Komu nigdy nie pomogę?

Komu nigdy nie pomogę?

Traktuję ludzi tak jak ja bym chciał być traktowany, bo nie potrzebuję w swoim życiu gnoju. Nie bawię się w teksty pisane drobnym drukiem, nie wciskam kryptoreklamy, nie mówię: „Kliknij ‚Lubię to’ pod tekstem, bo inaczej umrze kolejna sierota”.

Daję jakość.

Dlatego tak mocno rażą mnie sytuacje, kiedy ktoś postępuje wobec mnie zupełnie inaczej.

Ostatnie tygodnie dały mi istny wysyp takich osób i sytuacji, więc postanowiłem sobie ulżyć i napisać co mnie zraża do ludzi i czym być może wy zrażacie do siebie innych.

Nigdy nie pomogę:

1. Osobom, które mnie zawiodły.

Generalnie jest jedna kategoria osób, którym nigdy nie pomogę – ci, którzy mnie zawiedli. Nie ma sensu zawodzić innych. Jestem przekonany, że gdybym znał siebie teraz pięć lat temu, osiągnąłbym to samo znacznie szybciej, bo na paru rzeczach się znam i potrafię realnie coś komuś ułatwić jeśli zechcę. To samo dotyczy dużej mierze innych osób, nawet jeśli nie dzisiaj, to za rok, dwa czy trzy lata. Zrażanie do siebie innych nigdy nie leży w naszym interesie, bo to jak wejście na minę. Jeden błąd i wysadzasz ważny kontakt. Często już na zawsze.

2. Niesłownym finansowo.

Mam zasadę, że z kumplami się nie rozliczam. Ja coś kupię, kiedyś ktoś coś mi kupi i zazwyczaj jeśli coś się na tym traci to nie więcej niż 10 zł, a przynajmniej nie trzeba wyciągać cały czas portfela i szukać drobniaków. Po tym poznaję czy ktoś nadaje się na przyjaciela, kumpla, wspólnika… Jeśli ktoś nie czuje takiej potrzeby odwzajemnienia się, to już wiem, że nie warto mu w niczym pomagać, bo po wszystkim nie usłyszy się nawet: „Dzięki, stary!”.

Miałem kiedyś kumpla, dawno się nie widzieliśmy więc poszliśmy na drinki. Klasyk. Jakaś tam łycha. Zapłaciłem, pogadaliśmy. Później poszliśmy dalej i zaszliśmy po piwo. On zapłacił i zaraz po wyjściu ze sklepu powiedział:
- Twoje kosztowało 3,40 zł – chuj tam, że łycha za którą zapłaciłem kosztowała pięć razy tyle.
Wyjąłem portfel. Dałem mu kasę, przypomniało mi się, że muszę iść i rozstaliśmy się nieśmiertelnym tekstem, które kończy słabe spotkania: „Zdzwonimy się”.

Podobnie miałem kiedyś znajomego, który za każdym razem kiedy miał oddawać mi pieniądze, brakowało mu „kilku złotych” i miał mi je oddać „jutro”. Oczywiście nigdy tego nie robił.

Ja wiem, że to drobiazg, ale nauczyłem się, że jak ktoś zawodzi w drobnych sprawach, to w tych dużych nawala na całej linii. To kwestia charakteru, a nie jednorazowej sytuacji. Prawdę mówiąc uważam to za świetną inwestycję, bo dzięki temu wiem, kogo nie chcę w swoim otoczeniu. Nie mam pojęcia jak małostkowym człowiekiem trzeba być, żeby dymać kogoś na takie drobne kwoty. Nie rozumiem nawet jak można robić problemy z powodu paru stów, straszyć się komornikami i unikać odbierania telefonów czego doświadczył każdy przedsiębiorca. Nie wiem czy to skąpstwo, głupota czy podejście, że to nieważny drobiazg. Może nawet ktoś w ten sposób coś zyskuje, ale gdzie są te milionowe fortuny, które powstały z tych drobnych oszczędności? No kurwa gdzie?! Bo jeśli ich nie ma, to jaki jest w tym sens?

3. Osobom, które mi nie ufają.

Kiedy kogoś poznaję, zawsze daję mu kredyt zaufania. Nie traktuję go jak wroga, który musi mi udowodnić, że zasługuje na to, żeby pocałować mnie w czubek buta. Bez względu na płeć i okoliczności poznaję partnerów, traktuję ich partnersko i chcę partnerskiego traktowania. Nie wyklucza to ostrożności. W końcu nowo poznanej osobie nie dałbym kluczy do mieszkania, ale nie zachowuję się też tak jakby każdy chciał mnie wydymać. W przeciwnym razie to jest tak jak pójść na randkę z dziewczyną i usłyszeć: „Pewnie mnie wykorzystasz i zostawisz”. Nie wiem jak ty, ale ja wtedy zaczynam myśleć, żeby ją wykorzystać i zostawić. Ona uznała, że tylko tyle ode mnie dostanie, więc po co mam jej udowadniać, że jestem lepszy niż myślała? Nie jestem klaunem ani cyrkową foką, żeby robić sztuczki dla zyskania czyjejś uwagi.

Zresztą to ogólna psychologiczna zasada. Jeśli masz w głowie czyjś pozytywny obraz i traktujesz go w taki sposób, to ta osoba może okazać się dobra lub zła (częściej to pierwsze), ale jeśli masz w głowie jej zły obraz, to on potwierdzi się ze skutecznością bliską 100%. Wciąż długoterminowo opłaca się traktować innych dobrze.

4. Krytykantom i zazdrośnikom.

Kilka lat temu zachowałem się naprawdę chujowo w stosunku do jednego z coachów. Przez kilka dni pod jego tekstami wylewałem swój jad. Częściowo zasłużony, ale w dużej mierze nie. Była to jedna z dwóch sytuacji kiedy tak się zachowałem. Wstyd mi do tej pory. Dlatego obecnie co najwyżej reaguję na zaczepki (zamiast zaczepiać jak ujadający ratlerek), a i tak zazwyczaj macham ręką.

Nie wiem co mną kierowało, ale myślę, że po prostu miałem za dużo czasu. Znacie kogoś naprawdę ogarniętego komu się chce zazdrościć, krytykować lub udowadniać innym, że nie mają racji? Ja nie. To prawdziwy wyznacznik tego jakimi jesteśmy osobami, bo w każdej chwili masz do wyboru tysiące rzeczy. Jeśli decydujesz się na wylewanie swojego jadu, zamiast robienia czegoś osobiście dla ciebie wartościowszego, to pomyśl co to o tobie mówi i dlaczego nie chciałbym mieć z tobą do czynienia.

Wszyscy ludzie to mocno emocjonalne stworzenia. Raz komuś dojebiesz nieprzemyślanym zdaniem, a on będzie pamiętał je przez lata. Odbije się to na tobie wcześniej czy później. Kiedyś jeden z blogerów nie zrozumiał mojego tekstu, coś tam o nim napisał, a później chciał ode mnie rady jak pisać. Nigdy mu nie odpisałem.

P.S. Gdyby tamten coach nie chciałby mieć teraz ze mną nic wspólnego to miałby do tego prawo, a ja bym to zrozumiał, mimo że drugi raz bym tak nie postąpił.

5. Osobom, których interesuje tylko ich zysk.

95% propozycji jakie w życiu dostaniesz będzie korzystna. Zazwyczaj tylko dla osoby od której ją dostaniesz.

To dlatego nikt nie lubi wiadomości z cyklu: „Moja koleżanka bierze udział w konkursie. Klikniesz, udostępnisz i dasz komcia?”. On nic z tego nie ma. To mocno zniechęca. Unikam takich ludzi, bo sam dbam o to, żeby w kontaktach ze mną zyskiwali wszyscy. Jak wiem, że coś nie jest korzystne również dla drugiej strony, to albo nie składam propozycji albo otwarcie mówię, że chcę przysługi zamiast ukrywać ją pod pozorem interesów. Nie naciskam, bo nie jestem akwizytorem. Rzucam ją w eter. Jak ktoś stwierdzi, że jest ok, to niech robi z nią co zechce.

Lubię widzieć ludzi w osobach z którymi współpracuję, piję wódkę albo rozmawiam. Nie oznacza to, że nie mam wobec nich żadnego celu, bo altruizm nie istnieje i cel ma się zawsze. Mimo to bardzo ważna umiejętność polega na spojrzeniu na sytuację z drugiej strony i zadaniu sobie pytania: „Dlaczego ktoś miałby to dla mnie zrobić?”. Naucz się tego, a zauważysz zmiany na KAŻDEJ płaszczyźnie swojego życia.

Ludzie są naprawdę skłonni pomagać, ale pod warunkiem, że nie czują się wykorzystywani. Nikt nie lubi być dla kogoś tylko kartą kredytową, kawałkiem mięsa albo bazą kontaktów. Ludzie lubią czuć się ważni i wyjątkowi. Jeśli tak się nie czują, to rzadko coś dla ciebie zrobią.

6. Roszczeniowcom.

Im wyżej jesteś, tym więcej spotykasz osób, które czegoś od ciebie chcą. Najbardziej irytuje mnie kiedy komuś wydaje się, że może czegokolwiek ode mnie żądać albo uważa, że jest bardzo naturalne, żebym mu w czymś pomógł „bo to przecież tylko kilka minut”, a nie zwraca że jest to wiedza, na którą poświęciłem kilka lat, a zazwyczaj taka, którą mógłbym spokojnie sprzedawać. Przecież różnica między zwrotem: „Powiedziałbyś mi co o tym myślisz?”, a „Zrób to dla mnie”, prawda?

7. Ostatni punkt tylko blogowy: Osobom, które nie potrafią czytać ze zrozumieniem

…a także: wyłapywać dowcipów, sarkazmu, cytatów i koniecznych uogólnień. Nie lubię osób, które słysząc, że po zjedzeniu czegoś ma się „niebo w gębie” otwierają usta i szukają w nich świętego Piotra. Nie lubię też osób, które każdy problem rozpatrują emocjonalnie zamiast racjonalnie. Ani tych, które stwierdzą, że coś jest słabe, chociaż nie doczytali albo nie zrozumieli.

Dziwnym trafem są to też osoby, które wykazują najczęściej postawę roszczeniową.

Kiedyś wśród propozycji na wpisy pojawiło się pytanie: „Jakie twoje zachowania i cechy charakteru sprawiły, że jesteś właśnie w tym miejscu?”. Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Dziś już wiem i mogę zrobić to jednym zdaniem. To, że w długoterminowych relacjach znacznie mniej osób się do mnie zniechęcało niż ja zniechęcałem się do innych.

Nie zawodziłem, nie chciałem pomocy kiedy nie była mi absolutnie konieczna, dbałem o korzyść dla wszystkich i sprawiałem, żeby inni czuli się przy mnie dobrze. Tylko tyle.

  • Furya

    Amen. Przy roszczeniowcach pomyślałam dokładnie tak jak Ty.

  • Gongo

    Dobry wpis! Należy robić selekcję ludzi w swoim otoczeniu i wybierać tych najlepszych. Trzeba też pamiętać, że każdy człowiek ma wady i nie ma ludzi idealnych.

  • Szaka

    Świetny wpis, zapisuję go do moich ulubionych.
    Myślę, że często będę do niego wracać, aby sobie przypomnieć, komu można ufać, a kogo można kopnąć w dupę. :)

  • ja

    nie wiem jak to możliwe ale zgadzam się z każdym zdaniem…

    • rth

      Ja też się zgadzam z każdym zdaniem. Zajebisty artykuł :)

  • Janin

    myślałem że tylko ja tak robię, przez długi czas myślałem o sobie w negatywnych barwach widząc siebie jako „selekcjonera osób” ale mimo tego wolałem tę drogę aniżeli męczyć się z niewdzięcznymi ludźmi, dziś wiem kto jest kim ponieważ warto jest oddzielić „ziarno od plew”. dlatego też podoba mi się Twój wpis Volant, utwierdza mnie w przekonaniu o słuszności moich działań.

  • Yolo

    Co do osób niesłownych finansowo – niestety nie raz już się przekonałem, że prawdziwe oblicze osoby poznaję się dopiero po tym, jak wywiązuję się ze zobowiązań finansowych względem ciebie. Sad but true.

  • AgentBrott

    Ach, aż przypomniała mi się „Lalka” Prusa :D
    W każdym razie zgadzam się z tym co napisałeś, zawsze jakoś naturalnie myślałem w ten sposób i starałem się nie być chujem.

  • Anka

    obszerny tekst choć nie ma 50 stron :) od czytania twoich tekstów chyba nikt nie umarł jeszcze;)

    • Volant

      A powinien? :)

      • Anka

        Pisałeś coś o lajkach. Zdjęcia też ładne szczególnie te spoza Londynu ;D

  • SuGeM

    Miałem lepszą akcje z kumplem z piaskownicy. Spotkaliśmy się na imprezie, zaproponowałem kolejke, wziąłem po jakimś drinku, żeby nie rozmawiać „o suchym pysku”, za jakiś czas zaproponował żeby iść do baru znowu sie czegoś napić, zamówił sobie piwo a mnie zapytał czemu nic nie pije….już z rok się zdzwaniamy chociaż w sumie on do mnie dzwonił kilka razy…

  • Mam to samo z kredytem zaufania. Tzn. w zasadzie ze wszystkim, ale to najbardziej zwróciło moją uwagę. Może dlatego, że prawie zawsze przez to obrywam, bo trafiam na ludzi, którzy próbują to wykorzystać. Teraz jestem dużo ostrożniejsza, a kredyt jest duuuużo mniejszy.

  • Marcus

    Jest coś takiego:jaka jesteś osoba można określić po 3 najbliższych Ci osobach.
    A „Unikanie frajerów to konieczność”

  • erer

    Volant miales kiedys wrzucic top powiesci ktore wywarly na tobie duze wrazenie :D kawal czasu temu, ale moze zrobisz taki wpis?

    • Volant

      Był tekst o książkach, dzięki którym coś pozmieniałem w swoim życiu (chociaż nie zawsze były to dobre książki). Taki tekst o powieściach będzie dla ciebie cenny?

  • olanka

    To prawda co wpisano w artykule, może nie twierdzę, że na pomoc trzeba sobie zasłużyć, ale chyba jednak coś w tym jest. Podobnie jak pomoc po prostu w życiu jest z pomocą na przykład charytatywną. Uważam, że warto pomagać tym, dla których nasza pomoc jest w istocie ważna i tutaj należałoby przytoczyć punkty zawarte w artykule. A jak tak sobie pomagam dzieciom w hospicjum o tym: http://www.hospicjum-podkarpackie.pl/ bo ani one roszczeniowe, ani ukierunkowane na zysk. Poza tym nigdy nie mów nigdy :D