Poza trasą

Poza trasą

Zacznę od wyznania…

Nie lubię konserwatorów zabytków. Naprawdę. Nie rozumiem ich funkcji. Niemal każdy budynek wpisany na listę zabytków był przebudowywany kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt razy i to dzięki temu dziś przewodnik może powiedzieć: „W wyniku dziewiętnastowiecznej przebudowy zamek otrzymał przepiękne zwieńczenie oraz został otoczony okazałym parkiem”. A skoro tak to dlaczego nie można przebudować go jeszcze raz? Może byłby jeszcze wspanialszy? To tak jak ja mógłbym się przebierać do czterdziestego roku życia, a później musiał nosić te same ubrania.

Dziwią mnie też wyznania lingwistów z rodzaju tych, którzy twierdzą, że mówienie łomżing, plażing albo dedlajn zabija albo chociaż okalecza i niszczy piękny język polski, chociaż sami używają jego bardzo późnej wersji zamiast mówić tak jak mówiono za czasów Piastów. Właściwie rzecz biorąc skoro język polski należy do języków indoeuropejskich to dlaczego nie sięgnąć do źródeł i nie zacząć mówić po praindoeuropejsku? Albo chrząkać jak małpy?

Powiedziałbym, że rozumiem żale nad burzonymi landmarkami, bo „tam z Jadźką pierwszy raz się całowaliśmy”, ale bym skłamał. Dzięki temu z Jadźką można całować się w innym miejscu.

Z faktu, że coś jest stare albo „tak było od zawsze” nie płynie wartość. Oznacza to tylko, że jest stare i prawie nigdy nie jest lepsze niż współczesne zamienniki. Robienie cały czas tego samego przez przedsiębiorstwo każdy uzna za wyraz skrajnej głupoty, bo zmieniają się metody produkcji, materiały, wymagania i oczekiwania klientów oraz całe otoczenie zewnętrzne, więc powtarzanie utrwalonego schematu to prosta droga do skansenu, a nigdy na parkiet warszawskiej giełdy.

Sprawdza się to też w życiu prywatnym. Elementy, dzięki którym jesteśmy sobą, sprawiają, że nie jesteśmy nikim więcej i zwykle mocno nas ograniczają, bo wykorzystujemy tylko jedną z wersji samych siebie, chociaż inne mogą być fajniejsze. Problem w tym, że robiąc to samo nigdy się o tym nie dowiemy. Dlatego to co warto robić to zaprzeczać sobie, definiować siebie na nowo, dostosowywać i zmieniać, zanim zatrzymywać w jednym miejscu.

  • Jeśli masz finansową dojną krowę to karm ją, ale jednocześnie zawsze rozglądaj się za możliwością zdobycia następnej.
  • Spotykaj się z ludźmi spoza swojego kręgu towarzyskiego, bo to oni ciebie zaskoczą.
  • Porozmawiaj z osobą, której nie znosisz.
  • Pojedź tam gdzie jeszcze nigdy nie byłeś, właśnie dlatego, że jeszcze tam nie byłeś.
  • Unikasz horrorów? To brzmi jak dobry powód, żeby wreszcie obejrzeć jakiś w kinie.
  • Zamiast kibicować sprawdź jak to jest grać na boisku. Albo zacznij sprzedawać bilety na mecz, bo dopiero wtedy zobaczysz całość obrazka.

Mając tyle możliwości do wyboru, smutno krążyć po tych samych trasach zamiast sprawdzić jak może ciebie wzbogacić pojechanie inną drogą. Chociaż kawałeczek. Nie zawsze to polubisz, ale dzięki jeździe poza regularną trasą zawsze będziesz stawał się pełniejszym człowiekiem. Bo tak serio, kiedy ostatnio zrobiłeś coś nowego?

Tylko wiecie, bez przegięć, bo jak powiesz, że w życiu trzeba spróbować wszystkiego to kiedyś ktoś odpowie:
- Już nie mogę się doczekać filmu z twoim pierwszym gangbangiem z umięśnionymi Afroamerykanami.

Czy jak to tam się dzisiaj mówi na Murzynów.

Dodaj komentarz

11 komentarzy do "Poza trasą"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
LNS
Gość

Eksperymentowanie i sprawdzanie co się wydarzy nie raz jeszcze mile mnie zaskoczy takie podejście. Również polecam !

JackWalker
Gość

Ostatnio usłyszałem, że rozwijając się co jakiś czas (mniej więcej półtora roku) zmieniamy swoje grono znajomych.

olo
Gość

Jest wyjatek, jesli chodzi o potrawy tradycyjne czy tam wedliny :P , bo smaku czas nie zmieni a wytwarzanie produktu wg starych zasad jest konieczne do uzyskania takiego samego produktu

Przemek Kosior
Gość

Tekst dobry. Jeden z lepszych w sumie. Dużo cholernie trafnych spostrzeżeń zebranych w jednym miejscu.

Ale wiesz, czasami konserwacja zabytków nie polega na przebudowie, tylko uchronieniu przed ruiną. Warto niektóre cechy w sobie szlifować. Tę, dzięki którym jesteśmy sobą. Nie ważne jaką rolę odgrywamy w różnych momentach życia, zawsze jest coś co nas identyfikuje.

wisznu
Gość

olo – jest i drugi. Stare samochody. Te nowe sa robione coraz gorzej, coraz bardiej byle jak, bo samochód ma teraz wytrzymac 3-5 lat, a nie 20. :(
Ot, takie mydelniczki

prezes
Gość

Iloma nowymi, robionymi w tych czasach autami jeździłeś, że wyciągasz takie wnioski?

Paweł
Gość

Tak jest. Inżynierowie projektują rzeczy w dzisiejszych czasach tak żeby zepsuły się w wyznaczonym czasie. Na obecnym poziomie techniki można by spokojnie projektować samochody, które jeździły np. 40 lat bez poważnych napraw ale producenci by splajtowali a samochody byłyby za drogie na wymienianie jak telefon. Wiem to ze studiów i z doświadczenia w warsztacie samochodowym.

Bailout
Gość

Co to jest łomżing? Włóczenie się po Łomży :P ?

wisznu
Gość

Z łomem;-)

Łukasz Malinowski
Gość

Zgadzam się jedynie z częścią tego tekstu. Sam w innych wpisach cytowałeś H. Forda „Skoro tylko jakiś przedmiot znajdzie powodzenie, ktoś zaczyna myśleć, że miałby jeszcze większe, gdyby tylko był odmienny. Taka jest powszechna skłonność do błaznowania stylami i psucia dobrych rzeczy przez zmianę.” Za przedmiot możemy podstawić tu budynek, samochód, zachowanie itd.
Na przykładzie budynków i wspomnianego przez Ciebie konserwatora zabytków (który oczywiście nie zyskuje poklasku współczesnych budowlańców) nieudolne wprowadzenie zmiany można tylko zniszczyć charakter miejsca, którego dziedzictwo chcielibyśmy zachować. Można się przerzucać argumentami za i przeciw. Oczywiście, że można by w Kaplicy Sykstyńskiej freski Michała Anioła zamalować dziełami Jacksona Pollocka. Ale czy jest w tym sens? Wprowadzanie na siłę zmian w miejscach nieodpowiednich powoduje jedynie zanik „duszy”, która wcześniej była tak ceniona.
Pozdrawiam ŁM

Natalka
Gość

Mi do tego pasuje tez jesli myslisz zeby cos zrobic zrob to.. Czasem „to” moze sie okazac Twoja najwieksza pasja. Ostatnio powiedzialam kolezance to, ze zawsze twoerdzila ze nigdy nie bedzie spala w namiocie nie znaczy ze nie bedzie, bo nigdy nie probowala, a moze dzieki temu otworzy sie na swiat. Ja tez kiedys stwierdzilam, ze nigdy nie pojade z nikim obcym nigdzie, osoby z ktorymi pojechalam w gory okazali sie moimi najwiekszymi kompanamii podrozy, a podroze i gory zostaly moja pasja… Jak sie potem okazalo, mialam to zawsze we krwi. Teraz czuje, ze swiat stoi dla mnie otwarty…. Dzieki, za ten wpis. Pozdr.

wpDiscuz