Miłość czy kariera?

Miłość czy kariera?

Dzisiaj przez chwilę możesz poczuć się jak ja.

Mój bliski znajomy ze studiów, Radek, był bardzo zdolny i szalenie ambitny co oznaczało, że w książkach siedział znacznie więcej niż ja. Miał średnią 4,8, przepisy prawa cywilnego w jednym palcu i możliwość wczesnego rozpoczęcia błyskotliwej kariery w międzynarodowej korporacji. Najpierw w małym boksie, ale z perspektywami, że kiedyś zamieni się on w gabinet ze szklanymi drzwiami i to jeszcze zanim zdąży wypalić się zawodowo, wyłysieje i zacznie mieć kłopoty z potencją.

Sam kiedyś miałem plan dostać się do Wielkiej Czwórki. Najchętniej do KPMG, ale nie wypadłem dobrze na testach (w pozostałych trzech firmach też nie). Wszędzie powiedzieli mi tylko w nieco zawoalowanej formie, że jestem zbyt leniwy, żeby wykonywać cudze obowiązki po godzinach, szefa będę miał za kutasa, a po dwóch godzinach się zanudzę. Pamiętam, że wszyscy, którzy czekali na testy razem ze mną wyglądali jakby w jednym czasie pozdychały im koty – tak bardzo tryskali energią, więc rekruterzy mogli mieć co do mnie rację.

Radek był inny, więc nikt tak o nim nie mówił. Na trzecim roku wygrał jakiś konkurs (w którym ja nie przeszedłem nawet pierwszego etapu) i odbył praktyki w szklanym wieżowcu wśród stażystek z małymi cyckami i wyszczuplających ołówkowych spódnicach, czego trochę mu zazdrościłem, bo poza pieniędzmi (które wtedy wydawały mi się tam duże), romanse biurowe były moją dominującą motywacją.

Na czwartym roku tyle ode mnie słyszał o tym, że książki nie uciekną, a młodość owszem, więc lepiej żyć jak Ron Jeremy niż stara, pomarszczona bibliotekarka w szarym golfie i zaczął się spotykać z jedną dziewczyną. Generalnie była spoko (przenikliwe niebieskie oczy, włosy do ramion i niechęć do eksponowania swojego obiektywnie atrakcyjnego ciała), a dla kogoś kto najczęściej dotykał nudnych prawniczych podręczników to musiała być ideałem. Zakochał się jak szczeniak i wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że w czerwcu dostał propozycję odbycia półrocznego stażu w tej samej firmie tylko że w Londynie. Wspaniała, rozwojowa propozycja, którą dostaje niewiele osób, ale on nie wiedział co zrobić, bo z jednej strony kariera, a z drugiej dziewczyna. Niby kocha, ale pół roku, parę tysięcy kilometrów między nimi, a jakby tego było mało to jeszcze ta niechęć do cyberseksu. To nie wróży dobrze. Nie chciał rezygnować z żadnej opcji, ale czasem po prostu trzeba wybierać i pewnie niewiele się pomylę jeśli powiem, że kiedyś każdy był w takiej sytuacji.

Radek przyszedł więc do mnie z czterema Lechami w siatce i ponurą miną, a na początku drugiego piwa zapytał:
- Michał, co byś wybrał na moim miejscu?

A teraz pytanie do was: „Co odpowiedziałem i dlaczego właśnie tak?”

Moja odpowiedź już jutro o 18.00. 

P.S. Nie ma opcji typu: „Niech zabierze ją ze sobą”. Może jechać sam licząc na to, że związek się nie rozpadnie albo zostać z nią rezygnując ze stażu.

  • Fiedja

    Jechać. W dzisiejszych czasach Londyn to nie koniec świata, a skoro firma jest tak zajebista to myślę, że będzie chłopa stać na więcej niż 1 lot na 3 miesiące. A jeśli związek nie przetrwa to chyba nie było warto zawracać sobie dupy.

  • KRissek

    Oczywiście, że jeśli związek jest prawdziwy to przetrwa tą odległość i długość, to nie jest żaden problem, bez przesady- wystarczy, że spotkają się dwie DOJRZAŁE i ŚWIADOME połówki, gotowe na szczery i prawdziwy związek (czyt. miłość)

    Mówię to po SWOIM własnym doświadczeniu, ja ze swoim aniołkiem wytrzymaliśmy prawie rok żywiąc do siebie jaskrawe i płonące uczucia(oczywiście na odległość), teraz mieszkamy razem, ale możliwe, że niedługo czeka Nas kolejna kilkumiesięczna rozłąka.
    Czy widzimy w tym problem? nie- bo chcemy ze sobą spędzić najbliższe 50lat, więc te kilka miesięcy, aż tak Nas boleć nie będzie. :)

  • muminek

    Obstawiłeś karierę – tak obstawiam ja.

  • carnival

    Jedz i bierz ta zdzire ze soba?

  • Ga

    Obstawiam raczej odpowiedz w stylu – wybrałem już dawno, dlatego nie jestem na Twoim miejscu.

  • Mikael

    Kariera – pół roku nie jest aż tak dużym kawałem czasu by związek się rozpadł, może otrzymać intratną propozycję pracy i zapewnić sobie, jej oraz ich przyszłemu potomstwu o wiele wiele lepszy byt. Realnie rzecz ujmując mogą się prędzej czy później rozstać z zupełnie innego powodu. Volant, znając Ciebie jeszcze wspomniałbyś o możliwości „otwartego związku”. ;)

  • Aśka

    pół roku to nie dużo jak sie ludzie kochają są samoloty itp. (trudne może być do zaakceptowania) należy też pamiętać, że swoimi sukcesami trzeba mieć się z kim cieszyć :)

  • Łukasz

    Kariera, bo to inwestycja w swoje zajebiste życie. Kobiety się zmieniają, a każda kolejna jest lepsza mimo, że poprzednia wydawałą się idealna. Nigdy mnie to nie przestanie dziwić.

  • Adrian

    Obstawiam, że powiedziałeś żeby jechał.

    Czy gdybyś stanął przed tym pytaniem teraz z całym zdobytym doświadczeniem odpowiedziałbyś tak samo jak wtedy?

  • Zaczął pisać dochodowego bloga i zarobił więcej niż w firmie w Londynie :P I Został wolnym ptakiem z ptaszką.

  • Gdybym był Volantem to chyba wybrałbym karierę. Seksownych dziewczyn jest miliony na tym świecie. Do korpo ciężej się dostać niż do kobiecych majtek, a poza tym, gdyby dziewczyna Radka dowiedziała się, że jest najważniejsza w życiu swojego chłopaka to bardzo możliwe, że kopnęła by go w dupę. I wtedy ani kariery ani miłości.

  • Związki się rozpadają. Wiem, że miłość brzmi pięknie i gość NIGDY sobie nie wybaczy, jeśli przez tę odległość straci tą jedyną, ale tak jest. Swoją drogą, jeśli dziewczyna jest ogarnięta to zrozumie. Pół roku to dosyć dużo czasu, ale dorośli ludzie dadzą sobie z tym radę. Poza tym, jeśli nie pojedzie, a relacja i tak nie wytrzyma jakiejś innej próby to też NIGDY sobie nie wybaczy straconej okazji. Z czysto logicznego punktu widzenia, jeśli pojedzie i związek nie przetrwa to chociaż zostanie mu dobra praca, więc ja opowiadam się za tą opcją.

  • Majkel

    Każdy inny wybór niż Londyn jest zły, dlaczego ?
    a) pozycja stwarza możliwości, za synonim słowa możliwości można śmiało uznać tutaj kobiety
    b) warto dowiedzieć się ile tak naprawdę stracimy i czy chcielibyśmy to odzyskać.
    c) okazję na wystrzelenie kariery w kosmos pojawiają się czasami raz w życiu. Trudniej jest stworzyć sobie kolejną taką szansę niż odzyskać serce kobiety, której zostało złamane przez podjęcie rozsądnej decyzji. Jeśli jest tego warta, musi rozumieć jaka jest kolej rzeczy.

  • Majkel

    Udany związek powinien być jak wspólny wyścig, nie można się zatrzymywać gdy nasz partner z uporem chce gnać dalej.
    Każdy mały inhibitor na dobrze wybranej drodze urośnie w końcu do rangi wielkiego problemu. Lepiej zawczasu wykazać się bezwzględnym brakiem sentymentów niż obniżać swoją poprzeczkę aby później ginąć w ten sam sposób z ręki tego, dla którego to zrobiliśmy. Być może ludzie szukają bezpieczeństwa, ale jego poczucie budzi w nich pewność siebie a wraz z nią potrzebę doznawania nowych rzeczy.
    Kiedy pojawia się okazja, niewykorzystanie jej zawsze jest błędem. Zawsze pozostaje pytanie, co by było gdyby miałbym wtedy więcej jaj ? Łatwiej jest cierpieć w wyniku ich posiadania niż w wyniku ich braku.

  • LNS

    Jestem pewien,że porada była następująca : bierz karierę dziewczyn jest od groma. Czekam do jutra,bo jak będzie inaczej to będę w wielkim szoku.

  • no no no

    Proste że kariera , gdy był boom na wyjeżdżanie za pracą do Niemiec 20 lat temu to faceci wyjeżdżali przez np 10 lat do Niemiec i w ciągu roku byli miesiąc albo dwa miesiące w domu i kobiety jakoś to wytrzymywały. Bilety do londynu drogie nie są a kobieta jak kocha to poczeka .

  • Godson

    Kiedyś, gdzieś przeczytałem post pewnej kobiety, która pytała na forum, gdzie znaleźć kasiastych facetów, tak by mogła któregoś poderwać, wziąć z nim ślub itd..
    Odpisał jej biznesmen (przynajmniej tak się przedstawił) żeby wytłumaczyła mu na zasadzie inwestycji, w jaki sposób ona będzie mu się opłacać (jako kupiona miłość) jeżeli z każdym rokiem jego majątek będzie rósł, a jej uroda (czyli jej akcje) będą spadać, wytłumaczył jej bardzo grzecznie że każdy zamożny facet, skoro już doszedł do pewnego poziomu jest na tyle inteligentny że nie da się nabrać na jej sztuczki, bądź po prostu ją wykorzysta i zostawi.

    Wiem że trochę odbiegłem od tematu, ale myślę że Radek powinien sam podjąć decyzję, tak aby w przyszłości mógł TYLKO SIEBIE winić za ewentualny błąd. Myślę że przekazałeś mu podobną informację Michał ;)
    Podzielam też zdanie przedmówców, gość powinien łapać szansę, miłość prawdziwa poczeka, 1.5 tysiąca kilometrów to 4h podróży włącznie z odprawą i transportem z lotniska, więc w ciągu 6 miesięcy spokojnie mógłby przylecieć przynajmniej dwa razy.
    Ja mieszkając w UK byłem 11 razy w roku w Polsce, tak dla własnego widzi mi się, a nie robiłem stażu w wielkim korpo ;)

    Pozdrawiam!

  • Kamil

    Jechać – po pierwsze, to inwestowanie w siebie. Po drugie, jeśli to prawdziwa miłość, a oboje są ludźmi z zasadami (a tylko tacy są coś warci, z autopsji ;-) to on będzie miał możliwość rozwoju, a związek przetrwa.

    Niestety, znając dzisiejsze realia ona puści się w barze a Radek okręci się wokół jakiejś stażystki z małymi cyckami w Londynie ;-)

  • Gościu tu

    Gdybym był tak zajebisty jak ty to Londyn, gdybym był zwykłym człowiekiem to zostałbym w Polsce.

  • Aneta Błociszewska

    Z doświadczenia wiem, że tę decyzje pewnie podejmie jego kobieta. Znam dwie takie historie z różnymi zakończeniami. Dwóch facetów otrzymało możliwość zrobienia kariery za granicą.
    Żona jednego powiedziała: jedź. Ona została, on przyjeżdża co miesiąc.Teraz są szczęśliwi, stać ich na wszystko.

    Drugi facet jest genialnym inżynierem, najmądrzejszym człowiekiem, jakiego znam. Mógłby tworzyć wielkie rzeczy. Jego żona najpierw pojechała za nim, co objawiło się dodatkowymi problemami, wyższymi kosztami życia i ogólnym niezadowoleniem obojga. Następnie ona zarządziła powrót, ponieważ za granicą nie mogła pracować w zawodzie. Wrócili, teraz ona się rozwija zawodowo i ma z tego satysfakcję. Ostatnio udało im się uzbierać na 10-letni samochód.

  • Majkel

    Pomimo powagi sytuacji odpowiedź dla osoby niezangażowanej emocjonalnie jest bardzo prosta i jednoznaczna – kariera.

    1. Jeżeli zostanie jest prawdopodobne, że jego związek i tak nie przetrwa wielu lat a on będzie żywił do siebie żal na całe życie, iż stracił tak ważną i niepowtarzalną szansę co obniży jego – i tak już utracone – możliwości rozwoju.
    2. Jeżeli zostanie i jego związek przetrwa wiele lat to będzie to wypominał partnerce i ewentualnym dzieciom przy każdej możliwej kłótni, co będzie niszczyć życie i jemu i innym.

    Volant wspominał nie raz, tak samo tu, jak i w swojej ksiażce o zdrowym egoiźmie. Z rezygnowania ze swoich możliwości, umiejętności i predyspozycji na rzecz relacji z innymi nie wychodzi nic dobrego

    Pozatym, jak Godson świetnie stwierdził w komentarzu – przekazać swój punkt widzenia można, ale każdy i tak musi brać odpowiedzialność za własne życie i własne decyzje, aby samemu potem – albo być z nich dumnym, albo się z nich wiele nauczyć.

  • ethi

    jechać. jako kobieta nie chciał bym żyć z facetem który dla mnie usadza siebie na dupie i rezygnuje z takiej szansy. jako mężczyzna nie chciał bym się obarczać poczuciem że ”ona mi coś zabrała’, niszcząc przy tym relację dla której się poświęciło karierę (czy jej boost).

  • Pani Wiosna

    W pierwszym momencie pomyślałam – kariera. Potem zaczęłam czytać komentarze, które utwierdziły mnie, że nie tylko ja tak myślę. Jednak po dwudziestu paru komentarzach przeraziłam się, że praktycznie nikt nie twierdzi odwrotnie. Że wszyscy podążyli „zdrowym” egoizmem i pragmatyzmem. Że wszyscy tak dobrze Cię znają. Czy wszyscy pili z tobą alkohol, że odpowiedzi są tak spójne i sugerujące, że każdy doskonale wie, co powiedziałeś koledze?

    Nie wierzę. Nie chcę wierzyć, że żyjemy w czasach, gdzie nikt nie wybrałby miłości zamiast kariery. Bo moim zdaniem chciałeś przede wszystkim zmusić ludzi do zadania sobie tego pytania, a nie wywołać dla własnej zabawy dociekań, co Volant o tym sądzi. Możesz napisać prawdę albo nie, ale to nie powinno mieć dla nikogo znaczenia (poza zagubionym kolegą, który poprosił Cię o radę).

    Dlatego zmieniam zdanie (gdyż tylko głupiec tego nie robi, jak pewien znany człowiek kiedyś powiedział) i choć prawdopodobieństwo jest nikłe – zaryzkuję i dołączę do gry. Doradziłeś mu zostać, choć nie wiem, jakich argumentów użyłeś.

    Dobra praca a dobry związek to dosyć podobny kaliber zaangażowania.
    Ale miłość to nie jest element życia, tak jak praca. To cel, sens i życie. Po prostu. Nie będę kolejną osobą, która powie Ci, że masz rację Volant. Jeśli rzecz jasna doradziłeś Londyn.

  • Summer

    „If You want to go fast, go Alone. If You want to go far, go Together”

  • Bailout

    Trochę późno przeczytałem wpis i mam mało czasu, żeby to rozkminić, ale znając Volanta i to, że zapewne przewidział nasze najczęstsze odpowiedzi, zakładam dwie opcje. Albo sieknął taki tekst, że nikomu z nas nawet to nie przyszło do głowy, albo odpowiedź będzie banalnie prosta. Jako, że tej pierwszej opcji i tak nie wyczaję, powiedzmy, że obstawiam odpowiedź typu: „Zostań z dziewczyną, pieniądze można zarobić zawsze”.

  • Stary

    Oczywiście, że powinien wybrać EY :)