo często trafia się też tekst:

5. „Wystarczy ci już, kochanie”

Takie decydowanie za kogoś to kwintesencja braku dobrej zabawy. To naprawdę wygląda jakby ktoś przyszedł na imprezę z rodzicami. Pamiętacie imprezy w podstawówce z opiekunami? To ja tak samo czuję się w towarzystwie, w którym są pary pilnujące siebie nawzajem. Nie dość, że nie bawią się sami, to jeszcze psują zabawę innym. To tak jakbyś poszedł na przerwę na papierosa i ględził o raku płuc i mniej ruchliwych plemnikach – jeśli sam nie palisz, nie znaczy że masz odbierać przyjemność innym. O ile rozumiem to w przypadku rodzica, to jest to patologią w przypadku dorosłych ludzi. Chcą niech piją, śpią pod stołem albo robią z siebie głupków. Mają do tego prawo, bo to ich życie nawet jeśli dużo rzeczy robicie razem. Mam wrażenie, że wiele osób zbyt mocno wzięło sobie do serca gadki o wspólnym życiu, że przez to zapomnieli, że oprócz niego ma się też własne.

6. Jesteśmy tu, ale chcemy być gdzie indziej

Bardzo często obserwując pary na imprezach, mam wrażenie, że próbują sobie przypomnieć czy pranie już im wyschło. Są tak ukierunkowani na przyszłość i bieżące sprawy, że zapominają o wrzuceniu na luz. Zamiast oderwać się od codzienności, a po to wynaleziono alkohol i ocieranie się w rytm muzyki na klubowym parkiecie, to bąkają coś pod nosem, błądzą gdzieś myślami i uśmiechają się jak Zaklęta Antylopa. Sam tak czasem mam kiedy wychodzę razem z dziewczyną. Zdarza się, ale wtedy warto siebie spoliczkować i się otrząsnąć, bo…

7. Wychodzi się dla siebie i innych, a nie dla partnera

Partnera ma się na co dzień, więc wyjście po to, żeby skupiać się tylko na nim zwyczajnie mija się z celem. Jeśli chcesz poświęcać mu 90% czasu, to zostań z nim w łóżku, bo nikomu to nic nie daje. Ty nie masz szansy złapać dystansu i dobrze się bawić, a inni patrzą na was tak jakbyście kradli im powietrze. Najbardziej szanuję pary, które potrafią usiąść oddzielnie i bawić się z innymi bez sprawdzania czy ona przypadkiem nie za bardzo wdzięczy się do jakiegoś gościa, a on gapi na cycki innej dziewczyny na sali. Skoro związek polega na tym, że umie się żyć osobno, ale woli się żyć razem, to na imprezie pokażcie, że naprawdę umiecie żyć osobno.

Za to nie widzę nic złego w jednym zachowaniu, które wkurza ludzi najczęściej, a dokładnie w całujących się publicznie parach.

Lepsza para poszukująca swoich migdałków niż dresy przewracające śmietniki albo nastolatki włączające muzykę z telefonu na maksa. W odróżnieniu od nich miło popatrzeć na ludzi, którzy się kochają. Oni w tej jednej chwili, która być może jutro minie, ale jeszcze nie minęła, przeżywają coś pięknego. Naprawdę nie umiesz być na to chociaż obojętny?

  • Guido

    Brawo, brawo, owacja na stojąco!
    Samo sedno, a we wstępie i punktach 2, 3, 4, 5, 6 to nawet sedno sedna!
    Pozdrawiam

  • BeTe

    Nie wziąłeś pod uwagę tego, że ktoś może mieć prawdziwą pasję i ciekawsze rzeczy do robienia niż poświęcanie czasu na wyszukiwanie takich gówien jak „Zaklęta antylopa”?

    • Volant

      Nie wziąłem i już ci mówię dlaczego.
      1) Nikt nie wyszukuje takich gówien, tylko one same go znajdują jeśli ma znajomych i nie żyje w puszczy.
      2) Każdy powinien mieć w miarę rozwinięte życie towarzyskie, bo: taka jest natura człowieka, zarabia się wtedy więcej, łatwiej się żyje, wszystkie wyższe stanowiska wymagają dobrego komunikowania się, a nie da się dobrze komunikując rozmawiając tylko z jedną osobą.
      3) Tekst dotyczy spotkań towarzyskich/imprez, a one rządzą się swoimi prawami. Warto to akceptować i iść na imprezę, żeby się bawić albo ich nie akceptować i po prostu nie przychodzić. Narzekanie na to przypomina pójście na spotkanie biznesowe i marudzenie że wszyscy mówią o pieniądzach, a nie o buddyzmie.

  • Świetny tekst :-) Uświadomił mi, że ja się tak nie zachowuję będąc w związku oraz, że takie rzeczy też mnie wkurzają w innych, chociaż zazwyczaj ich nie zauważam :-)

    No i mam to samo z całującymi się parami. Nie rozumiem, dlaczego innych to wkurza. Może to zazdrość, bo sami by tak chcieli? ;-)

  • Sure, pewnie gdzieś są takie pary, ale na szczęście nie obracam się w towarzystwie zafiksowanych na siebie misiów. Sama jestem w związku i często jest tak, że ja wychodzę na imprezę albo wyjeżdżam gdzieś ze swoimi znajomymi, a T. ze swoimi. A jeśli już wychodzimy razem do ludzi, nie siedzimy przyklejeni do siebie, nie cmokamy się jak nawiedzeni, no i za pewnością nie jesteśmy sto lat za murzynami. Powiedziałabym raczej, że jest na odwrót – z racji tego, czym oboje się zajmujemy i jaki tryb życia prowadzimy, to my często pokazujemy jakieś świeże, fajne tematy innym. Na pewno też nikogo nie próbuję swatać, wręcz przeciwnie – każdy powinien mieć czas, żeby się wybawić i spróbować różnych rzeczy… W sumie żadna ze znanych mi par kompletnie nie pasuje do Twojego opisu. No ale może po prostu mam farta i obracam się w towarzystwie fajnych, kumatych ludzi :P

  • Sonia

    Volant, czemu faceci bywają tacy uparci i oporni na to co dobre? ;)

    • Volant

      W jakim kontekście uparci i oporni?

      • Sonia

        Pisałeś że faceci są łatwi. Ja chce przelecieć jednego od dawna a on sie w ogóle nie słucha no.. :(

      • Sonia

        taki żarcik ;)

      • Volant

        Nie no – poważna sprawa tylko, że i tak nie mam ci nic konkretnego do odpisania nie znając sytuacji :)

  • Nie uważam, żeby pary były takie złe. O wiele gorsze są młode mamuśki, które uważają, że macierzyństwo to jedyna słuszna droga i próbują do tego przekonać swoje koleżanki, które mają inne priorytety, jak na przykład samorealizacja.

    • Kuba!

      Wydaje mi się, że ogólnie osoby próbujące nakłonić kogokolwiek do „jedynej słusznej drogi” są „zzzzzłłłłłłłłeeeeeeeeeeeee”

  • scobe-doo

    Moze Ci sie tak wydawać :) nie wszystko podrabiane złoto co się nie świeci ,p

  • Mr.Body

    A co to kogo obchodzi? Każdy może być jaki chce.. ;) Volant wyluzuj mistrzu.

  • Młody Laik

    3. Swatanie – czy jeśli ja znam osobę Y, a moja wybranka osobę X i uważamy, że świetnie by się ze sobą dogadali to co złego widzisz w tym, że (za ich zgodą) zaaranżujemy spotkanie obu niegodziwców? Byle by oczywiście nie narzucać na siłę… Jakby nie patrzeć taki klub to często też takie miejsce przeznaczone między innymi do swatania – z tym że jest więcej niż po jednym X i Y…

    5. “Wystarczy ci już, kochanie” – powtórz ten punkt drobnej kobietce, którą facet wynagradza liściem (i nie mówię tu oczywiście to tym co drzewa zrzucają na jesień) gdy wleje w siebie więcej kieliszków niż mu „wystarcza”. Albo wyobraź sobie tą kobietkę targającą spod stołu owego nikczemnika (cytat: „Chcą niech piją, śpią pod stołem…”). Jak jesteś sam to masz prawo mieć to gdzieś, jednak już gdy jesteś z kimś razem to niejako bierze się odpowiedzialność za swoją drugą połówkę… by później ktoś na następnej imprezie nie powiedział przy nas „a Twój misio…” kiedy zarówno my jak i misio „siedzimy obok i słuchamy” ;)

    Kwintesencja przekazana prosto i zrozumiale, ale parki to nie tylko dwoje ludzi zachowujących się jak stare zgorzkniałe małżeństwo.
    Pozdrawiam,
    Młodylaik.pl

    • Agata

      To gratuluję dziewczynie, która jest z facetem, który jak za dużo wypije, sprzedaje jej liścia. Faktycznie, musi go pilnować, żeby przypadkiem nie oberwać od swojego misia. Logiczne.

  • gacek

    Ja niestety nie umiem. Jeśli ktoś jeszcze całuje się przez chwilę a nie przez pół imprezy w obecności wszystkich lub robi to bardzo dyskretnie to ok, ale jeśli ktoś siedzi 10 cm ode mnie i całuje się ze swoją połówką w taki sposób jakby robił transfuzję śliny, to mówiąc delikatnie nie czuję się komfortowo.

  • gacek

    A tak przy okazji (żeby nie było, że pierwszy koment i od razu jakieś wyrazy dezaprobaty :)). Właśnie poprzez kolegę odkryłem twojego bloga i już po przeczytaniu kilku postów stwierdzam, że jest najlepszym na tematy damsko-męskie z jakim do tej pory miałem do czynienia. Good job :)

    • Volantification

      W takim razie witam na najlepszej stronie, którą można przejrzeć z zapiętym rozporkiem :)

  • eM

    Ad. 1 szanowny Autorze – po prostu wyłącznie single nie mają nic lepszego do roboty niż przeglądanie wszystkich „sucharów” na internetach ;)) innym ludziom szkoda na to czasu ;)
    A tak serio (chociaż z punktem 1 się naprawdę nie zgadzam), to prawda tkwi gdzieś po środku, bo patrząc z kolei z punktu widzenia par, zwłaszcza gdy dominują na imprezie, to taki singiel wygląda jak ufo, bo z oczu przeważnie patrzy mu desperacją, zwłaszcza gdy 3 z przodu już stuknęła… I ta desperacja też zabiera powietrze parom, które opijają z innymi parami swoje kredyty „bo cóż innego nam pozostało” ;) etc.
    Myślę, że punkt widzenia zależy pd punktu siedzenia, a całość poglądów Autora wynika niestety głównie z bycia singlem.

    • Volant

      Nie jestem singlem, więc cała teoria się sypie. Życie.

  • ZP

    a ja wolę nastolatki słuchające na głos muzyki niż cmokające co chwilę parki. Bleee

  • Paula B.

    100% moich znajomych ktorzy sa w zwiazkach nie wychodzi do klubu. Mowia, ze nie maja po co. Kazdy weekend spedzaja w swoim super sparowanym gronie, przy stole, przed tv.